0

Profesjonalny teatr? Pracownia plastyczna? A może forum dyskusyjne lub miejsce do zajęć dla dzieci i seniorów?  Niezwykły zakątek mieści się przy Pszczelarskiej 7 we Wrocławiu, bo łączy nie tylko mieszkańców Ołtaszyna i okolic, ale i wszystkie z wymienionych na wstępie miejsc. Profesjonalizm, od razu wyczuwalna pasja i wspaniali ludzie to tylko ułamek powodów, dla których warto odwiedzić tę szczególną przestrzeń.

Jak co niedzielę, zapraszamy naszych czytelników na kolejne spotkanie w cyklu #BliżejMiasta, w którym postaramy się przybliżać ciekawe podmioty kulturalne, sportowe lub biznesowe.   Tym razem mamy przyjemność przedstawić rozmowę z Bogdanem Michalewskim – prezesem stowarzyszenia Artyści Na Bruku oraz dyrektorem Ośrodka Kultury Na Ołtaszynie. Dialog uzupełniała kierowniczka obiektu Katarzyna Biszko.

Proszę opisać proces powstawania ośrodka w aktualnej, nowoczesnej formie

Po 30 latach działalności na niwie kulturalno-artystycznej miasto zdecydowało się udostępnić i wyremontować nam ten budynek. Chodziło o to, żebyśmy mieli, gdzie pracować i żeby wypełnić pustą kulturotwórczą przestrzeń na południu Wrocławia. Przyjechaliśmy na Ołtaszyn w 2014 roku i wtedy pokazano nam obiekt. Udało się zdobyć wspaniałego architekta, Pana Wacława Bieniasza, który zrobił wizualizację według naszego pomysłu. Ruszyliśmy potem z remontem Ośrodka. Od 2015 roku aż do jesieni 2018 roku cały czas trwały prace, gromadzenie środków… Najpierw jako Teatr Na Bruku a od 1998 r. Stowarzyszenie Artyści Na Bruku (niedawno obchodzące 30-lecie) organizowaliśmy różne eventy, graliśmy spektakle budując już wtedy tę społeczność.

Co mają Państwo do zaproponowania mieszkańcom Ołtaszyna i wrocławianom?   Oferta skierowana jest do mieszkańców osiedla czy całego miasta?

Zacznę od tego, że nie było w tej części miasta takiego miejsca, nie było nic kulturotwórczego. Zamysł był taki, żeby działać poprzez teatr, który jest multidyscyplinarny. Jak to Szekspir powiedział: cały świat gra komedię tak dla nas: teatr jest krzywym kreatywnym zwierciadłem świata. Chcieliśmy więc dać ludziom możliwość takiej wypowiedzi. Stąd, wszystko, co jest jego częścią stanowi skład naszych propozycji. Zajęcia muzyczne, plastyczne, taneczne, akrobatyczne, oczywiście aktorskie…

Organizowaliśmy również wspólne szycie na rzecz dzieci z hospicjum i mnóstwo innych lokalnych i charytatywnych wydarzeń. Mamy wachlarz rozmaitych zajęć dla dzieci, na przykład półkolonie w okresie wakacyjnym. Inspirowaliśmy się domem kultury Państwa Machulskich, który mieścił się w Łodzi. Prowadząc zajęcia dla różnych grup wiekowych dzieci już mają okazję przyzwyczajać się do pewnych aktywności.

Wracając do drugiej części pytania – jako teatr produkujemy przedstawienia, na które zapraszamy wszystkich chętnych. Nie trzeba chodzić tylko do dużych, znanych miejsc po dobrą sztukę czy jechać do centrum miasta. A dobre przedstawienia tworzymy lokalnie, lecz oczywiście również zapraszamy zainteresowanych – niekoniecznie z okolic, do uczestnictwa w dowolnej roli.

 

Mógłby opisać Pan przeprowadzone dotąd projekty/przedsięwzięcia?

Wyprodukowaliśmy (z aktorami zawodowymi) między innymi już „Zabawę” Sławomira Mrożka, jesteśmy w trakcie przygotowywania przedstawienia „Idziemy na Niedźwiedzia” – dla najmłodszych widzów ..

Powstały również dwa duże projekty. Jeden teatru młodzieżowego, o tematyce „Co nam przeszkadza być szczęśliwymi” oraz teatru starszej grupy (30+) „Co nam przeszkadza angażować się w życie lokalnej społeczności. Wszystko zebrało bardzo dobre recenzje.

Warto dodać, że każdy warsztatowy spektakl przygotowujemy jedynie z amatorami, a mimo wszystko za każdym razem zbieraliśmy świetne recenzje z różnych, obiektywnych źródeł i wypełnialiśmy całą widownię organizując fora dyskusyjne na tematy sztuki, angażując tym samym lokalną społeczność. Otrzymujemy różne zachęty i propozycje, żeby nasze projekty pokazywać szerzej i już mniej lokalnie, co jest bardzo miłe, i co w przyszłości rozważymy. Nasz spektakle to szczere i autorskie wypowiedzi samych uczestników zajęć. To jest bardzo naturalne, żywe i tym bardziej – uważam – zupełnie niekomercyjne i ciekawe.

Zajęcia, które prowadzicie są bezpłatne?

Seniorzy w Polsce w dużej mierze nie są zasobni, podobnie jak młodzież, która raczej nie ma swoich pieniędzy. Za zajęcia teatralne dla tych grup nie pobieramy więc opłat. Staramy się zdobywać granty (w tym roku niestety się nie udało). Generalnie mamy taką politykę, że na potrzeby i wnioski mieszkańców pomieszczenia udostępniane są za darmo, grupa musi opłacić sobie jedynie instruktora z zakresu, z którego chce pobierać lekcje.

Jak finansowane są zatem działania ośrodka?

Wsparcie otrzymujemy od miasta. Nie zawsze wystarczy na wszystko, co chcielibyśmy realizować, ale ratusz bardzo nam pomaga.

Dostrzegacie zainteresowanie i reakcje na Wasze działania ze strony lokalnej społeczności?

Reakcje są bardzo pozytywne. Niektórzy pomagali nam od początku i są z nami do dziś, niektórzy przekonują się stopniowo. Czujemy natomiast, że zasięg cały czas się nam rozszerza. Nasze działania już zostały zauważone również przez ludzi „z zewnątrz”, przez prasę. Słychać głosy, że „u nas też w końcu coś jest”, że „nie trzeba jeździć do centrum”. Ludzie często są w szoku, jak zmienił się budynek, na który wcześniej nie zwracali uwagi. No i jakie rzeczy się tu dzieją.

Co można, Pana zdaniem, powiedzieć o lokalnych więziach wśród mieszkańców? Jakie działania podejmujecie, by je wzmacniać? 

Wiele rzeczy już udało się zrobić, wiele wymieniłem wcześniej, Szereg wydarzeń czy imprez, akcji happeningowych, spektakli lub wydarzeń charytatywnych, gdzie ludzie mieli się okazję poznać i zrobić razem coś ważnego.  Seniorzy, przedstawiciele Kościoła, zupełnie innych środowisk…

Dzieci, które w dobie braku wspólnych podwórek mają okazję się poznać. Organizowaliśmy również debaty – nawet na tematy „polityczne” (dot komunikacji). Ołtaszyn jest specyficznym osiedlem, gdzie stare domy przenikają się z nowymi osiedlami. Ciężko czasem uniknąć starć międzyludzkich i to wszystko scalać, ale nasze Centrum Aktywności Lokalnej – bo do tej kategorii również należymy – jest do tego idealnym miejscem. Świetnym przykładem było wymienione wcześniej przedstawienie „Co nam przeszkadza angażować się w życie lokalnej społeczności”. Wtedy właśnie społeczność odpowiedziała na tytułowe pytanie i zaangażowała w dyskusję ponad 90-osobową widownię. To jest pierwszy, ważny krok do zmiany.

Planowane działania na najbliższy czas? 

Mamy zajęcia dla dzieci podczas wakacji i produkujemy również dla nich spektakl „Idziemy na Niedźwiedzia”. Chcemy przygotować też sztukę dla nieco starszej młodzieży oraz zagrać także „Zabawę” Sławomira Mrożka. Od września wszystkie wymienione wcześniej możliwości powrócą do codziennej oferty.

Pańska misją jako dyrektora tego miejsca…?

Tak jak nazwa Teatr Na Bruku, chodzi o to, że…

…większość społeczeństwa jest na bruku… Kulturalnym, integracyjnym, itd. Wychodzimy do nich, żeby paradoksalnie ich z tego „bruku” ściągnąć.

Chcemy, żeby mówiono, że fajnie się razem spotykać, że kultura jest fajna, budująca, ciekawa. Że ludzie potrzebują jej a przede wszystkim siebie wzajemnie.

Gorąco zachęcamy wszystkich wrocławian do skorzystania z oferty Ośrodka – zarówno w roli widzów, jak i aktywnych uczestników. Zajęcia we wszystkich grupach ruszają już we wrześniu. Informacje o wydarzeniach na stronie FB:  https://www.facebook.com/Osrodek.Kultury.Oltaszyn

rozmawiał: Maciej Fedorczuk
foto: Justyna Prus

Żyjnia – zobacz i wróć do dawnych dolnośląskich uzdrowisk

Poprzedni artykuł

Pijana za kierownicą i agresywna wobec poszkodowanych – wrocławianka nie zdążyła uciec z miejsca wypadku

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.