Wiadomości

Na „Wave” lub na „Flatland” – co wiecie o skimboardingu?

0

Czy surfować da się w środku miasta? Czym w ogóle jest skimboarding?

W ramach cyklu #BliżejMiasta zapraszamy Państwa na bardzo ciekawą rozmowę z Mariuszem Tomczakiem, wiceprezesem zarządu Polskiego Związku Skimboardingu – od niedawna, będącego częścią Polskiego Komitetu Sportów Nieolimpijskich.

Czym skimboarding różni się od surfingu?

Przede wszystkim deską. Jest na pewno krótsza, o innej wyporności, a jej kształt jest uzależniony od konkurencji. Producenci tworzą najróżniejsze deski. Myślę, że dyscyplina na tyle się rozwija, że niejako wymusza na producentach coraz to ciekawsze rozwiązania. Skimboarding uprawiamy w dwóch odmianach. Na fali – Wave oraz na płytkiej wodzie np. wzdłuż linii brzegowych jezior, mórz oraz na specjalnie przygotowanych miejscach np. torach – Flatland. Jedyne, co nas ogranicza, to wyobraźnia i możliwości motoryczne.

Na czym dokładnie polega ten sport? Jak zdobywa się punkty, jakie są zasady?

Tak naprawdę – stosując się do ustawy o sporcie – nie możemy jeszcze nazwać tej dyscypliny pełnoprawnie sportem. Stąd też nasza działalność. Próbujemy to wszystko sformalizować. Niedawno zostaliśmy włączeni do PKSN i wszystko zmierza w kierunku nazwania skimboardingu sportem. Chcemy w przyszłości mieć możliwość wystawienia reprezentacji pod szyldem Polskiego Związku, która w różnych zawodach będzie mogła zdobywać punkty i reprezentować nasz kraj.

Co do punktów, to przyznawane są przez sędziów. Współpracujemy z ludźmi, którzy od lat zajmują się sędziowaniem różnego rodzaju wydarzeń skimboardowych. Ocenianie przez sędziów odbywa się zgodnie z zasadą „overall impression” (ogólne wrażenie), jakie rider wywołuje na sędziach poprzez swój styl i umiejętności. Powstały już oczywiście specjalne przepisy, które są stosowane przez sędziów i w dodatku współtworzyły je osoby z Polski. Dodam jeszcze, że dzięki współpracy z Instytutem Badań Edukacyjnych udało nam się opisać kwalifikacje i kompetencje trenera, instruktora i demonstratora skimboardingu. W przyszłości pozwoli nam to mocno sformalizować rolę tych osób i przyznawać im oficjalne certyfikaty, dzięki którym będą mogli profesjonalnie szkolić ludzi i zarabiać na swojej pasji pieniądze.

Skąd wzięła się u Ciebie miłość do skimboardingu?

Skimboarding poznałem na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, która jako jedyna uczelnia w Polsce miała go w swojej ofercie. Poznałem tę dyscyplinę już sześć lat temu na uczelni i tam miałem pierwszą styczność z deską i torem. Stało się to moją ogromną pasją, ale nie uważam się za świetnego ridera. Oczywiście jeździć potrafię, ale mamy w Polsce zawodników dużo lepszych ode mnie. Sam zajmuję się w większości sprawami merytorycznymi. Popełniliśmy również kilka prac dyplomowych oraz badawczych w kierunku skimboardingu. Wrocławska AWF daje studentom możliwość dotknięcia nawet alternatywnych aktywności fizycznych nie tylko z akademickiej, naukowej strony.

Jak oceniasz zainteresowanie tą dyscypliną wśród Wrocławian?

Wrocław bardzo mocno stoi, jeżeli chodzi o „skima”. Pamiętam, jak kilka lat temu przy The World Games na placu Wolności pojawił się skimboarding i budził duże zainteresowanie. My ze swojej strony też organizujemy bardzo dużo wydarzeń. Choć przede wszystkim najbardziej dumny jestem ze wspierania eventów charytatywnych, na przykład Onkoigrzysk. Według mnie w naszym mieście jest naprawdę spore zainteresowanie tą dyscypliną, również dzięki AWF, która dokłada do tego wszystkiego sporą cegiełkę.

W naszym mieście są dobre warunki do trenowania?

Wrocław to nie Kalifornia, jednakże mamy kilka torów oraz naturalnych spotów, na których można uprawiać „skima” w wersji „Flat”. Chociażby Morskie Oko czy wiele innych. Gorzej w zimie, nie mamy obiektu zamkniętego, ale znam osoby, które ślizgają się na lodzie. Wygląda to imponująco.

W zakończonym sezonie zorganizowaliście pierwsze mistrzostwa Polski Atomik Vibes. Jak oceniasz tę imprezę z perspektywy czasu?

Tak, udało nam się przy współpracy z Atomik Vibes stworzyć pierwsze mistrzostwa Polski, które pozwoliły zgromadzić najlepszych riderów czołówki europejskiej. Nie jest to jedyne wydarzenie w tej dyscyplinie, oczywiście to bardzo dobrze. Jesteśmy otwarci na każdą współpracę i naszym głównym celem jest promocja skimboardingu, bardzo chcemy łączyć środowisko i społeczność. Chcemy wspierać wszystkich zainteresowanych tą dyscypliną.  Zawody oceniam bardzo dobrze, wzięło w nich udział około 100 osób o różnym poziomie zaawansowania, powiedzmy, że 70% było początkujących, ale pozostali prezentowali bardzo wysoki poziom. Mamy nadzieję, że następne mistrzostwa będą jeszcze większe.

Jak wyglądała droga, od zajawki do profesjonalnego związku, zrzeszonego w Polskim Komitecie Sportów Nieolimpijskich?

Do profesjonalnego związku jeszcze kawałek nam brakuje, choć robimy wszystko, żeby tak się stało. Wytycznych jest sporo i trzeba spełnić wiele warunków. Bardzo się cieszę, że PKSN jest otwarty na wszystkie promujące sport organizacje, działają tam świetni ludzie. Cieszę się, że możemy dawać młodzieży alternatywę do najpopularniejszych sportów. W kończącym sezonie współpracowaliśmy m.in. z WrocławTrophy, dzięki czemu kilkuset młodych piłkarzy mogło spróbować „skima”. Pomysł na założenie związku pojawił się około trzy lata temu. Zauważyliśmy, że środowisko w naszym kraju jest szerokie i brakuje nam zrzeszenia i formalizacji. Nie chodzi o kwestie finansowe, bo riderów dotuje wiele firm prywatnych produkujących sprzęt do skima, za co my jako PZ-Skim bardzo dziękujemy. Tylko dzięki utworzeniu takiego związku będziemy w stanie reprezentować riderów przed różnymi organami w poukładany prawnie sposób. To duże ułatwienie i krok naprzód.

Jakie korzyści płyną z obecności w takim komitecie?

Ogromne, właśnie przede wszystkim dzięki pomocy ze strony Komitetu w kwestiach prawnych, merytorycznych i możliwości reprezentacji dyscypliny przed rządem czy samorządami. Mamy nadzieje, że Wrocław stanie się drugą, poza Bałtykiem, kolebką polskiego skimboardingu. Współpraca układa nam się bardzo pozytywnie.

Wasze cele i plany na najbliższy sezon?

Przede wszystkim chcemy zrealizować wszystkie zadania charytatywne, ponieważ to wspaniała forma pomocy innym, ale też i promocji tej dyscypliny. Polski Związek Skimboardingu ma daleko idące plany w związku z rozwojem tej aktywności i chcemy podejmować jak najwięcej działań zarówno formalnych, jak i marketingowych. Chcemy połączyć osoby uprawiające skimboarding i sprawić, że będzie on pełnoprawnym sportem. Zarząd PZ Skim ma jasno wytyczone cele i plany na najbliższe lata. Chcemy dalej rozwijać się tak dynamicznie i wielotorowo, jak dotychczas.

Rozmawiał: Maciej Fedorczuk

Dlaczego opłaty za wywóz nieczystości rosną w zastraszającym tempie?

Poprzedni artykuł

„Wyrwali” 18 milionów złotych – są już pod lupą wymiaru sprawiedliwości

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.