Bejger

W meczu 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował z Lechią Gdańsk 1:1. Po raz kolejny gola dla wrocławian zdobył Erik Expósito. Jesteśmy BliżejSportu, więc przybliżamy, jak to spotkanie wyglądało z poziomu trybun.

Po udanym debiucie w Białymstoku, na Jacka Magierę czekało pierwsze wyzwanie na własnym stadionie. Do Wrocławia przyjechała Lechia – także opromieniona zwycięstwem w poprzedniej kolejce. Gdańszczanie w 23. serii gier pokonali Zagłębie Lubin i do stolicy Dolnego Śląska przyjechali po pełną pulę.

Jacek Magiera w porównaniu z poprzednim meczem dokonał jednej zmiany w wyjściowej jedenastce. Obok Krzysztofa Mączyńskiego w środku pola wystąpił wracjący po kontuzji Rafał Makowski (w Białymstoku Magiera do gry desygnował Mathieu Scaleta).

Już od początku spotkania, wrocławianie starali się atakować rywali wysokim pressingiem, jednak pierwsza do głosu pod bramką przeciwnika doszła Lechia. Najpierw szczęścia strzałem zza pola karnego spróbował Łukasz Zwoliiński, a następnie poprzeczkę bramki Michała Szromnika obił Mario Maloca.

Odpowiedź Śląska przyszła szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. W 8. minucie meczu piłkę z prawego skrzydła dośrodkowywał rozpędzony Patryk Janasik, dopadł do niej Krzysztof Mączyński i spróbował oddać strzał. Wyszła z tego jednak…asysta. Przytomnością umysłu wykazał się Erik Expósito i z bliskiej odległości pokonał Kuciaka.

Kilka minut później były zawodnik Las Palmas potężnym strzałem zza pola karnego obił poprzeczkę bramki Lechii. Śląsk, mimo prowadzenia, nie rezygnował z kolejnych ataków. Momentalnie pojawiał się pod bramką Kuciaka. Swoją szansę zmarnował Mateusz Praszelik, w dogodnych sytuacjach znajdował się Expósito, który po 25 minutach gry mógł mieć na koncie hat-tricka.

Kiedy wydawało się, że kolejne okazje Śląska są kwestią czasu, piłkę w niegroźnej sytuacji stracił Waldemar Sobota. Na bramkę Szromnika pomknął Tomasz Makowski i płaskim strzałem nie dał szans byłemu bramkarzowi Chrobrego Głogów.

Po zmianie stron zdecydowanie przeważającą stroną był zespół Śląska. Nie przekładało się to jednak na konkrety w postaci sytuacji podbramkowych, po których Dusan Kuciak musiałby interweniować.

Swoją szansę – dopiero na dziesięć minut przed końcem meczu – miała Lechia. Łukasz Zwoliński, który przed tygodniem popisał się wspaniałym strzałem z dystansu, zmarnował jednak dogodną sytuację do pokonania Szromnika. Jego główka poszybowała nad bramką Śląska.

Wrocławianie mogą żałować, że stracili zwycięstwo na własne życzenie. Lechia nie była tego dnia rywalem nie do pokonania. Następne spotkanie piłkarze Jacka Magiery rozegrają 16 kwietnia w Zabrzu z miejscowym Górnikiem.

Śląsk Wrocław: Lechia Gdańsk (1:1)

  • 1:0 Expósito’8
  • 1:1 Makowski’34

Śląsk: Szromnik – Bejger, Poprawa, Tamas – Janasik (86’Cotugno), R.Makowski, Mączyński, Stiglec – Praszelik (75’Zylla), Sobota (60’Pich) – Expósito (86’Piasecki)

trener: Magiera

Lechia: Kuciak – Kopacz, Tobers, Maloca, Conrado – Biegański (62’Gajos), Kubicki, T.Makowski – Zwoliński (86’Fila), Paixao, Udovicić (62’Saief)

trener: Stokowiec

żółte kartki: Tamas – Conrado, Saief

sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)

Filip Macuda
foto: Krystyna Pączkowska

Dwie tragedie, dwa kłamstwa, dwa narody – jedna prawda

Poprzedni artykuł

STUDIO FAKTY – Michał Latoś: „Futbol amerykański rządzi sportem w USA – w Polsce tę dyscyplinę jeszcze widzi się jako coś nowego” [VIDEO]

Następny artykuł

Możesz także polubić

Komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.