Stop pożarom traw – mówią dolnośląscy strażacy, którzy rozpoczęli akcję pod takim właśnie hasłem. Kampania ma powstrzymać proceder zagrażający bezpieczeństwu mieszkańców regionu. To także śmiertelna pułapka dla przyrody. Tymczasem statystyki są alarmujące.
Dolny Śląsk pozostaje jednym z regionów o najwyższej intensywności pożarów traw w kraju. Tylko jednej doby w marcu straż pożarna była wzywana do pożarów traw 93 razy. Od początku tego roku odnotowano ponad 800 interwencji. Straż pożarna alarmuje, że rocznie w regionie dochodzi do wypalenia powierzchni równej blisko jednej trzeciej obszaru Wrocławia.
Co dzieje się podczas wypalaniu traw? Giną liczne zwierzęta żyjące w zaroślach i na łąkach. To między innymi zające, jeże, lisy, ptaki gniazdujące na ziemi, płazy oraz owady. Niszczone są też naturalne siedliska – ptaki tracą miejsca lęgowe, a wiele owadów zapylających masowo ginie. Dodatkowo degradacji ulega gleba, ogień niszczy dżdżownice, pożyteczne mikroorganizmy oraz grzyby.
To nie wszystkie zagrożenia. Dym powstający podczas pożaru zawiera toksyczne substancje, które mogą powodować problemy z oddychaniem, szczególnie u dzieci, seniorów i osób chorujących na płuca. A dodatkowo zadymienie znacząco ogranicza widoczność na drogach, co może prowadzić do groźnych wypadków.
Od 2 stycznia 2026 r. obowiązują znowelizowane przepisy dotyczące sprawców wypalania traw. Za ten czyn grożą następujące kary:
- Mandat karny w wysokości do 5 000 zł.
- Grzywna nałożona przez sąd do 30 000 zł.
- Kara ograniczenia wolności.
Służby apelują o każdorazowe zgłaszanie zauważenia ognia na numer alarmowy 112.

