Każdego roku w Polsce lekarze rozpoznają ponad 20 tysięcy nowych przypadków raka prostaty. Mimo postępu medycyny choroba nadal prowadzi do śmierci około 5 tysięcy mężczyzn rocznie. Specjaliści zwracają uwagę, że główną przyczyną tak wysokiej liczby zgonów pozostaje zbyt późne wykrycie nowotworu. Dlatego przypadający 23 czerwca Ogólnopolski Dzień Świadomości Raka Prostaty, obchodzony równocześnie z Dniem Ojca, stanowi ważną okazję do rozmowy o profilaktyce i regularnych badaniach.

– Rocznie odnotowujemy w Polsce 23–24 tysiące nowych zachorowań. To potężna skala problemu. Około pięciu tysięcy mężczyzn umiera, bo rak jest rozpoznawany zbyt późno, a nasze możliwości leczenia są wtedy znacznie ograniczone – mówi prof. Tomasz Szydełko, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Urologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, konsultant krajowy w dziedzinie urologii.
Dlaczego rak prostaty często pozostaje niezauważony?
Jednym z największych wyzwań związanych z tym nowotworem jest jego podstępny przebieg. Rak prostaty przez wiele lat może rozwijać się bez wyraźnych objawów, dlatego wielu mężczyzn nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Co więcej, problemy z oddawaniem moczu czy inne dolegliwości częściej wynikają z łagodnego powiększenia prostaty albo stanów zapalnych niż z choroby nowotworowej.
– To dodatkowo osłabia czujność onkologiczną. Dlatego namawiamy mężczyzn, zwłaszcza po 50. roku życia, by przynajmniej raz w roku zgłosili się do urologa z wynikiem badania PSA – tłumaczy profesor.
Eksperci wskazują również na barierę psychologiczną. Wielu mężczyzn odkłada konsultację urologiczną, nawet gdy zauważa niepokojące sygnały ze strony organizmu.
– To chyba cecha charakterystyczna naszej populacji. Być może jest to jakieś fałszywe poczucie wstydu. Jako środowisko urologów staramy się z tym walczyć – przyznaje prof. Szydełko.
Kiedy warto rozpocząć regularne badania?
Lekarze zalecają, aby mężczyźni bez rodzinnej historii raka prostaty rozpoczynali coroczne kontrole około 50. roku życia. Natomiast osoby obciążone większym ryzykiem, czyli te, u których nowotwór wystąpił u ojca, brata lub syna, powinny pomyśleć o profilaktyce już po ukończeniu 40 lat.
Podstawę diagnostyki stanowią dwa proste badania. Pierwsze polega na oznaczeniu poziomu PSA we krwi, drugie natomiast obejmuje badanie prostaty wykonywane przez lekarza. Regularna kontrola pozwala wykryć chorobę na etapie, gdy szanse na skuteczne leczenie pozostają najwyższe.
Skalę prowadzonych działań diagnostycznych dobrze pokazują dane z wrocławskiego ośrodka.
– Rutynowo wykonujemy cztery biopsje prostaty dziennie, co daje ponad tysiąc zabiegów diagnostycznych rocznie. W zeszłym roku przeprowadziliśmy 300 robotycznych operacji u pacjentów z rakiem stercza – wylicza profesor.
Jakie możliwości leczenia mają dziś pacjenci?
Sposób terapii zależy przede wszystkim od stopnia zaawansowania nowotworu oraz ogólnego stanu zdrowia chorego. Gdy rak pozostaje ograniczony do prostaty, lekarze najczęściej proponują zabieg chirurgiczny lub radioterapię. Z kolei w przypadku choroby rozsianej konieczne staje się leczenie systemowe, obejmujące między innymi hormonoterapię, chemioterapię czy immunoterapię.
W Polsce mniej więcej połowa pacjentów przechodzi leczenie operacyjne. Coraz większe znaczenie zyskują przy tym nowoczesne technologie wspierające chirurgów podczas zabiegów.
Dlaczego chirurgia robotyczna zyskuje na znaczeniu?
Nowoczesne systemy robotyczne coraz częściej stają się standardem w leczeniu raka prostaty. Lekarze podkreślają, że taka technologia zwiększa precyzję operacji, a jednocześnie ogranicza obciążenie organizmu pacjenta.
– W zeszłym roku w Polsce na 10–11 tysięcy operacji prostaty prawie 9 tysięcy wykonano systemami robotycznymi. Ten rodzaj zabiegu wypiera inne metody, bo jest dla pacjenta po prostu lepszy: daje lepszy wgląd w pole operacyjne, mniejszą utratę krwi i lepsze efekty czynnościowe – trzymanie moczu i zachowanie funkcji erekcyjnych, co zwłaszcza u młodszych mężczyzn ma ogromne znaczenie – podkreśla profesor.
Dzięki takim rozwiązaniom pacjenci często szybciej wracają do codziennej aktywności, a jednocześnie zachowują lepszą jakość życia po zakończeniu leczenia.
Co może zmienić sytuację w najbliższych latach?
Specjaliści nie mają wątpliwości, że największe korzyści przyniesie zwiększenie liczby badań profilaktycznych i wcześniejsze wykrywanie nowotworu. Im szybciej lekarze postawią diagnozę, tym większe pozostają szanse na całkowite wyleczenie.
– Chcemy, by pacjenci trafiali do nas z mało zaawansowaną chorobą – wtedy mamy pełne szanse na ich wyleczenie. To problem rozłożony na lata, ale nie wolno się zniechęcać – mówi.
Jednocześnie rozwój diagnostyki oraz dostęp do nowych terapii otwierają przed pacjentami coraz więcej możliwości skutecznego leczenia. Lekarze przypominają, że regularna kontrola zdrowia nie świadczy o słabości, lecz o odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich. Niekiedy jedno badanie krwi oraz wizyta u specjalisty wystarczą, aby wykryć chorobę odpowiednio wcześnie i uratować życie.
