Blisko 100 mln złotych przez cztery lata otrzymał WKS Śląsk Wrocław z miejskiej kasy. Z tego 21 mln złotych przekazały gminne spółki. Tak wynika z raportu sporządzonego przez firmę audytorską Grant Thornton.
- Skąd Śląsk Wrocław czerpał pieniądze na funkcjonowanie.
- Jaka jest struktura przychodów i wydatków wrocławskiego Śląska.
- Ile zarabiają pracownicy piłkarskiego Śląska Wrocław
Z danych zawartych w raporcie wynika, że w latach 2021–2024 największym źródłem przychodów Śląska Wrocław były prawa do transmisji. W 2021 r. stanowiły 53 proc. wszystkich przychodów, a w 2024 r. już 56 proc. Dla porównania w 2022 r. było to 23 proc., a w 2023 r. 24 proc.
Spadek odcina kluczowe pieniądze
Raport przypomina, że z puli przychodów z rozgrywek ligowych 19 proc. zależy od miejsca w sezonie, a 14 proc. przypada za reprezentowanie ligi w europejskich pucharach. Śląsk korzystał z tej drugiej części dwa razy: w 2021 r. (po 4. miejscu) i w 2024 r. (po 2. miejscu). W dwóch pozostałych sezonach klub zajął 15. miejsce, co miało znacząco ograniczyć udział w tych przychodach.
Z finansowaego punktu widzenia kluczowym wydarzeniem jest sezon 2024/2025 po którym wrocławska drużyna spadła z ekstraklasy, co według autorów raportu może oznaczać niemal całkowitą utratę przychodów z praw do transmisji w kolejnym sezonie. Jako punkt odniesienia przywołano Lechię Gdańsk – zwycięzca I ligi w sezonie 2023/2024 miał uzyskać z tego tytułu 538 tys. złotych.
Pensje zjadały przychody
W latach słabszych sportowo (2022 i 2023) największy udział w przychodach ze sprzedaży miały sponsoring i reklama: odpowiednio 31 proc. i 30 proc. (dla porównania: 2021 – 29 proc., 2024 – 27 proc.). Klub oferował m.in. ekspozycję na koszulkach, reklamy na bandach czy przychody ze strefy VIP.
Wzrost między 2023 a 2024 r. ma wiązać się m.in. z rozpoczęciem współpracy, z której klub otrzymał w 2024 r. 3 mln złotych. Wpływy od spółek miejskich wzrosły z 1,7 mln złotych w 2021 r. do 5,3 mln złotych w 2024 r.
Trzecim dużym filarem przychodów były bilety. Kluczowa w tej kwestii jest frekwencja: 123,3 tys. osób w 2021 r., 166,4 tys. w 2022 r., 286,1 tys. w 2023 r. i 369,6 tys. w 2024 r. Raport wiąże to z dobrymi wynikami w sezonie 2023/2024, meczami europejskich pucharów w 2024 r. i ogólnym wzrostem zainteresowania „aktywnym kibicowaniem” w Polsce.
Ceny biletów – według audytu – nie zmieniały się istotnie, a przychód na kibica wyniósł: 16 złotych (2021), 17,6 zł (2022), 18,8 złotych (2023) i 22 złote (2024), przy czym wzrost w 2024 r. ma wynikać głównie z uczestnicwa Śląska Wrocław w Lidze Konferencji.
Jednocześnie raport mocno akcentuje stronę kosztową. Koszty personelu stanowiły od 62 proc. wszystkich kosztów w 2021 r., a ich udział spadł do 54 proc. w 2024 r. W 2022–2023 koszty personelu miały przekraczać przychody ze sprzedaży – o 35 proc. w 2022 r. i o 24 proc. w 2023 r. W 2021 r. koszty personelu wynosiły 90 proc. przychodów ze sprzedaży, a w 2024 r. 82 proc. W strukturze dominowały wynagrodzenia zawodników: 65 proc. kosztów personelu w 2021–2022, 60 proc. w 2023 i 55 proc. w 2024.

– Z tej perspektywy poziom kosztów wynagrodzeń znacząco przekraczał możliwości finansowe Klubu co do jego obsługi i wymagał systematycznych dopłat kapitałowych od głównego akcjonariusza – Miasta Wrocław – czytamy w raporcie.
Autorzy wskazują, że w strukturze kosztów przeważały koszty zawodników, w szczególności I drużyny.
Kary i darowizny
Istotny wątek w raporcie to skok „pozostałych kosztów operacyjnych”: między 2023 a 2024 r. miały wzrosnąć o 225 proc. rok do roku, a kluczowym czynnikiem była eskalacja sankcji finansowych.
W 2024 r. łączna wartość kar i grzywien nałożonych na klub wyniosła 1 mln zł, podczas gdy wcześniej – jak wskazuje raport – oscylowała wokół 200 tys. zł. W 2024 r. klub przekazał też darowizny 739 tys. zł, między innymi na Fundację WKS Śląsk Wrocław oraz na niwelację skutków powodzi w powiecie kłodzkim (wrzesień 2024 r.).
Klub na miejskiej kroplówce
W latach 2021-2024 klub otrzymał od miasta Wrocław tytułem podwyższenia kapitału w sumie 75, 5 mln złotych, ale na tym nie koniec. Bo tytułem usług reklamy i promocji Śląsk otrzymywał także pieniądze od spółek miejskich, w sumie spółki do kasy piłkarskiego klubu wplaciły 21 mln złotych.
W gronie spółek, które płaciły Śląskowi były: Port Lotniczy Wrocław, MPWiK Wrocław, Stadion Wrocław, Wrocławski Park Wodny oraz ZOO Wrocław.

– Rekomendujemy, aby osoby zarządzające Klubem przeprowadziły szczegółową analizę zasadności ponoszonych kosztów oraz opracowały nowy model funkcjonowania Spółki, zakładający ich optymalizację. Celem tych działań powinno być osiąganie dodatnich wyników z działalności operacyjnej – to jeden z wniosków przedstawionych w raporcie.
„Regularna transfuzja”
– Z raportu Gran Thorton wiemy dlaczego urzędnicy i politycy bronili i nadal bronią niczym Częstochowy dostępu do dokumentacji i finansów spółki. Śląsk Wrocław w raporcie jawi się jako spółka kompletnie niezdolna do pokrywania swoich kosztów funkcjonowania. Jest zależna od miasta do tego stopnia, że trudno myśleć o jej funkcjonowaniu bez miejskich pieniędzy. I nie mówimy o kroplówce tylko o regularnej transfuzji – w latach 2021-2024 z budżetu miasta oraz spółek wtłoczyliśmy do krwioobiegu Śląska Wrocław niemal 100 mln zł publicznych pieniędzy – komentuje Piotr Uhle, miejski radny specjalnie dla Wrocławskich Faktów.
Wskazuje szereg błędów.
– Ta sytuacja systemowej niewydolności spółki została nabudowana latami przez kolejne zarządy oraz prowadzących je za rękę polityków i urzędników. Nie można przeznaczyć ani złotówki publicznych pieniędzy dopóki nie poznamy planu naprawczego. Niestety – na ostatniej sesji Rady Miejskiej pytania o to szef klubu KO nazwał „dyrdymałami”. Reakcje mieszkańców i kibiców po opublikowaniu raportu każą domyślać się, że Wrocławianie uważają inaczej a brak rozwagi w wydawaniu publicznego grosza u lokalnych polityków może położyć się cieniem na ich karierach, zarówno samorządowych jak i partyjnych – dodaje samorządowiec.
Nowy prezes Śląska komentuje raport
Oficjalnie do raportu nie chce odnosić się Rada Nadzorcza Śląska Wrocław.
– Rada pełni funkcje nadzorcze i jest powołana do ochrony interesów danego przedsiębiorstwa. Nie jest kompetencją rady publiczne komentowanie dokumentów dotyczących spółki – mówi w rozmowie z Wrocławskimi Faktami Sergiusz Kmiecik, szef RN Śląska Wrocław.
O komentarz do raportu poprosiliśmy także sam klub.
– Raport jest z pewnością dla mnie pouczający i dobrze, że taka kompleksowa analiza została dokonana. Pokazuje mi też, na co zwrócić uwagę przy działaniach mających na celu restrukturyzację spółki. Pamiętajmy, że Śląsk Wrocław jest klubem, który prowadzi pierwszą drużynę mężczyzn, występującą w Betclic 1 Lidze, ale oprócz tego blisko 20 innych zespołów – sekcję piłki nożnej kobiet, drużynę rezerw i Akademię Piłkarską, pod egidą której trenuje około 400 dziewczynek i chłopców. Wszystkie te drużyny wymagają zaplecza trenerskiego, fizjoterapeutycznego i lekarskiego – przekazuje Remigiusz Jezierski, który niedawno został nowym prezesem Śląska Wrocław.
To jednak nie wszystko.
– Bardzo ważne, że na wynagrodzenia „pozostałych pracowników” składają się również wszystkie sztaby szkoleniowe, zarówno pierwszej drużyny, jak i sekcji kobiet oraz drużyn akademii. Zwłaszcza sztab szkoleniowy pierwszego zespołu był w 2024 roku bardzo liczny, a wysokie koszty wyniknęły również z zakończenia współpracy z większością wspomnianego sztabu i zatrudnieniem nowego – reasumuje Remigiusz Jezierski.



