Na terenie Lasu Ratyńskiego pod Wrocławiem trwa wycinka drzew na dużą skalę. Obszar ten podlega specjalnej ochronie wprowadzonej przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Aktywiści z grupy Ratujmy Las Mokrzański donoszą o zniszczeniach w częściach lasu, które miały być wyłączone z cięć. Domagają się natychmiastowego wstrzymania prac i wyjaśnień od Lasów Państwowych oraz ministerstwa.
W tym artykule przeczytasz:
- Dlaczego wycinka w Lesie Ratyńskim budzi kontrowersje.
- Co dokładnie dzieje się w chronionych fragmentach lasu.
- Jak reagują Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
Skala wycinki w Lesie Ratyńskim
Las Ratyński leży głównie w granicach miasta Wrocław i gminy Miękinia. To jeden z największych kompleksów zieleni w okolicy. Część lasu objęta jest moratorium na wycinkę. Obszary te planuje się jako przyszłe starolasy, czyli miejsca z priorytetem na zachowanie starych drzew i bioróżnorodności. Las wchodzi też w sieć obszarów Natura 2000.
Aktywiści z Komitetu Społecznego Ratujmy Las Mokrzański sprawdzili sytuację na miejscu. Stwierdzili, że Nadleśnictwo Miękinia prowadziło cięcia w kilku fragmentach lasu. Wycięto wiele dojrzałych jesionów, w tym drzew o dużych rozmiarach. Usunięto również graby i dęby. Część pni pozostawiono na ziemi, większość kłód już wywieziono. Miejscami las wygląda jak po całkowitej wycince – powalone drzewa uszkodziły podrost i otoczenie.
Podobne problemy pojawiają się w sąsiednim Lesie Mokrzańskim. Aktywiści łączą obie sytuacje. Widzą, że prace odbywają się pod pretekstem cięć sanitarnych związanych z chorobami drzew. Krytykują brak wcześniejszej informacji dla mieszkańców i konsultacji społecznych.

Żądania aktywistów i krytyka moratorium
Grupa Ratujmy Las Mokrzański domaga się całkowitego wstrzymania wszelkich prac. Chodzi o cięcia rębne, trzebieżowe i wywóz drewna z chronionych fragmentów lasu. Oczekują też wstrzymania działań do czasu wyjaśnienia sprawy z Lasami Państwowymi.
Aktywiści podkreślają, że moratorium miało chronić najcenniejsze lasy wokół dużych miast. Widzą jednak liczne wyjątki. Pytają, dlaczego ochrona nie działa w praktyce. Krytykują brak nadzoru ministerstwa nad nadleśnictwami. Podkreślają, że mieszkańcy byli zapewniani o bezpieczeństwie tych lasów, a teraz widzą zniszczenia.

Wycinka drzew przydrożnych i alejowych
W Lesie Ratyńskim prowadzone są też cięcia drzew przy ścieżkach i drogach leśnych. Wiele z nich ma charakter alejowy i pochodzi z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Leśnicy tłumaczą to potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa.
Aktywiści kwestionują skalę tych prac. Widzą w nich dodatkowe pozyskiwanie drewna. Podają przykłady drzew stojących daleko od szlaków, które mimo to oznaczono do usunięcia. Leśnicy twierdzą, że konsultują takie działania z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska.

Reakcja ministerstwa i Lasów Państwowych
O sytuacji w Lesie Mokrzańskim i Ratyńskim poinformowano Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort poprosił dyrektora generalnego Lasów Państwowych o szczegółowe wyjaśnienia i kontrolę.
W przypadku Lasu Mokrzańskiego Nadleśnictwo Miękinia uzasadniło prace przepisami ustawy o lasach. Pozwalają one na interwencje w wyjątkowych sytuacjach. Aktywiści uważają, że takie działania naruszają wcześniejsze porozumienia o lasach społecznych. Podkreślają brak konsultacji i informacji dla strony społecznej.

Co dalej z ochroną lasów wokół Wrocławia?
Dolnośląskie lasy społeczne i moratoryjne mają być chronione w szczególny sposób. Aktywiści nie zgadzają się na kontynuację prac bez wyjaśnień. Domagają się systemowych zmian, w tym lepszego nadzoru i ustawowego określenia statusu lasów społecznych.
Sprawa Lasu Ratyńskiego i Mokrzańskiego pokazuje napięcia między ochroną przyrody a gospodarką leśną. Najbliższe tygodnie pokażą, czy ministerstwo i Lasy Państwowe zareagują na zgłoszenia i wstrzymają cięcia w chronionych fragmentach.


