Wybory na szefa Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku oraz w samym Wrocławiu wygrał Michał Jaros. Wzbudziło to emocje, w związku z zamieszaniem w stolicy regionu. Okazało się bowiem, że w urnie było więcej kart niż tych, które wydano działaczom. Głosy były ponownie przeliczane. Monika Wielichowska przegrała z Jarosem zaledwie kilkoma głosami, ale już zapowiedziała protest.
- Kto wygrał wybory na szefa KO we Wrocławiu i w regionie.
- Jaka była różnica głosów między Michałem Jarosem a Moniką Wielichowską.
- Kto i dlaczego zapowiedział protest wyborczy.
W wyborach krajowych bez niespodzianek. Przewodniczącym Koalicji Obywatelskiej został Donald Tusk z 97-procentowym poparciem. Wciąż gorąca atmosfera natomiast na Dolnym Śląsku. Członkowie partii nie kryją irytacji obecną sytuacją. W niedzielnych wyborach szefa dolnośląskiej KO wygrał Michał Jaros, jednak jego kontrkandydatka nie zamierza się poddawać i zapowiedziała już dalsze kroki.
– Nie stać nas na taką aferę i publiczne pranie brudów. Ryzykujemy kompromitację podobną do tej przy ostatnim „liczeniu głosów”. Pora odciąć się od tematu wyborów i wrócić do realnej pracy – słyszymy od jednej z przedstawicielek ugrupowania.
Sprawę komentują już także działacze Prawa i Sprawiedliwości:
– W Dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej niezły cyrk. Zakończyły się wybory na szefa regionu, w których w kontrze do dotychczasowego przewodniczącego Michała Jarosa wystartowała wspierana przez Donalda Tuska Monika Wielichowska – i przegrała zaledwie kilkoma głosami. Teraz wydała oświadczenie, że nie zgadza się z wynikiem i domaga się powtórzenia wyborów. Kampania też przebiegała w „demokratycznej” atmosferze – obie strony szukały haków na kontrkandydata i jego środowisko. Dodatkowo posłowie KO w większości poparli Wielichowską, co w przyszłości na pewno wygeneruje kolejne konflikty. Jak na to nałożyć jeszcze awanturę w strukturach Platformy we Wrocławiu, powiecie wrocławskim i sejmiku – to mamy prawdziwą zabawę – napisał na platformie X poseł Paweł Hreniak, szef wrocławskich struktur PiS.
Wielichowska zapowiada protest
Już wiadomo, że to nie koniec sprawy. W nocy Monika Wielichowska w oświadczeniu zapowiedziała protest wyborczy:
– Oświadczam, że w przepisanym terminie złożę protest wyborczy do Krajowej Komisji Wyborczej. Uważam, że dostrzegalna nieznaczna różnica głosów oddanych na mnie i mojego Kontrkandydata uprawdopodabnia, że powyżej opisane nieprawidłowości w istotny sposób mogły wpłynąć na końcowy wynik wyborów – przekonuje w oświadczeniu Monika Wielichowska.

I wymienia nieprawidłowości, do których według niej miało dojść w procesie wyborczym w Komisji Wyborczej we Wrocławiu:
- brak zapewnienia tajności głosowania, w szczególności głosowania samodzielnego uwidocznionego na licznych zabezpieczonych materiałach fotograficznych;
- dostrzeżone wpływanie przez Kandydatów i przedstawicieli Kandydatów na sposób głosowania przez członków Koalicji Obywatelskiej, w skrajnym przypadku polegający na wskazywaniu pozycji na karcie do głosowania;
- prowadzenie jawnej agitacji wyborczej zwolennika mojego Kontrkandydata na Przewodniczącego Regionu w obrębie lokalu wyborczego oraz braku reakcji Komisji Wyborczej na ten fakt.
Ogłaszają zwycięstwo Michała Jarosa
Tymczasem w Warszawie Dorota Niedziela, wicemarszałek Sejmu i posłanka Koalicji Obywatelskiej z krajowej komisji wyborczej KO poinformowała o wygranej Michała Jarosa różnicą zaledwie sześciu głosów. Potwierdziła, że komisji wpłynął oficjalny protest:
– Na Dolnym Śląsku wygrał poseł Michał Jaros sześcioma głosami. Został złożony protest, który będzie rozpatrywany – ogłosiła Dorota Niedziela podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.
Dopytywana o rzekome nieprawidłowości, odpowiedziała, że wszystko będzie rozpatrywane zgodnie z przepisami i wtedy zapadną między innymi decyzje o ewentualnym powtórzeniu wyborów.

Przypomnijmy, że Michał Jaros, który do tej pory pełnił funkcję szefa regionu i jest również wiceministrem rozwoju i technologii długo nie miał kontrkandydata, aż swój start ogłosił przewodniczący sejmiku Jerzy Pokój:
Jaros będzie miał konkurenta w walce o szefostwo w dolnośląskiej KO
Bardzo szybko jednak zrezygnował na rzecz wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej, bliskiej współpracowniczki Donalda Tuska.
KO Dolny Śląsk ciągle liczy głosy. Od 18 🤣🤣🤣 Liczba wyborców: okolo 800. https://t.co/3lGgscxX64 pic.twitter.com/q7TfnsNKfd
— Marcin Torz (@MarcinTorz) March 9, 2026
W rezultacie niedzielne wybory były konfrontacją pomiędzy nią a Jarosem. I choć 8 marca to właśnie Monikę Wielichowską poparła znacząca część liderów KO na Dolnym Śląsku, jak widać, to nie wystarczyło.
#WyboryKO Oficjalnego protokołu wciąż jeszcze nie ma. Dwójka członków komisji zasłabła i chcieli przełożyc dalsze liczenie o kilka dni. Niektórzy wciąż liczą na interwencję Warszawy @MWielichowska @JarosMichal @Obywatelska_KO a tak wyglądało głosowanie we #Wroclaw.iu pic.twitter.com/xA2GMxz1pF
— Malwina Gadawa (@MGadawa) March 9, 2026
Oto fragmenty kartonowych pudeł z popularnego dyskontu, za którymi wyborcy Koalicji Obywatelskiej mogli komfortowo oddawać głos na swoich kandydatów. Kartony dostaną teraz nowe życie: mogą zostać spalone na terenie Rodzinnych Ogródków Działkowych (przy okazji wiosennych… https://t.co/G43PyeikpX pic.twitter.com/HTgA6Jxwp2
— Marcin Torz (@MarcinTorz) March 9, 2026
Poniżej oświadczenie Moniki Wielichowskiej:


