Drony będą w coraz większym stopniu wykorzystywane

Fot. Archiwum Prywatne.

Znany przedsiębiorca planuje stworzyć na Dolnym Śląsku nowoczesną fabrykę dronów, która może zrewolucjonizować lokalną gospodarkę i wzmocnić bezpieczeństwo narodowe. Projekt zakłada wykorzystanie potencjału naukowego i produkcyjnego regionu, stawiając na innowacje i współpracę z polskimi uczelniami oraz zagranicznymi ekspertami. Z Mariuszem Gaskiem rozmawia Marcin Lustig.

– Marcin Lustig: Jaki rodzaj dronów planujecie budować na Dolnym Śląsku? Do czego dokładnie będą służyć. Czy będą to drony o celach bojowych, do lokalizowania wrogich jednostek, czy może inne zastosowania?

– Mariusz Gasek: Rodzaj dronów przeznaczonych do produkcji będzie uzależniony od wymagań klienta obszaru obronnego. Wymagania te będą uzależnione od taktyki wojennej. A ta siłą rzeczy nie będzie ujawniana. Niemniej rzecz jasna mówimy o dronach rozpoznawczych, niszczenia celów naziemnych FPV, dronach kamikadze, dronach lądowych różnego zastosowania, systemach antydronowych, systemach komunikacji.

– Kto konkretnie będzie projektować, programować i budować te drony? Czy w proces ten będą zaangażowane instytucje takie jak Akademia Wojsk Lądowych we Wrocławiu i Politechnika Wrocławska?

– Skrócenie procesu projektowania wymaga zastosowania metodologii „know-how”, skorzystania z gotowych, sprawdzonych rozwiązań. Ważne jest jednak to, aby te technologie zostały rozpoznane przez polskie, również dolnośląskie ośrodki naukowo-badawczo-technologiczne, tak aby zapewnić wsparcie serwisowe, ale również rozwijać pozyskane technologie. Przed pozyskaniem technologii należy zwrócić uwagę na bezpieczeństwo cyfrowe, na zadania realizowane przez np. procesory, poprzez inżynierię wsteczną.

W tym procesie powinny brać udział techniczne uczelnie wyższe, parki naukowo-technologiczne, prywatne firmy projektowe. Skoro już mówimy o edukacji, kształceniu. Wejście na rynek najnowocześniejszych technologii to szansa dla polskiej nauki, tak aby wejść na wysoki poziom komercjalizacji prac badawczych, aby absolwenci uczelni wyższych mieli szansę na kreowanie w parkach technologicznych nowych, innowacyjnych firm na nowoczesnym rynku najpierw krajowym, potem międzynarodowym.

Fot. mat. prasowe.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

– Dlaczego tak ważne jest, aby takie drony powstawały w Polsce? Jakie to ma znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego i rozwoju gospodarczego kraju?

– Wyjdźmy od tego, jaka jest sytuacja gospodarcza kraju. Polska znajduje się w obszarze, w którym ulokowano zakłady produkcyjne i usługowe firm głównie zachodu Europy. Stało się tak z powodu naszej lokalizacji na mapie Europy. Jesteśmy ważnym ośrodkiem na szlaku produkcyjno-logistycznym. Na przestrzeni ostatnich 40 lat dokonaliśmy skoku cywilizacyjnego. Ja jako dziecko, w latach 80, traktowałem, powiedzmy śmieci z zachodu, takie jak puszki po napojach, pudełka po papierosach, katalogi zachodnich samochodów, reklamówki jako coś wartościowego.

Dzisiejsza młodzież jadąc do krajów zachodnich, nie widzi znaczących różnic. Jednak ten czynnik wzrostu Polski, oparty o logistykę, szczególnie o tanią siłę roboczą się wyczerpuje. Stosunek polskiego eksportu do importu powoli spada. Wynika to z konkurencji Chin, jeszcze większego znaczenia nabierają spółki IT z USA. Zachodnia Europa jako zleceniodawca produkcji w Polsce traci na znaczeniu. A zwróćmy uwagę, że aż 65% polskiego eksportu oparty jest na produktach, które zamawiają firmy-matki w swoich firmach w Polsce. Połowę z tych pozostałych 35% eksportu generuje Orlen. W związku z tym czynnik wzrostu Polski oparty o tanią siłę roboczą się wyczerpuje.

– Czym go zastąpić?

Moim zdaniem należy zwrócić uwagę na nowe trendy w gospodarce na nowe fale technologii przemysłowych. Jeśli uda nam się te trendy zauważyć i wykorzystać, tym razem nie możemy zadowolić się jedynie pozostaniem fabryką dla koncernów zachodnich. Tym razem musimy akumulować w Polsce marżę z produkcji, handlu, z tego wynikają podatki. Musimy tę produkcję oprzeć o polskie know-how, o polską myśl techniczną.

– Czy w Polsce jesteśmy w stanie budować nowoczesne drony, które będą konkurować z tymi produkowanymi za granicą pod względem technologii i jakości?

– Jakość wyrobów gotowych wynika z zastosowanych technologii i procesów produkcyjnych. Linie produkcyjne niezwiązane z półprzewodnikami, kościami pamięci, łatwo, szybko pozyskać. Pytanie skąd pozyskać technologie, know-how związane z technologiami dronowymi. Mamy to nieszczęście, iż znajdujemy się bardzo blisko działań wojennych, gdzie technologie dronowe są szybko weryfikowane w praktyce. Powinniśmy na bieżąco korzystać z tych doświadczeń. Uzupełniając pozyskaną wiedzę o polską innowacyjność, z wykorzystaniem polskich ośrodków naukowych, Polska ma szansę stać się liderem technologicznym.

Fot. mat. prasowe.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

– Czy planujecie współpracę z Ukraińcami, wykorzystując ich doświadczenie w produkcji i stosowaniu dronów w warunkach bojowych?

– Tak, punktem wyjścia do budowy własnych technologii, musi być skorzystanie z najwyższych, zweryfikowanych technologii. W każdym obszarze gospodarki trzeba uczyć się od najlepszych. Na tym zresztą oparli swoją potęgę Chińczycy. Oni nie tylko stali się fabryką, siłą roboczą świata, ale jednocześnie uczyli się technologii wytwarzanych produktów. My również powinniśmy uczyć się od najlepszych od praktyków. Znów użyję słowa „niestety”. Niestety tymi praktykami są dzisiaj Ukraińcy, powinniśmy korzystać z ich doświadczeń.

– Czy na Dolnym Śląsku da się wybudować fabrykę dronów, która okaże się komercyjnym sukcesem? Ile czasu potrzeba, aby taki biznes zaczął na siebie zarabiać?

– Dolny Śląsk posiada potężne zasoby produkcyjne. Dodatkowo Wrocław to jeden z największych ośrodków akademickich w Polsce, Politechnika Wrocławska zajmuje 4 miejsce w rankingu uczelni technicznych w kraju. We Wrocławiu mieści się jedyna akademia wojsk lądowych w kraju. Ogromnym atutem AWL jest własny poligon. Centrum Technologiczne Port Łukasiewicz posiada unikalne zdolności związane z tranzystorami. Wrocław i Dolny Śląsk posiadają więc unikalne zasoby produkcyjne, naukowe, badawcze aby stworzyć stabilne centrum produkcji dronów w oparciu o własne technologie.

Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na to, że edukacja w zakresie różnych technologii, które składają się na drony, nie zaczyna się od uczelni wyższych. Tym początkiem edukacji może być nauka w technikach. Gmina Wrocław, której przedstawiciele są koordynatorem Wrocławskiej Doliny Dronów już wyposażyła kilka szkół technicznych w zestawy dronów w celu prowadzenia na nich ćwiczeń.

Według mojej wiedzy w roku bieżącym zostanie otworzona pracownia dronowa w EZN. Obecnie prowadzone są prace nad stworzeniem kierunku dronowego właśnie w EZN. Proszę więc zauważyć, że na Dolnym Śląsku, we Wrocławiu powstaje swego rodzaju skoordynowany łańcuch edukacyjny od szkół technicznych średnich, poprzez uczelnie wyższe, z perspektywą inkubacji innowacyjnych, dronowych przedsiębiorstw w parkach technologicznych.

Fot. mat. prasowe.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

– Kto będzie głównymi klientami tych dronów – wojsko, służby mundurowe, czy może cywile z sektorów takich jak transport czy edukacja?

– Obecna zmienność technologii na polu walki jest dość znacząca. W związku z tym zakładam, że stałym głównym klientem będzie armia. Jednak muszą powstać procedury deregulacyjne, które pozwolą na sprzedaż nieaktualnego technologicznie sprzętu służbom niemilitarnym.

Drony będą w coraz większym stopniu wykorzystywane do takich zadań jak monitoring ruchu drogowego, monitoring linii gazowych, energetycznych, kolejowych, stanu lasów, upraw rolniczych, monitoringu związanego z bezpieczeństwem. Wkrótce rozwinie się również logistyka oparta o drony latające. Niemniej to rozwiązania wojskowe są głównym motorem postępu technologii i tam będzie jej źródło.

– Kiedy ruszy produkcja i kiedy zobaczymy pierwsze drony z Dolnego Śląska na rynku lub w użyciu?

– Na Dolnym Śląsku już istnieje kilka firm produkujących lub kompletujących drony. Teraz ważne jest to, aby te firmy i kolejne, miały szansę stać się liderami światowymi. Odniosę to obrazowo do pierwszych sklepów komputerowych. Kiedy popyt był niewielki, rynek się kształtował, wielcy gracze nie byli zainteresowani takim niewielkim rynkiem, sklepy funkcjonowały.

Kiedy rynek komputerowy się rozwinął, polscy producenci nie dostali koła zamachowego w postaci wewnętrznych, krajowych zakupów i rynek zajęły koncerny zagraniczne. Teraz pytanie jest nie takie, kiedy ruszy produkcja, ale czy polscy producenci uzyskają zamówienia w kraju. Jeśli tak, jestem przekonany, że będziemy w stanie wejść na rynki światowe.

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.