Władze Wrocławia jasno deklarują: miasto nie uruchomi na razie strefy czystego transportu. Decyzję opierają na obowiązujących przepisach oraz oficjalnych danych pomiarowych. Po zmianach ustawowych z końca 2024 roku prawo nie nakłada na samorząd takiego obowiązku. Co więcej, magistrat podkreśla, że jako punkt odniesienia traktuje wyłącznie certyfikowane pomiary, a nie pojedyncze, niezależne analizy.
- Dlaczego Wrocław nie wprowadzi teraz strefy czystego transportu.
- Co zdaniem przedstawicieli miasta wpłynęło na poprawę jakości powietrza we Wrocławiu.
- Czy temat strefy czystego transportu we Wrocławiu może powrócić w przyszłości.

Dlaczego Wrocław nie wprowadzi teraz strefy czystego transportu?
Przede wszystkim zmienił się stan prawny. Nowelizacja przepisów z końca 2024 roku nie zobowiązuje Wrocławia do tworzenia strefy czystego transportu. W praktyce oznacza to, że miasto nie musi podejmować takich działań, o ile nie dochodzi do przekroczeń norm jakości powietrza.
Jednocześnie urzędnicy wskazują, że sytuacja środowiskowa pozostaje stabilna. Skoro pomiary nie wykazują przekroczeń, samorząd nie widzi podstaw do wprowadzania dodatkowych ograniczeń administracyjnych. Tyle, że wrocławscy ekolodzy mają zupełnie odmienne zdanie.
Na jakich danych opiera się magistrat?
Miasto bazuje wyłącznie na wynikach z państwowego systemu monitoringu. Jak podkreśla przedstawicielka urzędu:
– W kwestii jakości powietrza opieramy się wyłącznie na danych z certyfikowanych stacji pomiarowych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. To one są podstawą oceny stanu powietrza w świetle prawa – i to ich wskazania mają znaczenie ustawowe. Dane te pokazują wyraźną, wieloletnią poprawę jakości powietrza we Wrocławiu. W ostatnich dwóch latach miasto nie przekroczyło obowiązujących norm dla dwutlenku azotu – informuje Joanna Urbańska-Jaworska z Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego Wrocławia.
Zatem w świetle obowiązujących regulacji sytuacja pozostaje jednoznaczna: brak przekroczeń oznacza brak ustawowego obowiązku wprowadzania SCT.
Co wpłynęło na poprawę jakości powietrza?
Poprawa nie nastąpiła przypadkowo. Mieszkańcy coraz częściej wymieniają samochody na nowsze i mniej emisyjne modele. Równolegle miasto modernizuje tabor komunikacji miejskiej, rozwija transport publiczny oraz inwestuje w infrastrukturę rowerową. W efekcie jakość powietrza systematycznie się poprawia, mimo że Wrocław nie wprowadził strefy czystego transportu.
Dodatkowo konsultacje społeczne pokazały, że mieszkańcy nie popierają obecnie takiego rozwiązania. Władze miasta uwzględniają więc zarówno dane pomiarowe, jak i nastroje społeczne.
Podobne decyzje podjęły wcześniej niektóre miasta w Niemczech. Po spadku stężeń NO₂ poniżej norm lokalne władze zniosły tam obowiązujące ograniczenia lub całkowicie zrezygnowały ze stref. Tak stało się między innymi w Hanoverze, Mannheim, Heilbronn oraz Karlsruhe, gdzie poprawa parametrów powietrza przesądziła o odejściu od restrykcji.
Czy temat może wrócić w przyszłości?
Władze Wrocławia nie wykluczają powrotu do dyskusji. Unijna dyrektywa przyjęta w 2024 roku przewiduje bowiem zaostrzenie norm od 2030 roku. Dlatego miasto analizuje różne scenariusze i przygotowuje warianty działań na wypadek zmiany sytuacji.
– Oczywiście miasto monitoruje sytuację i jest przygotowane na przyszłość. Unijna dyrektywa przyjęta w 2024 roku przewiduje zaostrzenie norm od 2030 roku. Dlatego Wrocław prowadzi analizy i posiada przygotowane warianty działań, aby w razie potrzeby móc szybko wrócić do dyskusji o SCT. Na dziś jednak zarówno dane pomiarowe, jak i obowiązujące przepisy wskazują jasno: nie ma podstaw do wprowadzania strefy czystego transportu we Wrocławiu – reasumuje Joanna Urbańska-Jaworska.
Na ten moment stanowisko magistratu pozostaje więc klarowne: brak przekroczeń norm oraz obowiązku ustawowego oznacza brak planów wprowadzenia strefy czystego transportu.

