Ustalenia dziennikarzy Gazety Wyborczej rzucają nowe światło na kryzys w spółce Ekosystem. Przetarg na odbiór odpadów wart setki milionów złotych utknął w martwym punkcie, a pracownica, która alarmowała o nieprawidłowościach, została zwolniona.
W tym artykule przeczytasz:
- Jakie nieprawidłowości wykryto w przetargu Ekosystemu na wywóz śmieci.
- Dlaczego Jolanta Pituła straciła pracę po zgłoszeniu do sygnalistów.
- Ile dodatkowych milionów kosztują wrocławian opóźnienia w gospodarce odpadami.
Przetarg, który nie może ruszyć z miejsca
Od marca 2024 roku wrocławska spółka Ekosystem bezskutecznie próbuje rozstrzygnąć postępowanie na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Wartość kontraktu szacowana jest na kilkaset milionów złotych. Po unieważnieniu dwóch wcześniejszych przetargów z powodu zbyt wysokich ofert, trzecie postępowanie również utknęło na etapie wstępnym.
Krajowa Izba Odwoławcza i Sąd Okręgowy w Warszawie przyznały rację firmom, które protestowały przeciwko przeniesieniu na nie pełnej odpowiedzialności za recykling. Mimo ostrzeżeń prawników, że szanse na wygraną są minimalne, Ekosystem kontynuował spór sądowy. Efekt? Kolejne miesiące zwłoki i brak nowych umów.
Od czerwca 2023 roku odpady odbierane są w trybie negocjacji bezprzetargowych. Koszty wzrosły o 15 proc. w stosunku do poprzednich stawek. Aby pokryć deficyt, rada nadzorcza dwukrotnie zwiększała budżet spółki: w lipcu o 13,5 mln zł, we wrześniu o 5,4 mln zł.
Zmiany na szczycie i kontrowersyjny audyt
W marcu 2023 roku prezesurę objęła Izabela Piekielnik. Planowała ogłosić nowy przetarg w styczniu 2025 roku, lecz niespodziewanie zrezygnowała. Jej miejsce zajął Paweł Karpiński – były radny i bliski współpracownik prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka.
Zamiast przyspieszyć postępowanie, nowy prezes zarządził audyt, który – według osób zbliżonych do spółki – nie miał merytorycznego uzasadnienia. Decyzja opóźniła przetarg o dodatkowe dwa miesiące. Karpiński argumentował, że wyrok sądu może zmienić reguły gry w całej Polsce, choć wewnętrzne analizy wskazywały na nieuchronną porażkę.
Narada, która zmieniła wszystko
W lipcu, po przegranej przed KIO, w siedzibie Ekosystemu odbyło się kluczowe spotkanie. Prawniczka spółki, kierowniczka Biura Zamówień Publicznych oraz ekspertka z Politechniki Wrocławskiej rekomendowały wycofanie się ze sporu. Prezes Karpiński odrzucił propozycję. Kilka dni później prawniczka straciła pracę.
Sygnalistka w roli kozła ofiarnego
Jolanta Pituła, kierowniczka Biura Zamówień Publicznych, 17 i 20 lipca 2025 roku złożyła dwa oficjalne zgłoszenia sygnalistki. Opisała działania prezesa, które – jej zdaniem – celowo wydłużały procedurę przetargową.
Reakcja była błyskawiczna: odebrano jej pełnomocnictwo, a 30 lipca zarząd wystąpił o zgodę na zwolnienie. Związek zawodowy „Meritum” odmówił, wskazując na ochronę przysługującą sygnalistom. Spółka zarzuciła Pitułę nielegalne kontakty z potencjalnymi wykonawcami, jednak nie skierowała sprawy do prokuratury ani nie zastosowała zwolnienia dyscyplinarnego.
Mobbing, mediacje i finał
Pracownica poskarżyła się na mobbing: pozbawienie premii kwartalnej, izolację w miejscu pracy, atmosferę strachu. Zgłosiła sprawę do CBA i ABW. Rada Nadzorcza przeprowadziła mediacje między zarządem a Pitułą – bez porozumienia.
15 października 2025 roku Jolanta Pituła otrzymała wypowiedzenie. Rzecznik Ekosystemu Maciej Fedorczuk zapewnia, że decyzja nie miała związku ze zgłoszeniami sygnalistki, a rada nadzorcza uznała zarzuty za nieuzasadnione.
Mieszkańcy płacą rachunek
Opóźnienia przekładają się na realne koszty dla wrocławian. Każde dodatkowe 15 proc. w rachunkach za odpady to miliony złotych wyciągane z kieszeni mieszkańców. Pytanie, kiedy wreszcie ruszy uczciwy przetarg, pozostaje bez odpowiedzi.


