Rozpoczyna się nowy etap programu „Bezpieczny Wrocław”. Po tym, jak miasto rozdało 700 czujek tlenku węgla, rusza bezpośrednie wsparcie dla najbardziej potrzebujących. Pracownicy socjalni Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej osobiście dostarczą kolejnych 400 czujników do mieszkań seniorów i osób z niepełnosprawnościami.
Sezon grzewczy we Wrocławiu trwa. Tymczasem z informacji magistratu wynika, że odnotowano już blisko 50 zdarzeń związanych z ulatnianiem się tlenku węgla. Miasto nie pozostaje bierne. W ramach programu „Bezpieczny Wrocław” nowoczesne detektory trafią tam, gdzie ryzyko jest największe: do mieszkań z piecami na paliwo stałe oraz piecykami gazowymi.
ZOBACZ: Rozdają Wrocławianom setki czujek czadu

Pracownik MOPS zapuka do drzwi
Co ważne, w odróżnieniu od poprzednich akcji, tym razem mieszkańcy nie muszą zgłaszać się po odbiór sprzętu. Tym razem to pomoc zapuka do drzwi. Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej dostarczą urządzenia bezpośrednio podopiecznym, którzy ze względu na wiek, stan zdrowia lub sytuację finansową są najbardziej narażeni.
– Dziś rozpoczynamy kolejny etap przekazywania czujek czadu mieszkańcom Wrocławia. Staramy się, żeby trafiły do osób, którym będą najbardziej potrzebne – starszych, samotnych, z niepełnosprawnościami. Mamy nadzieję, że dzięki temu mieszkania osób, którym pomagamy, będą bardziej bezpieczne, a mieszkańcy spokojniejsi – mówi Andrzej Mańkowski, dyrektor MOPS we Wrocławiu.

Sprzęt to nie wszystko – liczy się wiedza
Dystrybucja czujników to także błyskawiczny kurs bezpieczeństwa. Oprócz samego urządzenia o wartości około 100 zł (co dla wielu seniorów jest znacznym wydatkiem), mieszkańcy otrzymają specjalną ulotkę:
-
z dokładną instrukcją montażu,
-
zasadami użytkowania,
-
oraz wskazówkami dotyczącymi konserwacji i wymiany baterii.
Dodatkowo, pracownicy socjalni podczas wizyt wyjaśnią, gdzie najlepiej zamontować urządzenie oraz jak sprawdzać jego stan, aby rzeczywiście zwiększało poziom bezpieczeństwa w domu.
– Uważamy, że taki czujnik czadu powinien mieć każdy mieszkaniec Wrocławia, który posiada piec gazowy lub węglowy, może im to po prostu uratować życie – podkreśla Agnieszka Wojkowska-Kęsicka, zastępca kierownika Zespołu Terenowej Pracy Socjalnej nr 5.

Dlaczego to takie ważne?
Należy pamiętać, że tlenek węgla jest podstępny: bezwonny, bezbarwny i niewidoczny. Czujka nie usunie usterki pieca, ale daje to, co w sytuacji zagrożenia jest bezcenne – czas na otwarcie okien i ewakuację.
Warto dodać, że to nie jedyna taka inicjatywa w regionie. Przypomnijmy, że dolnośląscy strażacy również prowadzą szeroko zakrojone akcje montażu czujek dymu i czadu, o czym informowaliśmy na łamach Wrocławskich Faktów.
PRZECZYTAJ: Dolnośląscy strażacy zamontują za darmo tysiące czujek dymu i czadu
– To nie jest akcja gadżetowa. To działanie prewencyjne i realna ochrona życia. Początek roku pokazuje, jak poważne są skutki pożarów mieszkań i zatruć tlenkiem węgla. Dlatego czujki trafią w pierwszej kolejności do osób w trudnej sytuacji materialnej, do seniorów, osób niesamodzielnych i z niepełnosprawnościami – mówiła wówczas Anna Żabska, Wojewoda Dolnośląska.

Od 1 stycznia 2030 roku czujki dymu i tlenku węgla staną się obowiązkowe w domach i mieszkaniach ogrzewanych paliwem stałym, gazem lub olejem.



