Waldemar Banasiak – Game Changer 2026 w kategorii Mentorzy

Waldemar Banasiak – Game Changer 2026 w kategorii Mentorzy

Architekt wrocławskiej kardiologii i mentor pokoleń lekarzy. To on uczynił Wrocław jednym z najważniejszych punktów na mapie polskiej kardiologii. Odegrał wielką rolę w budowie Ośrodka Chorób Serca we wrocławskim Wojskowym Szpitalu Klinicznym. Dziś przenosi swoje ogromne doświadczenie na Politechnikę Wrocławską, gdzie jako współtwórca Wydziału Medycznego kształtuje nowoczesny model kształcenia lekarzy. Od lat udowadnia też, że zaawansowana technologia jest tylko narzędziem w rękach specjalisty. Priorytetem pozostaje empatia i bezpośrednia więź z pacjentem.

Prof. Waldemar Banasiak to postać nierozerwalnie związana z medyczną tożsamością stolicy Dolnego Śląska. Od ponad czterech dekad buduje fundamenty nowoczesnej kardiologii, tworząc zespoły, które dziś stanowią elitę polskiej medycyny. W szczerej rozmowie dzieli się refleksją nad tym, jak w dobie sztucznej inteligencji i nowoczesnej inżynierii nie zgubić tego, co w zawodzie lekarza najcenniejsze – drugiego człowieka.

– Marek Zoellner: Za każdym sukcesem stoją ludzie. Jak Panu się udaje gromadzić wokół siebie najbardziej zdolnych lekarzy, którzy to dzieło kontynuują?

– Przez całe moje życie lekarskie starałem się skupiać wokół siebie młodych, zdolnych ludzi i zarażać ich entuzjazmem do pracy. Chciałem im pokazać, jak powinno się pracować, żeby z tego czerpać pozytywne emocjonalne korzyści. Czy się udało? Zbudowaliśmy wspaniały zespół, z którego wyszło kilkunastu profesorów, kilkudziesięciu uzyskało habilitację i doktoraty, dziesiątki zostało wyspecjalizowanych w kardiologii. To także dwóch prezesów Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Ja jestem aktualnie konsultantem krajowym – to się też nie wzięło z niczego.

– Co uważa Pan za swój największy sukces zawodowy?

– Fakt, że od momentu, kiedy ukończyłem studia, w 1981 roku, mogłem realizować swoją filozofię i zarażać nią dziesiątki lekarzy. Nikt z moich przełożonych nie wpływał na decyzje, jakie podejmowałem, zwłaszcza w kontekście kształtowania zespołu i wyboru tego, co mamy robić. Każdy przełożony dawał mi wolną rękę. Te wszystkie dokonania wynikają z faktu, że przełożeni byli bardzo rozsądni i pozwalali działać.

– Jak widzi Pan przyszłość medycyny w kontekście zmian systemowych i technologicznych?

– Gdybym urodził się po raz drugi, dużo czasu poświęciłbym na budowanie nowego systemu kształcenia. Kiedy zaczynałem pracę, największym problemem było zdiagnozowanie pacjenta. Teraz sytuacja się odwróciła dzięki inżynierii. Techniki obrazowe sprawiają, że u większości pacjentów rozpoznanie mamy w ciągu pierwszych godzin. Więcej czasu trzeba teraz poświęcać na to, by zastosować odpowiednią terapię i pacjentowi nie zaszkodzić, bo dzisiejszy pacjent jest inny – to często osoba 85+ z wielochorobowością.

Jeśli zaś chodzi o system – uczestniczyłem w opracowaniu ustawy o Krajowej Sieci Kardiologicznej. Wprowadzenie jej w życie to „wytrych” do reformy. Trzeba jednak pamiętać, że reformę robi się na tzw. „bijącym sercu”. Nie można zatrzymać systemu, nawet jeśli jest wadliwy. To wymaga pieniędzy i informatyzacji, a widzimy, z jakimi problemami finansowymi borykają się szpitale.

– Jest Pan zaprzyjaźniony z nowymi technologiami? Nie obawia się Pan, że AI przejmie na dobre rolę mentora, również w medycynie?

– Nie, tu jestem bardzo spokojny. To, czego nauczam przez całe życie, to empatyczna postawa. Nie można skupić się tylko na konkretnym problemie medycznym, ignorując psychikę pacjenta. Nawet podczas badania, jako osoba praworęczna, trzymam słuchawkę w prawej ręce, ale lewą zawsze kładę na barku lub dłoni pacjenta. To proste, ale buduje więź. Pacjent nie jest traktowany przedmiotowo. Jeśli ktoś nie lubi drugiego człowieka, nie powinien być lekarzem.

Na sztuczną inteligencję patrzę jako na wsparcie. Jeśli miliony badań w chmurze pozwolą mi w kilka sekund uzyskać informację, która zniweluje ryzyko błędu, to podejmę lepszą decyzję dla pacjenta. To jest istotne: primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić. Następne pokolenia będą to powtarzać. Kwestią jest tylko umiejętne wprowadzenie tych informacji w życie.


Partnerem Strategicznym Game Changers Wrocław jest PKO Bank Polski

0
Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.