Mija 20 lat od wpisania Hali Stulecia we Wrocławiu na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Rocznica to nie tylko okazja, by przypomnieć znaczenie tego wyjątkowego wyróżnienia, ale także moment podsumowania dwóch dekad ochrony, remontów i modernizacji jednego z najważniejszych zabytków architektury XX wieku.
- Jak wyglądała droga Hali Stulecia do wpisu na Listę światowego dziedzictwa UNESCO.
- Jak wyglądała droga do wpisu i dlaczego była to przełomowa decyzja.
- Jak przez 20 lat zmieniała się Hala Stulecia i cały jej kompleks.
13 lipca 2006 roku Hala Stulecia we Wrocławiu została wpisana na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Była jednym z pierwszych przykładów architektury XX wieku, które trafiły do tego prestiżowego grona. Dziś pozostaje nie tylko symbolem miasta, ale też przykładem tego, jak można łączyć ochronę zabytku z jego współczesnym wykorzystaniem.
Lista UNESCO nie jest rankingiem najpiękniejszych budynków świata ani katalogiem atrakcji turystycznych. Trafiają na nią miejsca uznane za posiadające „Wyjątkową Uniwersalną Wartość” – takie, które mają znaczenie dla całej ludzkości i powinny być chronione dla przyszłych pokoleń.

Światowe dziedzictwo wymagało wielkiej odnowy
Wśród 1248 obiektów wpisanych obecnie na Listę światowego dziedzictwa znajduje się zaledwie 17 miejsc z Polski. Hala Stulecia dołączyła do tego grona obok obiektów znanych na całym świecie, takich jak piramidy w Gizie, Machu Picchu czy Wielki Mur Chiński.
Sam wpis na listę UNESCO nie oznaczał jednak końca pracy nad zabytkiem. Przez ostatnie dwie dekady kompleks Hali Stulecia przechodził kolejne remonty i modernizacje, które miały zabezpieczyć obiekt, a jednocześnie pozwolić mu nadal pełnić swoją pierwotną funkcję miejsca spotkań, wydarzeń kulturalnych i sportowych.
– Przeprowadzone remonty kompleksu Hali Stulecia to zasługa ciężkiej pracy wielu ludzi na przestrzeni prawie dwóch dekad. Trudno wymienić ich wszystkich, bo to setki, a tak naprawdę tysiące zaangażowanych osób. Ta piękna rocznica to jednak dobra okazja, by podziękować im raz jeszcze, ale też zapewnić, że jako Wrocław będziemy nadal troszczyć się o to wyjątkowe światowe dziedzictwo. Według koncepcji Maksa Berga Hala Stulecia miała być dla wszystkich i tak właśnie jest dzisiaj. Obiekt z powodzeniem godzi dzisiaj wiele funkcji, spełniając przy tym wiele potrzeb mieszkańców Wrocławia i Dolnego Śląska – mówi prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

Telefon z Warszawy i odważna decyzja
Co ciekawe, pomysł zgłoszenia Hali Stulecia na listę UNESCO nie wyszedł początkowo z Wrocławia. Jego autorem był prof. Andrzej Tomaszewski, były Generalny Konserwator Zabytków RP i ówczesny prezes Polskiego Komitetu Narodowego ICOMOS.
Początkowo rozważano nawet zgłoszenie wrocławskiej katedry, jednak ostatecznie uznano, że to Hala Stulecia jest obiektem bardziej przełomowym i unikatowym w skali świata.

We Wrocławiu przygotowaniem dokumentacji zajęli się dr Grzegorz Grajewski oraz prof. Jerzy Ilkosz, wieloletni dyrektor Muzeum Architektury we Wrocławiu i autor monografii Hali Stulecia. Była to decyzja odważna. W tamtym czasie obiekty architektury XX wieku bardzo rzadko trafiały na listę UNESCO. Dominowały przede wszystkim zabytki starożytne, średniowieczne i barokowe.
– To było bardzo odważne posunięcie, bo w tym czasie obiekty architektury XX wieku nie były rozpatrywane przez jury UNESCO. Na takiej liście znajdowały się słynne zabytki z epoki antyku, średniowiecza lub baroku – mówi dr hab. Jerzy Ilkosz, polski historyk sztuki, znawca architektury i muzealnik.
Ostatecznie starania zakończyły się sukcesem. 13 lipca 2006 roku podczas sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO w Wilnie zapadła decyzja o wpisaniu Hali Stulecia na listę.

Budowla, która wyprzedziła swoją epokę
Hala Stulecia, zaprojektowana przez niemieckiego architekta Maksa Berga, od początku była wyjątkowym przedsięwzięciem. Powstała w zaledwie 13,5 miesiąca i w momencie ukończenia miała największą na świecie kopułę wykonaną z żelbetu.
Jej średnica wynosi 65 metrów, a wysokość 42 metry. Konstrukcja była większa między innymi od kopuły Hagii Sophii, Bazyliki św. Piotra czy Panteonu.
Jednak UNESCO doceniło nie tylko technologię. Hala Stulecia była także symbolem nowego podejścia do architektury. Max Berg nie projektował jej jako budynku dla elit, ale jako miejsce dostępne dla szerokiej publiczności – przestrzeń wydarzeń kulturalnych, naukowych i sportowych.
Sam architekt nazywał ją „Katedrą Demokracji”. Hala miała zachwycać jak gotycka katedra, ale służyć społeczeństwu. Jej rekordowa konstrukcja była środkiem do osiągnięcia celu, a nie celem samym w sobie.

20 lat ochrony i kolejnych inwestycji
Wpis na listę UNESCO nie oznacza zamknięcia obiektu za muzealną szybą. Przeciwnie – przez ostatnie dwie dekady kompleks Hali Stulecia przechodził kolejne modernizacje.
– W 2009 roku zaczęto oczywiście od samej Hali Stulecia, ale do zrobienia było tak naprawdę wszystko – elewacja z dachem i oknami, wnętrze z systemem trybun. Wieloletni remont zakończył się dopiero w 2020 roku wraz z zakończeniem prac nad stałą podłogą z żelbetonowym stropem – mówi Jakub Grudniewski, prezes Hali Stulecia.
W ostatnich latach odnowiono także Pergolę, przy której działa jedna z największych na świecie fontann multimedialnych, powstało Wrocławskie Centrum Kongresowe oraz parking podziemny.

Modernizację przeszedł również sąsiedni Pawilon Czterech Kopuł, gdzie działa dziś Muzeum Sztuki Współczesnej.
Największym wyzwaniem dla obiektów UNESCO jest często pogodzenie ochrony dziedzictwa z codziennym użytkowaniem. W przypadku Hali Stulecia udało się połączyć obie funkcje.
– Wszystkie przeprowadzone remonty tylko zwiększyły możliwości organizacji wydarzeń. Jest tak, jak chciałby tego Max Berg – kompleks Hali Stulecia to dzisiaj nowoczesne i funkcjonalne miejsce spotkań, spełniające wysokie wymagania organizatorów wydarzeń czy dużych produkcji filmowych – podkreśla Jakub Grudniewski.
Po 20 latach od wpisu na listę UNESCO Hala Stulecia nadal pełni więc rolę, dla której została zaprojektowana ponad sto lat temu – jest miejscem spotkań, wydarzeń i wymiany idei.

