W dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej wrze. To będzie wojna o władzę

Fot. Facebook/Monika Wielichowska Wicemarszałek Sejmu RP.

Już za niecały miesiąc członkowie Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku wybiorą szefa regionu. Teraz jest nim poseł Michał Jaros, wiceminister rozwoju i technologii. Rękawicę rzucił mu jednak Jerzy Pokój, przewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. W rozmowach z działaczami coraz częściej słyszymy, że „w partii wrze”, a lista kandydatów nie jest wcale zamknięta. Na horyzoncie pojawiają się kolejne, „mocne” nazwiska. Do tematu odnosi się też specjalnie dla nas prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

W tym artykule przeczytasz:
  • Co dzieje się w KO na Dolnym Śląsku przed partyjnymi wyborami.
  • Kto mógłby jeszcze powalczyć o władzę w Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku.
  • Z kim Jacek Sutryk wolałby współpracować w dolnośląskiej KO.

Najważniejszy w najbliższym czasie dzień dla Koalicji Obywatelskiej to 8 marca. Wtedy wszyscy działacze wybiorą przewodniczącego partii oraz przewodniczących regionów i powiatów.

Na Dolnym Śląsku łącznie z działaczami Nowoczesnej, która została wchłonięta przez KO, może głosować około 3200 osób. Co ważne, muszą mieć jednak opłacone składki partyjne.

Wyborczy wyścig ruszył

Wiadomo już, o czym portal Wrocławskie Fakty pisał jako pierwszy, że z Michałem Jarosem, czyli dotychczasowym szefem regionalnych struktur zmierzy się w walce o przewodnictwo w partii w regionie Jerzy Pokój, przewodniczący dolnośląskiego sejmiku.

O szczegółach przeczytasz tutaj: Jaros będzie miał konkurenta w walce o szefostwo w dolnośląskiej KO.

– Start Jerzego Pokoja powinien być jasnym sygnałem – w partii wrze i narasta niezadowolenie. Działacze w niektórych miejscach mają duże pretensje do Michała Jarosa. Powód? Niedowożenie tematów. I tak kilku osobom np. obiecywał to samo stanowisko. Jaros nie chciał mieć żadnego rywala, teraz będzie musiał zawalczyć o zwycięstwo – mówi nam ważny polityk Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku, jednocześnie wskazując, że według niego to Jaros jest jednak faworytem tego pojedynku.

Fot. Facebook/Jerzy Pokój – przewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.

Jerzy Pokój już rozpoczął kampanię i wskazuje, co go odróżnia od Michała Jarosa.

– To, co się dzieje na Dolnym Śląsku to jest jedna wielka kłótnia. Ja postanowiłem wystartować z myślą już o wyborach w 2027 roku, żeby odnieść sukces musimy uspokoić nastroje w regionie. Chcę łagodzić sytuację, wprowadzić konsensus, którego partia potrzebuje. Powinniśmy być jednością, a nie wrogo nastawionymi frakcjami – mówi w rozmowie z Wrocławskimi Faktami Jerzy Pokój.

Obecny szef dolnośląskich struktur zdaje się jednak być pewny swojej pozycji w partii.

– Przez cztery lata ciężko pracowałem, żeby odbudować pozycję Platformy, a dzisiaj Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku. Efektem są wybory wygrane przez naszą partię. Od czterech lat jeżdżę od powiatu do powiatu i myślę, że ludzie doskonale to widzą i sami podejmą decyzję – mówi Wrocławskim Faktom poseł Michał Jaros, szef dolnośląskich struktur KO.

Fot. Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
Jaros i Pokój to za mało? Giełda nazwisk rośnie

Gdy pytamy o to, na ile „szabel” mogą liczyć poszczególni politycy, słyszymy, że jest jeszcze za wcześnie na prognozy. Termin zgłoszeń upływa 20 lutego i do tego czasu wiele może się zmienić.

– Z moich informacji wynika, że zgłosi się jeszcze co najmniej jeden kandydat, jak nie dwóch. To będzie mocne nazwisko, ale nic więcej teraz nie mogę powiedzieć. Jeżeli tak się stanie to wszystkie aktualne analizy pozostaną bezprzedmiotowe, sytuacja może się kompletnie zmienić – mówi nam jeden z ważnych polityków KO w regionie.

W kuluarach najczęściej pada nazwisko wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej, wieloletniej posłanki z okręgu wałbrzyskiego. Jest bliską współpracowniczką Donalda Tuska i kluczową postacią w strukturach partii.

– Wymieniana jest także jako kandydatka na sekretarza generalnego KO, ale jej szanse w tym momencie są chyba mniejsze niż kilka miesięcy temu. Jeżeli jednak dostałaby tę ważną funkcję, to na Dolnym Śląsku nie wystartuje. W innej sytuacji wszystko jest otwarte, a decyzja zapadnie na samej górze, w Warszawie. Jasne jest to, że Monika wystartuje tylko wtedy, kiedy będzie pewna wygranej – tłumaczy nam polityk KO, dobrze znający kulisy wyborów.

Fot. Facebook/Monika Wielichowska Wicemarszałek Sejmu RP.

Co warto podkreślić, Jerzy Pokój zadeklarował już, że jeżeli wystartuje Monika Wielichowska, to on się wycofa z wyścigu o fotel przewodniczącego KO na Dolnym Śląsku.

Drugim wymienianym z nazwiska jest Piotr Borys, poseł z okręgu legnickiego i obecnie wiceminister sportu. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że miał już po cichu sądować, na jakie poparcie ewentualnie mógłby liczyć.

Ani Borys, ani Wielichowska nie odpowiedzieli na nasze pytanie, czy zamierzają wziąć udział w wyborach na szefa KO w regionie.

– Funkcjonujemy w strukturach partii demokratycznej i każdy kto uzyska odpowiednie poparcie może się zgłosić do kandydowania i walki o najwyższe funkcje w organizacji. Na pewno kampania i wskazywanie kierunków działań wprowadzają świeżość w funkcjonowaniu partii – tak wybory w KO komentuje Monika Włodarczyk, przewodnicząca sejmikowego klubu Koalicji Obywatelskiej.

Piotr Borys. Fot. www.gov.pl.
Oto na kogo mogą liczyć kandydaci w wyborach

Teraz mało kto, nawet nieoficjalnie chce deklarować po której stronie stanie – wszyscy czekają na rozwój sytuacji i zgłoszenie ewnetualnie kolejnych kandydatów. Dla nikogo jednak nie jest tajemnicą, kto stanowi trzon frakcji Michała Jarosa. Jednym z jego najwierniejszych współpracowników jest Maurycy Graszewicz. To właśnie on realizuje wiele tematów politycznych za posła.

– Powiedzieć, że nie wszyscy pałają w partii sympatią do Graszewicza to nic nie powiedzieć. U wielu panuje przekonanie, że gdyby Jaros się odciął od swojego współpracownika wyszłoby mu to tylko na dobre – mówi nam jeden z wrocławskich działaczy.

Przypomnijmy, że Graszewicz jest kojarzony z tzw. aferą hejterską i atakami na środowisko urzędującego prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Cześć działaczy podkreśla jednak, że potrafi być skuteczny i przypomina o konflikcie z wiceprezydent Renatą Granowską, która ostatecznie została z partii usunięta.

Fot. Facebook/Maurycy Graszewicz.

Kolejnym najbliższym współpracownikiem Jarosa jest Mateusza Jędrachowicz, sekretarz KO na Dolnym Śląsku i wojewódzki radny.  Jędrachowicz radnym sejmiku został dopiero po tym, gdy Renata Granowska zrezygnowała z mandatu, aby powrócić na stanowisko wiceprezydenta Wrocławia.

Zapewne Jaros może liczyć także na głos m.in. posła Łukasza Horbatowskiego, wojewódzkiego radnego Piotra Kraczkowskiego, czy nowego przewodniczącego zarządu koła Powiatu Trzebnickiego KO Igora Bandrowicza, który jest burmistrzem Prusic.

Na kogo może więc liczyć Jerzy Pokój? Niezapominajmy, że przez lata nazywany był „Schetynowcem”, należał do frakcji Grzegorza Schetyny, który był szefem Platformy Obywatelskiej nie tylko na Dolnym Śląsku, ale także w kraju. Choć, jak słyszymy teraz, ich więzy się rozluźniły, to „Grzegorz nie będzie miał żadnego dylematu kogo wesprzeć w wyborach”.

Pokoja być może będą chcieli wesprzeć także ci, którzy są skonfliktowani z Jarosem. A na tej liście jest chociażby posłanka z okręgo wrocławskiego Anna Sobolak, czy starosta wrocławski Włodzimierz Chlebosz, którego Jaros chciałby odwołać ze stanowiska.

Nie można zapominać także o tym, że choć sama Renata Granowska do partii już nie należy, to ma tam jeszcze swoich zwolenników, a ci na pewno nie zagłosują za Jarosem.

Na kogo stawia prezydent Wrocławia?

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, choć nie wprost, to także wskazuje, z kim wolałby współpracować. Przypomnijmy, Sutryk współrządzi miastem właśnie z Koalicją Obywatelską.

– Jedno jest pewne i można już dziś powiedzieć, i  jest to uwaga zarówno moja jako prezydenta, który wspólnie z KO w koalicji dla Wrocławia pracuje już drugą kadencję, ale i stanowisko Jacka Sutryka, obywatela, który od lat jest wyborcą PO/KO, że w bardzo podzielonej na Dolnym Śląsku partii i biorąc pod uwagę wyzwania stojące przed Wrocławiem i Dolnym Śląskiem, wygrać powinien kandydat, który potrafi łączyć różne frakcje i środowiska. Tak wewnątrz, jak i na zewnątrz partii oraz będzie gwarantem doskonałej współpracy z marszałkiem województwa jak i prezydentem Wrocławia – mówi nam Jacek Sutryk.

Tajemnicą nie jest, że Sutryk z Jarosem nie pałają do siebie sympatią.  Prezydent Wrocławia pięć lat temu w partyjnych wyborach mocno wspierał kontrkandydata Michała Jarosa, prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja.  A Jaros chciał zostać prezydentem Wrocławia i wystartować w ostatnich wyborach samorządowych przeciw Sutrykowi. Ostatecznie jednak zrezygnował z wyścigu, a partyjna centralna poparła Sutryka.

Fot. Facebook/Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
Pokaż komentarze (0) Ukryj komentarze (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.