W całym mieście brakuje ładowarek, bo kradną kable

Fot. Pixabay.

Wrocław, szczególnie jego zachodnia część, stał się epicentrum kradzieży kabli do ładowania samochodów elektrycznych. W ciągu ostatnich tygodni odnotowano co najmniej 11 poważnych incydentów – stacje przy Auchan, Magnolia Park i osiedlowych parkingach stoją bezużyteczne. Policja zatrzymała sprawcę z Legnicy, ale problem we Wrocławiu narasta.

W tym artykule przeczytasz:

  • Dlaczego złodzieje masowo kradną kable EV we Wrocławiu.
  • Ile stacji ładowania jest wyłączonych w zachodniej części miasta.
  • Jakie kary grożą za kradzież kabli do samochodów elektrycznych.

Wrocław: Stolica kradzieży kabli EV w Polsce

W zachodnim Wrocławiu – na parkingach przy dużych sklepach, stacjach paliw i osiedlach – niemal codziennie dochodzi do kradzieży kabli ładowania. Złodziejom wystarczy kilka minut, by odciąć przewód, wyciągnąć miedź i zniknąć. W efekcie 10 z 11 monitorowanych stacji w tej części miasta jest obecnie nieczynnych. Kierowcy EV zgłaszają, że muszą objeżdżać pół miasta, by naładować auto.

Jak działają złodzieje?

Sprawcy działają nocą, w miejscach słabo oświetlonych i bez monitoringu. Używają prostych narzędzi – nożyc do cięcia kabli pod napięciem (400 V). Każdy przewód zawiera od 4 do 10 kg czystej miedzi. Na czarnym rynku surowiec wart jest 30–50 zł za kilogram, ale koszt wymiany kabla dla operatora to 2–3 tys. zł, a stacja może być wyłączona nawet kilka miesięcy.

Reakcja policji i operatorów

Dolnośląska policja zwiększyła patrole w rejonach wysokiego ryzyka. W ramach śledztwa zatrzymano 43-letniego mieszkańca Legnicy, który odpowiada za siedem kradzieży w regionie – w tym w okolicach Wrocławia. Straty oszacowano na ponad 130 tys. zł. Mężczyzna działał w recydywie.

Operatorzy stacji (m.in. GreenWay, Orlen Charge) wprowadzają kable w pancerzu stalowym, systemy alarmowe i monitoring z AI. Trwają też rozmowy z rządem o uznaniu kabli za infrastrukturę krytyczną – co pozwoliłoby stosować wyższe kary.

Skala w regionie

Podobne incydenty odnotowano w Legnicy, Lubinie i na trasie A4. W całej Polsce liczba kradzieży kabli EV wzrosła o kilkaset procent rok do roku. W Niemczech operator EnBW zgłosił ponad 900 przypadków w 2025 r.

Co grozi złodziejom?

Zgodnie z art. 278 § 5 Kodeksu karnego (kradzież z włamaniem) – do 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku recydywy (jak w sprawie z Legnicy) – do 7,5 roku. Jeśli kable zostaną uznane za infrastrukturę krytyczną, kara może wzrosnąć nawet do 10 lat więzienia.

Pokaż komentarze (0) Ukryj komentarze (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.