Blokują drogi ratunkowe, rozpalają ogniska mimo niedawnego pożaru i traktują rezerwat jak własne podwórko. Choć niedzielna akcja z udziałem służb zaczęła się od uśmiechów i pouczeń, finał dla opornych turystów może być bolesny. Stawka? Nawet 30 tysięcy złotych za chwilę bezmyślności, która może spalić „dolnośląski Olimp”.
- Dlaczego służby kontrolują turystów na Ślęży?
- Jakie są najczęstsze grzechy maszerujących na szczyt i spacerujących po lesie.
- Z jakimi karami finansowymi muszą się liczyć osoby łamiące przepisy.
Masyw Ślęży to turystyczny hit każdej wiosny, ale dla przyrody – i służb ratunkowych – to często czas prawdziwego oblężenia. W minioną niedzielę policja i straż leśna po raz kolejny wyszły na szlaki, by sprawdzić, czy potrafimy odpoczywać z klasą. Wynik? Choć akcja miała charakter edukacyjny, lista grzechów odwiedzających wciąż jest długa i niepokojąca.
Samochód ważniejszy niż życie?
Największą zmorą strażników jest „parkingowa partyzantka”. Turyści, chcąc podjechać jak najbliżej szlaku, wjeżdżają głęboko do lasu i zastawiają drogi dojazdowe. To nie tylko kwestia estetyki czy niszczenia roślinności – to realne zagrożenie. W razie wypadku na szlaku, karetka czy wóz strażacki mogą utknąć w korku stworzonym przez porzucone auta.

Drugim, jeszcze groźniejszym przewinieniem, jest igranie z ogniem. Mundurowi przypominają: tutaj nie ma miejsca na grillowanie „pod chmurką”.
– Przypominamy, że ochrona przyrody to obowiązek nie tylko służb i instytucji ale przede wszystkim obowiązek nas wszystkich. Odwiedzając rezerwaty pamiętajmy, że jesteśmy tam tylko gośćmi a jego mieszkańcom należy się szacunek – apelują funkcjonariusze.

Mandat, który zrujnuje wakacje
Na razie mundurowi stawiali na dialog i rozdawanie ulotek. Jeśli jednak w przyszłości ktoś świadomie ignoruje zakazy, musi liczyć się z tym, że portfel szybko opustoszeje. Cennik za „brak wyobraźni” jest bezlitosny:
- 500 zł – szybki mandat na miejscu za wykroczenia porządkowe,
- 5 000 zł – tyle może wynieść grzywna, jeśli sprawa trafi do sądu,
- 30 000 zł – rekordowa kara za sprowadzenie zagrożenia pożarowego.

Co z właścicielami czworonogów?
Obecnie wchodzenie z psami do rezerwatu jest zakazane (płoszenie zwierząt, okres lęgowy ptaków), ale pojawia się światełko w tunelu. Trwają prace nad zmianą przepisów, które mają udostępnić jeden konkretny szlak dla spacerowiczów z pupilami. Do tego czasu jednak warto zostawić psa w domu, by oszczędzić stresu naturze i… sobie.


