Kolejna tragedia nad wodą na Dolnym Śląsku. We Wrocławiu utonął 18-letni mężczyzna, który podczas przepływania stawu zniknął pod powierzchnią. Pomimo natychmiastowej akcji ratowników nie udało się go uratować.
Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem przy stawie przy ul. Królewieckiej we Wrocławiu. 18-letni mężczyzna zniknął pod wodą podczas próby przepłynięcia na drugi brzeg. Mimo kilkugodzinnej akcji ratunkowo-poszukiwawczej jego życia nie udało się uratować.
Po zgłoszeniu otrzymanym około godz. 18.53 na miejsce skierowano zastępy Państwowej Straży Pożarnej, ratowników WOPR oraz Zespół Ratownictwa Medycznego. Ratownicy WOPR natychmiast rozpoczęli przeszukiwanie wskazanego miejsca, a po przybyciu Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego do działań włączył się nurek PSP. W akcji wykorzystano również urządzenie AquaEye oraz sonar.
– Po 2 godzinach od zgłoszenia mężczyzna został zlokalizowany i podjęty przez nurka PSP. Strażacy wraz z ratownikami WOPR rozpoczęli RKO, natomiast przybyły na miejsce ZRM ze względu na brak rokowań odstąpił od podjęcia Medycznych Czynności Ratunkowych i stwierdził zgon 18-latka. Dalej sprawą zajmuje się policja pod nadzorem prokuratora – informuje Dolnośląskie WOPR.

Dolny Śląsk w czołówce tragicznych statystyk
WOPR przypomina, by korzystać wyłącznie z wyznaczonych i strzeżonych kąpielisk. Niestety, tego roku doszło już do wielu tragicznych zdarzeń nad wodą. I jak mówił niedawno w rozmowie z Wrocławskimi Faktami prezes Dolnośląskiego WOPR we Wrocławiu, Krzysztof Skrzyniarz nasz region znajduje się wysoko pod względem czarnych statystyk.
– Dolny Śląsk to blisko 10% wszystkich zdarzeń. Jest to specyfika naszego regionu. Dużo rzek, dużo akwenów, zimą brak lodu. Każde województwo ma swoją specyfikę. W regionach nadmorskich, takich jak województwo pomorskie, wypadki najczęściej zdarzają się od wiosny do jesieni. W innych częściach kraju ryzyko występuje praktycznie przez cały rok – tłumaczył Krzysztof Skrzyniarz.
Całą rozmowę przeczytasz tutaj: Butelki zamiast koła ratunkowego. Jak mądrze pomóc tonącemu?

