Dziesięć lat po tym, jak Wrocław był Europejską Stolicą Kultury, pytanie o trwałe efekty tamtych wydarzeń powraca z nową siłą. Czy ESK była jednorazowym fajerwerkiem, czy impulsem, który na trwałe zmienił miasto? Z odpowiedzi Rafała Dutkiewicza, Krzysztofa Maja i Jarosława Perduty wyłania się opowieść o czterech kluczowych wątkach: infrastrukturze, instytucjach i programach, uczestnictwie społecznym oraz marce miasta i jego pozycji w Europie. Czy przez dekadę stolica Dolnego Śląska wykorzystała tamten sukces?
W tym artykule przeczytasz:
- Jakie miejsca i lokalizacje pozostały we Wrocławiu po ESK 2016.
- Co Wrocław zyskał na organizacji w 2016 roku Europejskiej Stolicy Kultury.
- Czy Wrocław zbudował swoją markę dzięki organizacji Europejskiej Stolicy Kultury 2016.
- Jakie miejsca i lokalizacje pozostały we Wrocławiu po ESK 2016.
- Co Wrocław zyskał na organizacji w 2016 roku Europejskiej Stolicy Kultury.
- Czy Wrocław zbudował swoją markę dzięki organizacji Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Miasto, które zyskało nową scenografię
ESK 2016 była impulsem do największej od lat modernizacji infrastruktury kulturalnej Wrocławia. Inwestycje nie dotyczyły jednego miejsca czy jednego sektora – zmieniły całe miasto.
– Bardzo rozbudowaliśmy i unowocześniliśmy naszą infrastrukturę kulturalną. Powstało kilka nowych muzeów, centra kultury, liczne biblioteki miejskie. Wyremontowaliśmy teatry i nadaliśmy gigantyczny impet Narodowemu Forum Muzyki – podkreśla Rafał Dutkiewicz, były prezydent Wrocławia w latach 2002-2018.
Do tego katalogu dochodzą miejsca, które szybko stały się nowymi ikonami miasta.
– Neonowe podwórko Ruska 46, kino Nowe Horyzonty, ‘Nawa’ Oskara Zięty na Wyspie Daliowej czy Barbara przy Świdnickiej – dawny sklep, dziś tętniące życiem centrum kultury – wylicza Krzysztof Maj, dyrektor ESK Wrocław 2016.
Inwestycje objęły zarówno prestiżowe gmachy, jak i dzielnice oddalone od centrum.
– Mówimy o Pawilonie Czterech Kopuł, Capitolu, NFM, Centrum Historii Zajezdnia, Famie na Psim Polu czy miejscach jak Ruska 46 i Krzywy Komin – wskazuje Jarosław Perduta, dyrektor Departamentu Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Instytucje, które zmieniły sposób myślenia o kulturze
ESK 2016 nie skończyła się wraz z ostatnim wydarzeniem. Jednym z jej najtrwalszych efektów jest zmiana systemowa.
– Utworzyliśmy kilka nowych instytucji kultury i zmieniliśmy sposób działania wielu innych. Kluczowe było ich uspołecznienie i otwarcie na mieszkańców – zaznacza Rafał Dutkiewicz.
Wśród efektów tego procesu są nowe podmioty miejskie.
– Miasto powołało Wrocławski Dom Literatury, Strefę Kultury Wrocław i Wrocławski Instytut Kultury – każda z tych instytucji wypełniła realną lukę programową – podkreśla Jarosław Perduta.
Pozostało także to, czego nie widać na pierwszy rzut oka.
– Ponad 300 książek i publikacji, które bez ESK by nie powstały, oraz ludzie. Osoby pracujące przy ESK zdobyły doświadczenie i kompetencje, które dziś wykorzystują w kulturze w całej Polsce i za granicą – cieszy się Krzysztof Maj.

Od czerwonych dywanów po parki osiedlowe
Jednym z największych sukcesów ESK było wciągnięcie mieszkańców do aktywnego uczestnictwa w kulturze – na niespotykaną wcześniej skalę.
– Zwiększyliśmy zarówno częstotliwość uczestnictwa w kulturze, jak i jego głębię. Byli przedszkolacy i seniorzy w parkach, ale były też czerwone dywany, Olimpiada Teatralna i Europejskie Nagrody Filmowe – przypomina Rafał Dutkiewicz.
Skala działań robiła wrażenie nawet wtedy, a z perspektywy dekady wciąż brzmi imponująco.
– W 2016 roku zrealizowaliśmy ponad 4 tysiące wydarzeń, to ponad dziesięć dziennie – eksponuje Krzysztof Maj.
Do dziś funkcjonują programy zapoczątkowane właśnie wtedy.
– Mikrogranty, Program Rezydencji Artystycznych, Parki ESK czy Centra Aktywności Lokalnej to trwałe elementy krajobrazu kulturalnego miasta – wylicza Jarosław Perduta.

Wrocław jako marka: skok turystyczny i Europa
ESK 2016 okazała się także jednym z najskuteczniejszych projektów promocyjnych w historii miasta.
– Postawiłem cel, że podwajamy liczbę turystów. W 2015 roku było ich 2,5 mln, w 2016 już 4,9 mln, a rok później ponad 5 mln – wymienia Rafał Dutkiewicz.
Miasto zaistniało w międzynarodowym obiegu kulturalnym.
– Prezentacje Wrocławia odbywały się w wielu europejskich miastach, a nawet w Tokio. Mieliśmy pawilon na Biennale w Wenecji, a ESK była strategicznym elementem promocji Polski za granicą – podkreśla Krzysztof Maj.
Efekt medialny był ogromny.
– W latach 2015–2016 ukazało się ponad 100 tysięcy publikacji i materiałów medialnych poświęconych wrocławskiej ESK – podsumowuje Jarosław Perduta.
Co dalej? Ambicje, ale bez powrotu do ESK
Czy Wrocław mógłby jeszcze raz sięgnąć po podobny tytuł? Odpowiedź jest jednoznaczna: nie w tej samej formule, ale ambicji miasto nie porzuca.
– Tytuł Europejskiej Stolicy Kultury co do zasady nie jest przyznawany ponownie. Wrocław symbolicznie przekazuje pałeczkę Lublinowi, który będzie reprezentował Polskę w 2029 roku – wyjaśnia Jarosław Perduta.
To jednak nie oznacza wyhamowania działań.
– Miasto stale wzbogaca ofertę kulturalną i zwiększa budżet na kulturę. Trwają też starania o ponowne uzyskanie tytułu Światowej Stolicy Sztuk Performatywnych UNESCO – dodaje Jarosław Perdyta.
Dziesięć lat po ESK 2016 Wrocław nie żyje już wspomnieniem jednego roku. Żyje jego konsekwencjami – w instytucjach, przestrzeniach, kompetencjach i ambicjach, które wciąż wyznaczają kierunek rozwoju miasta.
Choć z perspektywy dekady łatwo wskazać elementy, które dziś można byłoby zorganizować inaczej, bilans ESK 2016 pozostaje dobry.
– Zawsze jest tak, że wiele rzeczy można zrobić lepiej. ESK 2016 było wszakże jednym z najważniejszych przedsięwzięć w powojennej historii Wrocławia – podkreśla Rafał Dutkiewicz.
Co więcej, międzynarodowy panel ekspertów uznał wrocławską realizację za jedną z najlepszych w historii Europejskich Stolic Kultury. Na tle innych miast Wrocław wyróżnił się innowacyjnością – po raz pierwszy do programu ESK włączono architekturę i urbanistykę jako pełnoprawny temat. Równie wysoko oceniono skalę społecznego zaangażowania.
– Od przedszkoli po emerytów, poprzez instytucje kultury. To był najbardziej uwspólniony projekt w historii miasta – zaznacza były prezydent.
W ocenie wieloletniego włodarza stolicy Dolnego Śląska właśnie dlatego wielkie wydarzenia pozostają najlepszym narzędziem budowania marki miasta.
– Nie ma silniejszego instrumentu niż przedsięwzięcia tej skali. ESK było całorocznym projektem złożonym z kilku tysięcy działań i miało ogromny wpływ na lokalną tożsamość. Efekt ten widać także w sposobie postrzegania miasta. Jak pokazują badania marek miejskich, Kraków kojarzony jest przede wszystkim z historią i tradycją, natomiast Wrocław – z nowoczesnością, przyszłością i Europą – kończy Rafał Dutkiewicz.

