W nocy z 6 na 7 listopada mieszkańcy Kątów Wrocławskich, Magnic i Wilkanowa dzwonili na 112, przekonani, że widzą spadające i płonące obiekty. Straż pożarna i policja ruszyły z dronami termowizyjnymi – po godzinach poszukiwań nie znalazły ani kawałka metalu, ani śladu po katastrofie.
Służby stawiają na Południowe Taurydy – rój meteorów, którego maksimum przypada właśnie na początek listopada.
– To klasyczne świetlne smugi, które w ciemności wyglądają jak płonące szczątki – tłumaczy mł. bryg. Paweł Kowalski z wrocławskiej PSP.
W Magnicach i Kątach Wrocławskich patrole przeczesywały pola do świtu. W Wilkanowie, gdzie zgłoszenie przyszło najpóźniej, akcja właśnie dobiega końca – zero śladów.
– Żadne zgłoszenie nie zostało zlekceważone. Dzięki szybkiej reakcji mamy pewność: nikt nie ucierpiał, nic nie spadło – podkreśla podinsp. Aleksandra Frej z KWP Wrocław.


