To była wyjątkowa drużyna. Z perspektywy tych ośmiu lat, które upłynęły niezwykle szybko możemy śmiało powiedzieć, że był to zespół legendarny. Nazwiska takie jak: Mila, Diaz, Elsner, Kaźmierczak, Kelemen, Celeban i wiele innych… już na zawsze będą kojarzyć się z wielkim sukcesem wrocławskiego futbolu.

Rok 2012 to był czas Wrocławia. Miasto znalazło się w centrum sportowych wydarzeń, odwiedziła nas masa turystów. Pewnie wracają do dziś, bo kto raz zobaczy stolicę Dolnego Śląska ten chce do niej wracać. Ruszyła masa inwestycji – głównie infrastrukturalnych. Na kilka lat przed Euro Polska powoli zamieniała się w jeden wielki plac budowy. Długo nie było wiadomo, czy ze wszystkim zdążymy, ale w większości projektów udało się. Wśród wielu inwestycji znalazł się też, a może i nawet przede wszystkim Stadion Wrocław, który stał się też nowym domem piłkarskiego Śląska. Pożegnanie z „twierdzą” przy ulicy Oporowskiej zbliżało się zatem wielkimi krokami.

  • Rozstanie z piłkarskim domem

Opuszczenie przez piłkarzy Śląska Wrocław obiektu przy „O62” to dla jednych chwila długo wyczekiwana, a dla innych moment niepewności. W końcu to właśnie z tym miejscem Śląsk kojarzył się całej piłkarskiej Polsce. To miejsce niezwykle klimatyczne. Tylko kibic, który był na miejscu podczas spotkania ligowego wie, jak niósł się dźwięk tysięcy wrocławskich gardeł gotowych cały krzyczeć za swój klub. Wielu Wrocławian odwiedziło ten stadion jako pierwszy w swoim życiu.

Do dziś Oporowska pozostanie w ich sercu. Na szczęście nie zniknęła z wrocławskiego sportowego życia. Obecnie mieści się tam siedziba klubu, trenuje tam akademia oraz pierwszy zespół. Były też plotki, że miasto chce ten teren sprzedać, ale tych nie ma sensu komentować. Wrocławskie Fakty, lubią fakty.

  • Mecz z Podbeskidziem był ostatnim, ale niewielu pamięta o niespodziewanym powrocie…

Ostatnim jak się wydawało meczem ligowym Śląska na „O62” miało być spotkanie z Podbeskidzie Bielsko-Biała. Z taką myślą kibice przyszli na stadion być może po raz ostatni dopingować swój zespół. 22 października 2011 roku Śląsk wygrał z drużyną z Bielska-Białej po bramce Przemysława Kaźmierczaka, który wczoraj obchodził urodziny. Wszystkiego Najlepszego! „Kaz” zameldował się na murawie na ostatni kwadrans i dał drużynie zwycięstwo. Jednak już w marcu.

W rok po Euro przyszło piłkarzom Oresta Lenczyka na dawny obiekt wrócić. Przy okazji prac konserwacyjnych, które odbywały się wtedy na stadionie. Rozegrali oni spotkanie ligowe z PGE GKS-em Bełchatów. Wtedy była moda na futbol dzięki dobrym wynikom tej drużyny. Kibice od razu rzucili się na ograniczoną liczbę biletów na kameralnym przecież stadionie mimo przeciętnego rywala. Wszyscy pamiętali, że na Oporowskiej bilety zawsze sprzedawały się szybko i trzeba było się spieszyć. Wrocławianie zwyciężyli po słabym meczu i bramce boliwijskiego snajpera Cristiana Omara Diaza z rzutu karnego w ostatnich minutach spotkania.

  1. Nowy stadion. Ogromny obiekt dla dużego klubu?

Nie ma co ukrywać, że stadion, który został we Wrocławiu wybudowany na Euro i forma piłkarzy, którzy akurat w roku 2012 zdobyli mistrzostwo kraju pozwalały wierzyć że w stolicy regionu powstaje klub na miarę europejską. Ostatecznie skończyło się inaczej, ale wtedy wszyscy zaczynaliśmy żyć w takim przeświadczeniu.

Śląsk grał dobrze, a taki klub potrzebuje dużego stadionu, żeby kibice mogli jeszcze chętniej i w bardziej komfortowych warunkach oglądać grę zespołu. Na premierowy ligowy mecz Śląska Wrocław z Lechią Gdańsk kibice zapełnili nową arenę zmagań do ostatniego miejsca. Historyczną bramkę zdobył Johan Voskamp. Holender, o którym we Wrocławiu pamiętać będziemy chyba wyłącznie z tej bramki. No i może z bramki z Dundee United, jeśli nie zaliczyć jej Waldemarowi Sobocie.

  • Nieprawdopodobna dramaturgia i finał z happy-endem

Nie ma co ukrywać, że mistrzowska drużyna Śląska Wrocław nie zagrała sezonu idealnego. Na tytuł miały wpływ różne czynniki. Śląsk zagrał kapitalnie jesienią. Na wiosnę zanotował obniżkę formy by odbudować się na koniec i zdobyć mistrzostwo po kapitalnym spotkaniu z Wisłą w Krakowie wygranym 1:0. Bramkę dającą mistrzostwo zdobył rok Elsner. Fenomenalną atmosferę stworzyli tego dnia kibice obu zespołów. To dodało meczowi niesamowitej atmosfery.

Jak po każdym wielkim zwycięstwie przyszedł czas na jego uczczenie. Wrocławski rynek zapełnił się kibicami, a mistrzowska drużyna przejeżdżała przez niego autokarem. Tak wtedy relacjonował ten moment wtedy dziennikarz TVP 3 Wrocław, obecnie Wrocławskich Faktów – Łukasz Ciona.

Dariusz Nowakowski

Umyj auto nie wychodząc z domu – twój samochód może być czysty i bezpieczny

Poprzedni artykuł

Na „podwójnym gazie” i „pod prąd” – alkomat prawie wypadł z ręki policjantom

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.