„Teatr musi być dla ludzi”. Michał Jagodziński o pasji, musicalach i przyszłości Teatru Dialogu

Fot. Materiały prasowe/Rafał Skwarek

Dawna Pralnia przy ulicy Krakowskiej nie jest typowym miejscem dla teatru. Industrialna przestrzeń, historia tego miejsca i kameralna scena tworzą jednak tło dla zespołu, który od początku stawia na niezależność, młodych artystów i bliski kontakt z publicznością. Teatr Dialogu chce we Wrocławiu rozwijać scenę musicalową, sięgać po licencjonowane produkcje i jednocześnie dawać młodym twórcom przestrzeń do zdobywania doświadczenia.

Za kameralną sceną stoi konkretna rzeczywistość: konieczność samodzielnego finansowania produkcji, poszukiwanie sponsorów, grantów i sposobów na rozwijanie infrastruktury. Teatr chce jednocześnie sprowadzać do Wrocławia kolejne produkcje z Broadwayu i West Endu, dawać szansę młodym artystom oraz budować własną publiczność – także we wschodniej części miasta.

O tym, czym dziś jest teatr offowy, dlaczego niezależność nie oznacza amatorszczyzny, jak wybierać repertuar, kiedy trzeba myśleć o sztuce i ekonomii jednocześnie oraz dokąd zmierza Teatr Dialogu, rozmawiamy z jego dyrektorem Michałem Jagodzińskim.

Teatr Dialogu
Fot. Materiały prasowe/Kat Kubiak

– Iga Niewiadomska: Teatr Dialogu określa siebie jako teatr offowy i muzyczny. Co dziś w praktyce oznacza słowo „offowy”?

– Michał Jagodziński: Przede wszystkim warto zaznaczyć Czytelnikom i Czytelniczkom, że offowy nie oznacza amatorski, a te pojęcia są często mylone. Współpracujemy z artystkami i artystami, którzy studiują lub są po szkołach artystycznych. We Wrocławiu współpracujemy m.in. z osobami związanymi z Akademią Sztuk Teatralnych i Studium Musicalowym Capitolu, a od około roku również z artystami innych akademii, m.in. muzycznych w Łodzi czy Gdańsku. Studenci są zainteresowani współpracą z nami, ponieważ jesteśmy niezależnym teatrem, który działa według własnej wizji, celów i misji. Dla nas offowość oznacza przede wszystkim niezależność. Wychodzimy z założenia, że teatr powinien być dla ludzi, a nie dla samego środowiska teatralnego. Od początku staraliśmy się tworzyć spektakle bardziej autorskie. Jednocześnie rozwijamy także nurt teatru muzycznego. Chcemy sprowadzać do Wrocławia światowy musical, zaprosić widzów z całej Polski i z zagranicy. A przy tym współpracować z osobami artystycznymi nie tylko z Dolnego Śląska. Bardzo ważny jest dla nas również kameralny charakter sceny. Przy „SIX” widz może doświadczyć spektaklu z naprawdę niewielkiej odległości. To zupełnie inne doświadczenie niż w innych polskich produkcjach tego tytułu. 

– Iga Niewiadomska: Jak wygląda proces wyboru tytułów? Co musi mieć w sobie spektakl, żebyście uznali, że powinien trafić na scenę Teatru Dialogu?

– Michał Jagodziński: Przede wszystkim patrzymy na to, co może być atrakcyjne dla artystek i artystów, z którymi współpracujemy. Jako teatr niezależny musimy oczywiście sami na siebie zarabiać, dlatego wybór repertuaru zawsze wiąże się również z ekonomią. Jednocześnie staram się myśleć o tym, co możemy zaoferować artystom poza samym wynagrodzeniem. Nasi ludzie nie są zatrudnieni na etatach, dlatego ważne są dla mnie możliwości rozwoju, doświadczenie i prestiż realizowanych projektów. Dobrym przykładem jest „SIX”. Szukaliśmy tytułu na licencji i przy tej produkcji zaprosiłem do współpracy Agatę Zemlę jako kierowniczkę muzyczną, Paulinę Narożnik jako choreografkę oraz Dżesikę Zemstę odpowiedzialną za scenografię i kostiumy. Sam zająłem się reżyserią. Ta produkcja stała się też początkiem naszej współpracy z międzynarodową instytucją zajmującą się wydawaniem licencji na światowe hity. Teatr Dialogu jest pierwszym teatrem offowym na świecie, który otrzymał licencję na „SIX”. Kolejne spektakle są już w drodze. We wrześniu podpisaliśmy kolejną umowę na tytuł, który będzie polską premierą musicalu prosto z Broadwayu. Po 35 latach, 17 kwietnia 2027 roku, „Cabaret” ma powrócić do Wrocławia – miasta, w którym odbyła się jego pierwsza polska premiera. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych musicali na świecie.

– Iga Niewiadomska: Czy można więc powiedzieć, że interdyscyplinarność jest jednym z elementów, które wyróżniają Teatr Dialogu?

– Michał Jagodziński: Myślę, że interdyscyplinarność jest ważna dla każdego teatru muzycznego. Nas wyróżnia przede wszystkim to, że jesteśmy zespołem z ogromną pasją. Mamy kilka haseł, które są dla nas ważne: teatr, który budzi emocje, scena pełna pasji i „Spotkajmy się w Dialogu”. Widzów trzeba przekonać do siebie, a my chcemy robić to przede wszystkim autentycznością. Pracują z nami ludzie, którzy naprawdę kochają to, co robią, i to jest dla mnie najważniejsze. Istotna jest również sama przestrzeń. Mamy swoją siedzibę w Dawnej Pralni, przy ulicy Krakowskiej 180 i chcemy ją rozwijać zarówno pod względem technicznym, jak i powierzchniowym. Planujemy również zwrócić się o dotacje infrastrukturalne, ponieważ chcielibyśmy stworzyć komin sceniczny. Inwestycja miałaby rozpocząć się w czerwcu przyszłego roku, dlatego mamy jeszcze czas, aby zebrać potrzebne środki. W ostatnim roku bardzo dużo wydarzyło się również pod względem obecności teatru w mieście. Zaczęliśmy być bardziej widoczni, pojawiły się nasze reklamy, mamy też swój przystanek tramwajowy, który zapowiadamy w pojazdach MPK. Miasto wspiera nas organizacyjnie. Oferujemy również zniżki dla posiadaczy karty Nasz Wrocław, mimo że nie otrzymujemy zwrotów środków tak jak jest to w przypadku instytucji miejskich. Chcemy być otwarci na różne grupy widzów, nawet jeśli nie zawsze wiąże się to dla nas z bezpośrednią korzyścią finansową.

Teatr Dialogu
Fot. Materiały prasowe/Justyna Rawińska

– Iga Niewiadomska: Prowadzenie niezależnego teatru oznacza konieczność pogodzenia ambicji artystycznych z ekonomią. Jak znaleźć równowagę między spektaklem, który chcecie stworzyć jako artyści, a takim, który ma szansę przyciągnąć widownię i zapewnić produkcji finansową stabilność?

– Michał Jagodziński: Bardzo trudno jest osiągnąć taką stabilność. Nie chcemy pisać w grantach pustych słów. Prowadzimy teatr repertuarowy, który przede wszystkim realnie działa. Gramy praktycznie w każdy weekend. Ponadto zapraszamy artystów spoza Wrocławia i dajemy możliwość rozwoju osobom związanym z teatrem, w niepowtarzalnej, jedynej takiej w Polsce formule. Mamy również szeroką ofertę edukacyjną i realizujemy działania związane z dostępnością. Obecnie robimy to m.in. w ramach programu Kultura Dostępna, czy też Kompas Młodego Obywatela. Cały czas działamy i nie chcemy się zatrzymywać, ale oczywiście pieniędzy zawsze jest za mało. Poszukujemy sponsorów, składamy wnioski grantowe. To nie zawsze jest łatwe, ale bez tego trudno rozwijać niezależną scenę. Chcielibyśmy przede wszystkim sprowadzać do Wrocławia zachodnie produkcje – musicale kojarzące się z Broadwayem i West Endem – i w ten sposób rozwijać kulturę musicalową w mieście.

– Iga Niewiadomska: Patrząc na najbliższy repertuar i kolejne produkcje, w jakim kierunku chcecie rozwijać Teatr Dialogu?

– Michał Jagodziński: Przede wszystkim chcemy rozwijać produkcje musicalowe na licencji, wyjątkowe koncpecje autorskie, ale jednocześnie interesują nas spektakle, które są nieco krótsze. Czas skupienia odbiorców jest krótszy niż kiedyś, dlatego „SIX”, który trwa około półtorej godziny, jest pod tym względem bardzo dobrym przykładem. Chcemy też, żeby teatr poprzez dialog wnosił coś więcej – merytorykę, pewną refleksję czy morał – ale jednocześnie ma być w nim miejsce na rozrywkę. „SIX” dobrze pokazuje ten balans. Są tam utwory, które bawią, a chwilę później pojawia się taki, który budzi zupełnie inne emocje. Zależy nam na musicalach, które widzowie znają, ale również na takich, które nie były jeszcze prezentowane w Polsce. Od dwóch lat z powodzeniem organizujemy również Sylwestra. Widzowie mogą spędzić ten wieczór w kameralnej atmosferze i jednocześnie obejrzeć spektakl. Nasze sylwestrowe przedstawienia są interaktywne – widzowie nie są wyłącznie obserwatorami. W poprzednich latach pojawiały się przede wszystkim hity muzyki filmowej i chcemy kontynuować ten kierunek. W tym roku skupimy się na klasykach lat 70. i 80. w spektaklu ,,Boogie Night”.

– Iga Niewiadomska: Kiedy widz wychodzi ze spektaklu Teatru Dialogu, co chcielibyście, żeby zabrał ze sobą do domu? Konkretną emocję, historię, refleksję, a może po prostu poczucie dobrze spędzonego czasu?

– Michał Jagodziński: Myślę, że odpowiedzią jest nasze hasło: „Spotkajmy się w dialogu”. Każdy może odebrać teatr na swój sposób. Niedawno rozmawiałem z panem, który dostał voucher do Teatru Dialogu w prezencie. Poszedł na „SIX” bardzo sceptycznie nastawiony, ponieważ nie był fanem musicali, a wyszedł niesamowicie zadowolony. Takie sytuacje są dla nas bardzo ważne. Są też osoby, które przychodzą do teatru i spotykają się po latach. Spektakl staje się wtedy pretekstem do rozmowy i wspólnego spędzenia czasu. To pokazuje, że teatr rzeczywiście może łączyć ludzi. Zdarza nam się również słyszeć rozmowy osób, które przechodzą przez teren Dawnej Pralni w kierunku Parku Wschodniego. Jedna osoba mówi: „O, patrz, tu jest teatr. Byłaś/eś tutaj?”, a druga odpowiada: „Nie, ale zawsze chciałam/em przyjść”. I właśnie o to też nam chodzi – żeby ludzie zaczęli zauważać, że jesteśmy częścią tej przestrzeni, i że mogą tutaj przyjść. Cieszymy się również z tego, że do Teatru Dialogu przyjeżdżają widzowie z całej Polski. To dla nas piękne wyróżnienie i docenienie naszej pracy. W najbliższym czasie chcemy mocniej przyciągać studentów. Pracujemy nad nowym programem, który ma zakładać 67-procentową zniżkę dla osób studiujących w szkołach artystycznych z całej Polski i świata. To nawiązanie do trendu „six-seven”. Trochę się z tego śmiejemy, ale z drugiej strony jest to bardzo chwytliwe.

Teatr Dialogu
Fot. Materiały prasowe/Justyna Rawińska

Teatr Dialogu chce więc budować swoją pozycję nie tylko kolejnymi premierami, ale również relacją z widzem. W planach są następne licencjonowane musicale, nowe produkcje, rozwój infrastruktury, działania edukacyjne i oferta skierowana do międzypokoleniowych odbiorców. 

Być może właśnie dlatego najważniejsze słowa w tej rozmowie nie dotyczą Broadwayu, licencji czy planowanych inwestycji. Są znacznie prostsze: „Spotkajmy się w Dialogu”. Dla Teatru Dialogu spektakl nie musi być końcem historii. Może być jej początkiem – pretekstem do rozmowy, spotkania po latach, pierwszej wizyty w teatrze albo odkrycia miejsca, obok którego wcześniej przechodziło się obojętnie.

Teatr Dialogu
Fot. Materiały prasowe/Maciej Proćków
Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.