Potrafi robić salta, wchodzi po schodach tam, gdzie koła zawodzą, a już niedługo może stać się autonomicznym mózgiem operacji ratunkowych. Studenci z Koła Naukowego Robotyków KoNaR na Politechnice Wrocławskiej budują system, który zmieni zwykłą maszynę kroczącą w wielozadaniowe centrum badawcze. Poznajcie Cerbera.
- Na czym polega projekt Cerber, nad którym pracuje koło naukowe Politechniki Wrocławskiej.
- Do czego może służyć w przyszłości budowany przez studentów robot.
- Kiedy zostaną zaprezentowane pełne możliwości robota.
Wrocławscy studenci wzięli na warsztat zaawansowaną platformę od firmy S4Tech i postanowili nadać jej „osobowość” godną XXI wieku. Projekt Cerber to nie tylko metal i tworzywo sztuczne wielkości średniego psa – to ambicja stworzenia uniwersalnego standardu w świecie robotyki.
Problem współczesnych robotów jest prosty: zazwyczaj potrafią robić tylko jedną rzecz dobrze. Zespół z Wydziału Elektroniki, Fotoniki i Mikrosystemów (W12N) postanowił to zmienić. Ich kluczem do sukcesu jest modułowość.
– Robotyka często musi się mierzyć z problemem wąskiej specjalizacji poszczególnych maszyn, a rozwiązaniem mogłaby być właśnie modułowa budowa. Obecnie pracujemy nad modułem termowizyjnym połączonym z komputerem NVIDIA Jetson, który wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji do rozpoznawania obiektów i ludzi, a może być stosowany na przykład do inspekcji cieplnej budynków – mówi Jakub Borsukiewicz, prezes do spraw organizacyjnych KNR KoNaR oraz koordynator projektu „Cerber”.

Ale na termowizji się nie kończy. Studenci wdrażają system SLAM (Simultaneous Localization and Mapping), który pozwala robotowi tworzyć mapy otoczenia w czasie rzeczywistym. Efekt? Maszyna „widzi” przestrzeń i nawiguje w niej bez pomocy człowieka.
Jednym z najciekawszych elementów projektu jest autorski standard montażu modułów. Wojciech Zieliński, prezes ds. projektów naukowych w KoNaRze, zdradza, że celem jest stworzenie uniwersalnego uchwytu.
– Chcielibyśmy tym samym stworzyć nowy standard montażu, który byłby na tyle łatwy i uniwersalny, by można go było zaadaptować również w innych konstrukcjach, w tym w robotach humanoidalnych – wyjaśnia Wojciech Zieliński.
Wizja jest śmiała.
– Wpadliśmy na pomysł, żeby w przyszłości stworzyć i zaprogramować rój współpracujących ze sobą robotów. Jeden z nich, przystosowany do transportu ładunków pojazd gąsienicowy wyposażony w manipulator, mógłby przewozić moduły, dostarczać je i przekazywać mniejszym maszynom, takim jak właśnie nasz Cerber. Takie rozwiązanie mogłoby znaleźć zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu, w tym także w branży wojskowej. W Chinach już teraz wykorzystuje się tego typu roboty kroczące w akcjach ratunkowych i gaśniczych. W Polsce takie rozwiązania dopiero się pojawiają, ale już widać, że rynek robotów rozwija się bardzo dynamicznie – dodaje Wojciech Zieliński.

Wyścig z grawitacją i czasem
Praca nad Cerberem to nie tylko programowanie AI, ale też twarda walka z fizyką. Każdy dodatkowy kilogram na grzbiecie robota zmienia jego środek ciężkości, co przy skomplikowanych ewolucjach, jak przewroty czy chodzenie po gruzach, jest krytyczne. Zespół stawia więc na ekstremalną miniaturyzację.
Co czeka Cerbera w najbliższym czasie?
- Czerwiec 2026: Gotowość pierwszych systemów mocowań i kamery termowizyjnej.
- Debiut: Prezentacja pełnych możliwości na prestiżowej Droniadzie w Gliwicach.
- Łączność: Dołożenie modułu GSM, by robot mógł operować daleko poza zasięgiem uczelnianego Wi-Fi.
Wrocław stolicą robotyki?
Studenci z KoNaRu to weterani międzynarodowych turniejów, a ich ambicje napędzają rozwój branży w Polsce. Już 25 kwietnia organizują Robotic Arena – jedno z największych wydarzeń tego typu w kraju.
Choć podobne maszyny ratownicze pracują już w Chinach, projekt Cerber pokazuje, że polska myśl techniczna nie tylko goni świat, ale zaczyna dyktować własne standardy. Wrocławski robo-pies ma szansę stać się dowodem na to, że przyszłość ratownictwa i przemysłu ma cztery nogi i procesor zamiast serca.


