Ostry konflikt między radnym miejskim i byłym wiceprezydentem Wrocławia Sebastianem Lorencem oraz architektem i urbanistą Łukaszem Szymanowiczem w czasie jednej z debat telewizyjnych. Szymanowicz publicznie oskarżył radnego o personalne ataki w trakcie programu oraz o fizyczną napaść po jego zakończeniu. Sebastian Lorenc zaprzecza zarzutom i zapowiada pozew sądowy.
W tym artykule przeczytasz:
- Co dokładnie zarzuca Sebastianowi Lorencowi aktywista Łukasz Szymanowicz po debacie we Wrocławiu.
- Jak na oskarżenia o agresję fizyczną reaguje radny Sebastian Lorenc i co zapowiada wobec Łukasza Szymanowicza.
- Kto potwierdza relację Łukasza Szymanowicza z wydarzeń po debacie telewizyjnej we Wrocławiu.
Przebieg incydentu według Łukasza Szymanowicza
Łukasz Szymanowicz, architekt, urbanista i wrocławski aktywista, opublikował na swoim profilu facebookowym szczegółową relację z wydarzeń po zakończeniu debaty. Opisał w niej zachowanie Sebastiana Lorenca, przewodniczącego Komisji Architektury i Rozwoju Przestrzennego Rady Miejskiej Wrocławia oraz byłego wiceprezydenta miasta.
– Pan Lorenc doskoczył do mnie, krzyknął 'jesteś idiotą!’, po czym zaczął napierać całym ciałem, gdy próbowałem się odsunąć, nadepnął mi buta i w skrajnie agresywny sposób, cały czas pchając się na mnie, rzucał pod moim adresem groźby pt. 'masz problem? inaczej to załatwimy’ itd – napisał Łukasz Szymanowicz.
Aktywista podkreślił, że czuł się zagrożony, choć – jak dodał – potrafi radzić sobie w takich sytuacjach.

Potwierdzenie ze strony świadka
Relację Łukasza Szymanowicza potwierdził inny wrocławski radny, Piotr Uhle, jeden z inicjatorów ruchu SOS dla Wrocławia.
– Z przykrością muszę potwierdzić – byłem świadkiem tej sytuacji, o której pisze Łukasz Szymanowicz. Coś niedobrego dzieje się w ostatnich miesiącach z Sebastianem Lorencem. Najpierw agresywne wmuszanie prodeweloperskich rozwiązań mieszkance Popowic, która ubiegała się o CAL, teraz przemocowe zachowanie względem aktywisty. Panie radny, Sebastianie, nie idź tą drogą – napisał Piotr Uhle na Facebooku.
Reakcja mieszkanki i komentatorki
Do wydarzeń odniosła się także Agnieszka Imiela-Sikora, która oglądała debatę i śledziła późniejsze wpisy.
– Dziękuję za nagłośnienie tej sprawy. Już w trakcie debaty poziom chamstwa i agresji niebywały. Kto poniża i dyskredytuje rozmówcę jest dla mnie z zasady cienkim Bolkiem, ale tu granice zostały mocno przekroczone. Ewidentnie była to próba rekompensaty braku argumentów. Wstyd, że taki osobnik reprezentuje mieszkańców – napisała Agnieszka Imiela-Sikora.
Stanowisko Sebastiana Lorenca
Radny Sebastian Lorenc opublikował obszerny komentarz, w którym odrzucił wszystkie zarzuty i zapowiedział kroki prawne.
– Niestety, wygląda na to, że pan Łukasz zwyczajnie poszukuje atencji (szkoda, że moim kosztem). […] Pan Łukasz od pewnego czasu dość konsekwentnie kolportuje w sieci kłamstwa na mój temat. Najpierw o rzekomej łapówce od dewelopera przy programie remontów mieszkań komunalnych, teraz o ataku na niego w studio telewizyjnym. […] Wczoraj publicznie zapowiedziałem mu, że „być może spotkamy się w sądzie w związku z jego oszczerstwami”. Dziś mogę dodać, że słowa „być może” zdezaktualizowały się. Spotkamy się w sądzie już niedługo w związku z jego działaniami, które niewątpliwie naruszają moje dobra osobiste i mają ewidentnie zniesławiający charakter – oświadczył Sebastian Lorenc.

Tło sporu o darowiznę od dewelopera
W tle konfliktu pozostaje wcześniejsza kontrowersja dotycząca 2,8 miliona złotych, które – jak twierdzi Łukasz Szymanowicz – Sebastian Lorenc miałby rzekomo załatwić od spółki Develia na remonty mieszkań komunalnych. Aktywista, powołując się na ustalenia Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, wskazuje na możliwy konflikt interesów, ponieważ radny przewodniczy komisji opiniującej inwestycje deweloperskie, w tym projekty tej samej firmy.
Sebastian Lorenc konsekwentnie odpiera zarzut przyjmowania łapówki i podkreśla, że środki przekazano w ramach legalnych procedur. Sprawa budzi emocje wśród mieszkańców Wrocławia i prawdopodobnie będzie miała dalszy ciąg zarówno w debacie publicznej oraz na sali sądowej, zgodnie z medialnymi zapowiedziami radnego Sebastiana Lorenca.