Śląsk Wrocław ma nowego wahadłowego! Kim jest Alex Timossi Andersson?

Fot. Śląsk Wrocław

Alex Timossi Andersson został nowym zawodnikiem Śląska Wrocław. Kontrakt zawodnika będzie obowiązywał przez dwa lata. Szwed ma za sobą ciekawą, choć nieoczywistą drogę. Od łatki wielkiego talentu, przez Bayern Monachium, Austrię, Holandię i powrót do Szwecji, aż po Wrocław. Dla kibiców WKS-u najważniejsze jest jednak co innego. To piłkarz, który może dać Śląskowi szybkość, intensywność i realną rywalizację na prawym wahadle. Jest też jeden znak zapytania. Ekstraklasa i I liga w Polsce lubią sprawdzać takich zawodników fizycznie.

W tym artykule przeczytasz:
  • Kim jest Alex Timossi Andersson i jaką drogę przeszedł.
  • Na jakiej pozycji Szwed może najlepiej odnaleźć się w Śląsku Wrocław.
  • Jakie są jego największe atuty, a gdzie pojawiają się znaki zapytania.

Alex Timossi Andersson nie jest piłkarzem anonimowym. Przynajmniej nie dla tych, którzy kilka lat temu śledzili szwedzkie talenty. Urodzony w 2001 roku zawodnik jako nastolatek wyjechał z Helsingborgs IF do Bayernu Monachium. To był ruch, który od razu przykleił mu łatkę dużego prospektu. Bayern nie bierze z północy Europy zawodników przez przypadek, zwłaszcza w tak młodym wieku.

Problem w tym, że piłkarska kariera rzadko idzie tak prosto, jak wygląda to w pierwszych tekstach o „wielkim talencie”. Timossi Andersson nie przebił się do pierwszej drużyny Bayernu. Były wypożyczenia, powrót do Helsingborga, później Austria Klagenfurt, następnie holenderskie Heerenveen i wreszcie IF Brommapojkarna. To już nie jest więc chłopak z folderu akademii, tylko zawodnik po kilku różnych ligach, kilku różnych stylach gry i kilku momentach, w których musiał zaczynać od nowa.

Dla Śląska to może być nawet ważniejsze niż sama przeszłość w Bayernie. Bo WKS nie sprowadza dziś marzenia z YouTube’a, tylko piłkarza po konkretnej europejskiej drodze.

Alex Timossi Andersson Śląsk Wrocław
Fot. Bayern Monachium
Prawy wahadłowy, a nie klasyczny obrońca

Najważniejsze w jego profilu jest to, że Timossi Andersson najlepiej wygląda na prawej stronie boiska. Przez większość kariery był ustawiany wyżej jako prawy skrzydłowy albo boczny pomocnik. Dopiero z czasem coraz mocniej przesuwał się w kierunku prawej obrony i wahadła.

To ma znaczenie. Szwed nie jest typem bocznego defensora, który najpierw myśli o asekuracji, ustawieniu i wybijaniu piłki w trybuny. Jego naturalnym środowiskiem jest ruch do przodu. Lubi mieć przed sobą przestrzeń, potrafi podłączyć się do akcji, zrobić obieg, wbiec w wolny sektor i posłać piłkę w pole karne.

Najbardziej pasuje do systemu z trójką środkowych obrońców 3-5-2 albo 3-4-3. W takim układzie jego ofensywne nawyki mogą być atutem, a nie problemem. Przy odpowiednim zabezpieczeniu za plecami może grać wysoko, pracować na całej długości boiska i dawać drużynie szerokość, której Śląsk bardzo często potrzebuje.

Szybkość, motoryka i ciąg na bramkę

Największym atutem Timossiego Anderssona jest motoryka. To zawodnik szybki, dynamiczny i bardzo wybiegany. Nie chodzi tylko o sam sprint, ale też o powtarzalność. Potrafi ruszyć do przodu, wrócić, znów zaatakować przestrzeń i dalej mieć siłę, żeby w kolejnej akcji zamknąć dośrodkowanie w polu karnym.

To jest profil, którego kibice szybko zauważają. Oczywiście nie każdy jego kontakt z piłką kończy się fajerwerkami, ale to zawodnik, który jest cały czas w grze. Pojawia się wysoko, pokazuje się do podania, daje opcję przy linii i potrafi napędzić akcję samym ruchem.

Do tego dochodzą dośrodkowania. Nie są przypadkowe. Timossi Andersson chętnie wrzuca piłkę w pole karne i potrafi zrobić to w pełnym biegu. To ważne, bo Śląskowi od dawna brakuje na bokach zawodników, którzy regularnie tworzą zagrożenie nie tylko przez samo podanie do najbliższego, ale przez konkret, czyli dośrodkowanie, wejście za plecy, zamknięcie akcji.

Z piłką czuje się pewnie

Szwed nie jest zawodnikiem, który panikuje pod pressingiem. Potrafi przyjąć piłkę, zabrać się z nią do przodu i wykorzystać pierwszy krok do minięcia rywala. To nie jest typ dryblera, który przez cały mecz będzie bawił się z przeciwnikiem przy linii bocznej. Bardziej chodzi o dynamikę użytkową. Przyspieszenie, prowadzenie piłki w szybkim ataku i tworzenie przewagi w bocznym sektorze.

To może być dla Śląska istotne szczególnie w meczach, w których rywal ustawi się niżej. Wtedy boczni zawodnicy muszą robić coś więcej niż tylko stać szeroko. Muszą umieć ruszyć bez piłki, zagrać na jeden kontakt albo wziąć rywala na tempo. Timossi Andersson takie rzeczy ma w swoim arsenale.

Gdzie jest haczyk?

Największy znak zapytania dotyczy gry defensywnej i fizyczności. Timossi Andersson ma 170 centymetrów wzrostu i drobną budowę. W pojedynkach siłowych nie będzie dominował. Silniejsi rywale mogą próbować go przepychać, izolować przy linii i sprawdzać w starciach jeden na jeden.

To nie znaczy, że nie umie bronić. Po prostu broni inaczej. Szybkością, doskokiem, wyprzedzeniem, ustawieniem i agresją w pierwszym ruchu. Potrafi skrócić dystans, wymusić błąd, przeciąć podanie, a czasem po prostu zdążyć tam, gdzie większemu zawodnikowi zabrakłoby szybkości i dynamiki.

Kluczowe może być to jak szybko Andersson zaadaptuje się do polskiej piłki. U nas boczny sektor często nie jest miejscem dla estetów. Jest przepychanka, kontakt, druga piłka, walka bark w bark. Jeżeli Śląsk dobrze zabezpieczy jego stronę i wykorzysta go jako wahadłowego, problem może być mniejszy. Jeśli miałby grać bardzo nisko i regularnie bronić w pojedynkach fizycznych bez pomocy, wtedy ryzyko rośnie.

Doświadczenie większe niż metryka

Timossi Andersson ma 25 lat, ale jego kariera jest już dość bogata. Szwecja, Niemcy, Austria, Holandia, znów Szwecja i teraz Polska. On nie pierwszy już raz wychodzi poza własną strefę komfortu.

Austriacki Klagenfurt to jego dobry okres. W Heerenveen nie zbudował mocnej pozycji, ale samo przejście do Eredivisie pokazywało, że rynek nadal widział w nim potencjał. W Brommapojkarnie odbudował regularność. Przez ostatnie sezony był podstawowym zawodnikiem na poziomie szwedzkiej ekstraklasy, a to dla Wrocławian ważny argument. Śląsk nie bierze piłkarza po rocznej przerwie albo po epizodach bez rytmu meczowego.

Dodatkowy plus? Brak poważniejszych problemów zdrowotnych w dotychczasowej karierze. Przy zawodniku bazującym na dynamice to informacja nie do pominięcia.

Alex Timossi Andersson - Śląsk Wrocław
Fot. Helsingborgs IF
Rywalizacja dla Michała Rosiaka

W Śląsku Timossi Andersson powinien być przede wszystkim kandydatem do gry na prawym wahadle. To naturalnie oznacza rywalizację dla Michała Rosiaka. Bardzo dobrze, bo Śląsk potrzebuje na tej pozycji nie tylko obsady, ale też konkurencji o realną jakość.

Szwed daje inny profil. Więcej szybkości, więcej ciągu do przodu, więcej gry na przestrzeń. Najlepiej wygląda po prawej stronie i tam powinien być wykorzystywany. Przerzucenie go na lewe wahadło mogłoby ograniczyć jego atuty, bo odebrałoby mu naturalny sposób prowadzenia piłki i dośrodkowania.

Jeżeli Śląsk chce grać z trójką środkowych obrońców, ten transfer ma sens. Timossi Andersson jest takim zawodnikiem, który w czwórce z tyłu może mieć pewne ograniczenia, ale na wahadle może pokazać pełniejszy pakiet.

Transfer z potencjałem, ale nie bez ryzyka

Tego transferu nie można oceniać na zasadzie „kiedyś Bayern, więc będzie gwiazdą”. Takie myślenie byłoby zbyt proste. Gdyby sama przeszłość w Monachium decydowała o jakości, Timossi Andersson nie trafiałby dziś do Śląska, tylko grał znacznie wyżej.

Nie jest też tak, że WKS bierze zawodnika po nazwisku z przeszłości. Szwed ma konkretny profil, doświadczenie, regularność i atuty, których Śląsk może potrzebować od razu. Szybkość. Intensywność. Gra na całej długości prawej strony. Dośrodkowanie. Wejście w pole karne. Elastyczność między skrzydłem, pomocą i wahadłem.

Najważniejsze będzie dopasowanie. Jeżeli Śląsk wykorzysta go jako ofensywnie nastawionego prawego wahadłowego, odpowiednio zabezpieczonego przez półprawego stopera i środkowego pomocnika, może mieć z niego dużo pożytku. Jeżeli będzie oczekiwał klasycznego bocznego obrońcy od wygrywania fizycznych pojedynków przez 90 minut, wtedy sam sobie skomplikuje życie.

Śląsk bierze dynamikę

Wrocław dostaje zawodnika po ciekawych przejściach. Kiedyś był wielką obietnicą szwedzkiej piłki. Dziś jest piłkarzem bardziej ukształtowanym, ale wciąż z czymś do udowodnienia. To często dobry moment na transfer. Zwłaszcza dla klubu, który nie kupuje gotowych gwiazd, tylko musi szukać przewagi w profilu, głodzie i dopasowaniu.

Alex Timossi Andersson nie rozwiąże wszystkich problemów Śląska. Nie taki jest sens tego ruchu. Może jednak dać coś, czego na prawej stronie nigdy za wiele. Dynamikę, intensywność i chęć grania do przodu.

W drużynie, która będzie musiała regularnie brać odpowiedzialność za mecz to może być różnica między kolejnym spokojnym podaniem do tyłu a akcją, po której wreszcie coś się wydarzy.

To kolejne wzmocnienie linii obrony Śląska Wrocław w ostatnich dniach. W sobotę do klubu dołaczył Irodotos Christodoulou.

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.