Sytuacja w Śląsku Wrocław jest obecnie fatalna. Drużyna zawodzi sportowo, gubi punkty z teoretycznie słabszymi rywalami i coraz bardziej oddala się od czołówki tabeli. Chaos taktyczny, brak stabilizacji w składzie oraz słaba skuteczność sprawiają, że zespół nie przypomina kandydata do walki o ekstraklasę.
Problemy sportowe WKS-u idą w parze z kiepskim marketingiem i malejącym zainteresowaniem kibiców, co dodatkowo pogłębia kryzys wizerunkowy klubu. Atmosfera wokół zespołu jest coraz bardziej napięta, a wiara w awans wyraźnie słabnie.
Trzy nadchodzące mecze domowe mogą być ostatnią szansą na odwrócenie trendu, ale obecna forma nie daje wielu powodów do optymizmu. Aktywniej działać musi zacząć przede wszystkim nowy prezes Remigiusz Jezierski. Sprawdźcie, o co jeszcze apeluje redaktor Marcin Torz.



Ze Śląskiem stało się to samo, co w ub. sezonie – jeszcze ekstraklasowym – piłkarze nie będą „umierać” za Śląsk. Przyszli na chwilę – trochę sobie popykają, pospędzają trochę czasu i zmienią klub. Ile jest w Śląsku zawodników, którym faktycznie zależy, który szanują pieniądze podatników, którzy faktycznie gryzą trawę i motywują się nawzajem? No ilu – może 2 (Samiec-Talar, Matsenko), no może 3 – dodałbym Przemka Banaszaka. A reszta – czy się stoi czy się leży -po prostu się należy. Oni nie wiedzą co znaczy codzienna praca po 8 czy czasami 12h – przyjdą na trening, pójdą na siłownie – to ile razem – 4 h, a potem – luzik-bluzik – arbuzik. W Śląsku nie ma team spirit, od dawna nie ma. Kiedyś mocno naciskałem na Rafała Grodzickiego – weź Leszka Ojrzyńskiego – Chłop weźmie wszystkich za jaja i zrobi drużynę. Nie chciał, bo za wymagający. No i gdzie jest teraz Zagłębie, a gdzie Śląsk. Nie łudźmy się – w tym roku o awansie możemy zapomnieć. I zacznijmy się modlić, aby to się udało w kolejnym sezonie. A teraz wszyscy na Śląsk! Co prawda w niedzielę znowu będzie remis, ale Śląsk to my, a nie pseudopiłkarzyki! Jak jest inaczej, to pokażcie to w meczu z Odrą, Chrobrym i Wisłą – dajcie nam 9 pkt!