Niemal kompletny szkielet mężczyzny, fragmenty dwóch innych czaszek, misternie ułożony naszyjnik z zębów, krzemienne ostrze oraz kamienny topór bojowy ze skały metamorficznej odkryto na stanowisku archeologicznym w okolicach podwrocławskiej Żórawiny. Znaleziska pochodzą sprzed około 5 tysięcy lat i są znacznie starsze niż artefakty odsłaniane tam dotychczas. Badania z udziałem naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu mogą dostarczyć przełomowych informacji o obecności i kierunkach migracji społeczności kultury ceramiki sznurowej na terenie dzisiejszego Dolnego Śląska.
- O unikatowym odkryciu na terenie podwrocławskiej Żórawiny.
- Kim był pochowany mężczyzna i co oznacza znaleziony przy nim topór bojowy.
- Jakie nowoczesne metody posłużą do odtworzenia dawnych szlaków migracyjnych.
Stanowisko pod Żórawiną od lat pozostaje w kręgu zainteresowania badaczy. Dotąd znane było przede wszystkim jako cmentarzysko datowane na schyłek okresu wpływów rzymskich i początek okresu wędrówek ludów (sprzed około 1600 lat). Obecnie wykopaliska prowadzi tam Instytut Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego pod kierunkiem prof. Tomasza Gralaka, kierownika Zakładu Archeologii Epoki Brązu i Wczesnej Epoki Żelaza. W pracach uczestniczy również dr Paweł Dąbrowski – antropolog i anatom z Zakładu Anatomii Prawidłowej UMW, zajmujący się badaniem dawnych szczątków kostnych.

Mimo że tegoroczny sezon obfitował w ciekawe znaleziska, największe zaskoczenie czekało na badaczy tuż przed opuszczeniem terenu prac.
– Praktycznie już zaczynaliśmy się pakować. I wtedy ujawniliśmy okrągły kształt w ziemi o średnicy około 4 metrów, przypominający zarys kurhanu. Zaczęliśmy kopać. W centralnej komorze pojawiły się dość dobrze zachowane zęby zwierzęce, ułożone w kształt kolii. Już na pierwszy rzut oka było widać, że tu nie może być mowy o przypadku. Ułożenie 42 zębów było precyzyjne, a po dalszych oględzinach okazało się, że wszystkie mają przewiercone otwory w korzeniach. Musiały więc tworzyć rodzaj naszyjnika, celowo umieszczonego w ziemi. Choć nie zachował się łączący je sznurek czy powróz, to nie ma wątpliwości, że była to ozdoba wykonana ludzką ręką – opowiada dr Paweł Dąbrowski.
W głębszych warstwach komory centralnej archeolodzy dokonali kolejnego odkrycia – odsłonili niemal kompletny szkielet dorosłego mężczyzny, prawdopodobnego właściciela wyjątkowego naszyjnika. W obiekcie znajdowały się także inne kości ludzkie: fragmenty dwóch czaszek dorosłych osób, a ponadto kościane krążki i bursztynowe paciorki (stanowiące zapewne elementy biżuterii), krzemienne ostrze oraz kamienny topór wykonany z serpentynitu.

Charakterystyczna forma topora bojowego pozwoliła na wstępne datowanie pochówku na około 2900 r. p.n.e., co odpowiada środkowej fazie neolitu na ziemiach polskich. Oznacza to, że kurhan jest o kilka tysięcy lat starszy od grobów badanych wcześniej na tym stanowisku.
– Oczywiście wszystkie te szczątki kostne i przedmioty zostaną poddane dokładnym badaniom, ale już dziś mogę powiedzieć, że trafiliśmy na ślady obecności ludzi sprzed 5 tysięcy lat. Podobny kurhan inna ekipa archeologiczna odkryła niemalże w tym samym czasie w podwrocławskich Iwinach. Może to wskazywać, że na teren dzisiejszego Dolnego Śląska docierały ludzkie grupy związane z kręgiem kultury ceramiki sznurowej, migrujące ze wschodu Europy, a nawet z dalszych zakątków położonych wokół basenu Morza Kaspijskiego – mówi dr Paweł Dąbrowski.

Porównanie i zestawienie wyników analiz z obu stanowisk może dostarczyć cennych danych o trasach migracji i pochodzeniu ówczesnych ludów. Przed zespołem wrocławskich naukowców etap intensywnych badań laboratoryjnych. Tożsamość mężczyzny pochowanego niemal 3 tysiące lat p.n.e. na polach pod Żórawiną pozostanie prawdopodobnie tajemnicą, lecz wyposażenie grobowe jednoznacznie wskazuje, że pełnił on ważną rolę w swojej społeczności.
– Topór nosił ślady użycia, jego ostrze jest nieznacznie poszczerbione, więc prawdopodobnie służył jako narzędzie bojowe lub do polowania – uważa dr Paweł Dąbrowski.
Kamienne siekierki wykorzystywane w gospodarstwach domowych miały mniejsze rozmiary. Mężczyznę pochowano w szczególny sposób, wkładając do grobu naszyjnik pokaźnych rozmiarów. Jak podkreśla profesor Tomasz Gralak, znaczenia tego daru nie znamy. Możemy jedynie przypuszczać, że podkreślono w ten sposób szczególną pozycję pochowanego. Być może był to wielki łowca, wojownik albo patriarcha rodu
Niezwykle intrygującym znaleziskiem są również dwie uszkodzone i niekompletne czaszki odkryte w obiekcie. Według jednej ze wstępnych hipotez stawianych przez badaczy mogły to być zdekapitowane głowy umieszczone w grobie jako dary lub wota.


