Wrocławscy funkcjonariusze policji przy wsparciu strażników granicznych uderzyli w przestępczość samochodową w aglomeracji. Tym razem zakończyli nielegalny proceder na terenie gminy Siechnice. Auta nie były kradzione w Polsce.

Mundurowi wkroczyli na jedną z posesji po wcześniejszych, intensywnych działaniach operacyjnych. Na miejscu odkryli tak zwaną dziuplę samochodową, w której ktoś gromadził części mogące pochodzić z kradzionych aut.
Policjanci znaleźli elementy karoserii oraz wyposażenia pojazdów, w tym zderzaki, kokpity i liczne podzespoły. Wstępne ustalenia wskazują, że zabezpieczone części pochodzą z co najmniej 13 samochodów skradzionych głównie poza granicami Polski.
Funkcjonariusze oszacowali wartość odzyskanego mienia na minimum 65 tysięcy złotych. Śledczy analizują teraz każdy zabezpieczony element i sprawdzają jego dokładne pochodzenie.
Policjanci ustalają również, kto odpowiada za przechowywanie części oraz czy ktoś prowadził ich dalszą sprzedaż.
Sprawa nabiera tempa, a funkcjonariusze gromadzą materiał dowodowy potrzebny do przedstawienia ewentualnych zarzutów.
O dalszym losie 49-letniego właściciela posesji zdecydują wyniki trwających czynności i ustalenia śledczych.
– Sprawa ma charakter rozwojowy. Przypominamy, że paserstwo to przestępstwo polegające na świadomym (umyślnym) lub nieumyślnym nabywaniu, przyjmowaniu, ukrywaniu lub pomaganiu w zbyciu rzeczy uzyskanych z czynu zabronionego, np. kradzieży i zagrożone jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności – opisuje podkom. Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.


