„Rzeczpospolita” prześwietla przeszłość doradcy Olgi Malinkiewicz

Fot. Pexels.

Wybitny ekonomista z doktoratem Uniwersytetu Warszawskiego, były dyplomata i legenda białoruskiej opozycji – to według najnowszej publikacji “Rzeczpospolitej” kluczowa postać w narastającym konflikcie wokół spółki Saule Technologies. Dziennik opisuje również jego związki z Olgą Malinkiewicz. Mężczyzna miał się pojawić w otoczeniu słynnej fizyczki rok temu, gdy jej firma zaczęła zmagać się z poważnymi problemami finansowymi.

W tym artykule przeczytasz:
  • Jakie informacje ujawnia w swojej publikacji "Rzeczpospolita".
  • Jaki związek mają one ze słynną fizyczką z Wrocławia.
  • Dlaczego ABW bada sprawę potencjalnej próby przejęcia polskiej technologii.

Publikacja „Rzeczpospolitej” podważa kluczowe elementy życiorysu Iwana Czuryłowicza. Choć publicznie deklaruje on posiadanie doktoratu z ekonomii uzyskanego na Uniwersytecie Warszawskim, rzeczniczka uczelni w rozmowie z gazetą zaprzeczyła, by osoba o takich danych uzyskała tam ten stopień naukowy.

Z ustaleń dziennika wynika również, że w uczelnianej ewidencji przy nazwisku doradcy widnieje obywatelstwo rosyjskie, a nie białoruskie, zaś dokumentacja dotycząca przebiegu jego studiów magisterskich jest niekompletna. Jak podaje „Rzeczpospolita”, były pracownik uczelni ocenił, że brak szczegółowych wpisów w bazie sugeruje niestandardowy sposób wprowadzenia danych do systemu.

O narastającym sporze wokół spółki informowaliśmy już wcześniej w kontekście zapowiedzi gigantycznych pozwów przeciwko wrocławskiej fizyczce oraz Kanałowi Zero ze strony potentata rynku OZE.

Przeczytaj: Potentat rynku OZE zapowiada gigantyczne pozwy przeciw Wrocławiance i Kanałowi Zero

ABW bada wątek obcych służb

Wątpliwości dotyczą także politycznej przeszłości Czuryłowicza. Według gazety, jego rola w Parlamencie Europejskim ograniczała się do funkcji asystenta, a autentyczni liderzy białoruskiej opozycji, jak Paweł Siewiaryniec, nie potwierdzają informacji o jego rzekomych represjach czy pobycie w łagrze.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, sprawą zainteresowała się już Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zawiadomienie złożyła spółka Columbus Energy, która podejrzewa, że działania Czuryłowicza mogą stanowić element operacji obcych służb nakierowanej na przejęcie polskiej technologii perowskitowej.

Show Comments (1) Hide Comments (1)
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
piotr.paduszynski@paduszynski.pl
piotr.paduszynski@paduszynski.pl
17 dni temu

https://www.facebook.com/Adw.PiotrPaduszynski

Uprzejmie informuję, że Pan I.Czuryłowicz powierzył mojej Kancelarii prowadzenie sprawy przeciwko wydawcy dziennika „Rzeczpospolita” o ochronę dóbr osobistych w związku informacjami zawartymi w artykule autorstwa Izabeli Kacprzak i Grażyny Zawadki, który został opublikowany w tym dzienniku w dniu 30.03.2026 r.
Ma to związek z szeregiem nieprawdziwych informacji zawartych w tym artykule, w tym w szczególności z:

1) przypisaniem mojemu Mandantowi obywatelstwa rosyjskiego, o co nikt go się nie spytał przed publikacją, a mój Klient nigdy nie był obywatelem rosyjskim;

2) twierdzeniem o podaniu przez mojego Mandanta fałszywego życiorysu, do czego w żaden sposób nie upoważniała niezdolność samodzielnego zweryfikowania tego życiorysu przez autorki artykułu;

3) przypisaniem mojemu Mandantowi twierdzenia o obronieniu doktoratu z ekonomii, czego nie twierdził, wskazując jedynie na to, że taki doktorat pisał.

Pan I.Czuryłowicz upoważnił mnie do upublicznienia powyższej informacji oraz Jego poniższego oświadczenia w związku z rozprzestrzenianiem w wyniku zakwestionowanego artykułu nieprawdziwych informacji na Jego temat w innych mediach.

Piotr Paduszyński

„Bruksela, 31.03.2026
W świetle kolejnych oskarżeń i kłamstw kierowanych pod moim adresem w związku z konfliktem wokół Saule, tym razem ze strony dziennika Rzeczpospolita, chciałbym po raz kolejny oświadczyć, że nie jestem „doradcą” Olgi Malinkiewicz, nie jestem i nie byłem związany żadną umową z Saule bądź Olgą Malinkiewicz, a tym bardziej nie jestem żadnym „rozgrywającym” w tym konflikcie. Twierdzenia dziennika oparte są na informacjach niepopartych żadnymi dowodami, pochodzących od przeciwników Olgi Malinkiewicz.

Nieumiejętność zweryfikowania podstawowych informacji na mój temat nie upoważnia nikogo do czynienia zarzutów fałszowania życiorysu. To zbędna kalumnia.
Ukończyłem ekonomię na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, uzyskałem absolutorium na dziennych studiach doktoranckich WNE UW, gdzie zostałem również wybrany przez doktorantów na ich przedstawiciela w Radzie WNE UW. Nigdy nie twierdziłem, że posiadam stopień doktora WNE UW.

Kontynuowałem badania naukowe na tym samym wydziale do czasu wyjazdu w 2004 roku do Brukseli, gdzie pracowałem dla posłów do Parlamentu Europejskiego i wyłącznie z nimi ustalałem wszystkie swoje działania. Od tamtego czasu mieszkam w krajach Europy Zachodniej.

W latach 2005–2006 byłem oficjalnym przedstawicielem Alaksandra Milinkiewicza, kandydata na prezydenta Białorusi z ramienia Zjednoczonych Sił Demokratycznych. Jestem autorem wielu jego przemówień wygłoszonych za granicą, w tym przed polskim Sejmem, podczas którego znajdowałem się na sali plenarnej, gdy wszyscy 460 posłowie bili mu brawo na stojąco. Prowadziłem kampanię Milinkiewicza w Unii Europejskiej, towarzyszyłem mu w spotkaniach z najważniejszymi europejskimi politykami, takimi jak kanclerz Niemiec Angela Merkel, a także podczas uroczystości wręczenia mu Nagrody Sacharowa w Parlamencie Europejskim.

Jestem obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej. Nie jestem i nigdy nie byłem obywatelem Federacji Rosyjskiej. Swoje fałszywe twierdzenia redaktorki opierają na błędnych rejestrach uczelnianych, które nie są oficjalnymi rejestrami państwowymi. Przed publikacją artykułu nie byłem nawet zapytany o to, czy kiedykolwiek byłem obywatelem Rosji, a nie byłem.

Dziennikarki Rzeczpospolitej domagały się ode mnie poddania się „weryfikacji” poprzez ujawnienie moich danych osobowych oraz poufnych danych rządowych kilku państw. Formułując swoje żądania, nie podały również informacji o celu, do jakiego jest im potrzebna moja odpowiedź na postawione pytania, które dotknęły jedynie części zagadnień podanych w artykule.

Jestem w posiadaniu wszelkich dokumentów obalających te i inne fałszywe twierdzenia redaktorek dziennika Rzeczpospolita. Dokumenty te już kilkakrotnie przedstawiałem w Warszawie i Brukseli innym ogólnopolskim mediom, które wykazały należyte zainteresowanie. Teraz dokumenty te zostaną przedstawione przed polskim sądem.

Z przykrością, informuję dziennik Rzeczpospolita oraz jego redaktorki, że składam przeciwko nim pozew o pomówienie i zniesławienie oraz domagam się 100 000 zł (słownie: sto tysięcy złotych) zadośćuczynienia, które ma zostać wpłacone na cel społeczny.

I. Czuryłowicz”

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.