Gdy nad Dolnym Śląskiem żar leje się z nieba, a Wrocławianie szturmują baseny czy Bastion Sakwowy w poszukiwaniu cienia, kilkanaście kilometrów dalej rozgrywa się logistyczna bitwa o komfort tysięcy niezwykłych mieszkańców. We wrocławskim zoo letnia fala upałów mobilizuje wszystkich: od kreatywnych kucharzy, przez opiekunów ze specjalistycznymi zraszaczami, aż po same zwierzęta, które wykazują się niezwykłą pomysłowością w walce o odrobinę chłodu.
- Które zwierzęta źle znoszą letnie fale gorąca i w jaki sposób szukają ratunku przed słońcem.
- Jakie oryginalne formy mają lodowe przysmaki przygotowywane dla mieszkańców zoo.
- Które zwierzęta we wrocławskim ogrodzie uwielbiają letnie upały i "plażowanie".
Niech pierwszy rzuci kawałkiem lodu ten, kto w trzydziestostopniowym upale nie marzy o zimnym prysznicu lub porcji orzeźwiającego sorbetu. Opiekunowie wrocławskiego zoo doskonale znają te pragnienia i w okresie letnim na masową skalę zamieniają się w rzemieślniczych lodziarzy. Oczywiście w ich menu nie znajdziemy czekoladowej polewy ani słodkich wafli. Standardem są wielolitrowe, zamrożone bryły czystej wody naszpikowane ulubionymi przysmakami konkretnych gatunków.
Gastronomia na minusie, czyli lody dla ochłody
W samo południe, kiedy słońce operuje najsilniej, widowiskowe chłodzenie przechodzą płetwonogie. Kotiki i foki otrzymują wielkie, wielobarwne bloki mrożonej wody z zatopionymi wewnątrz kawałkami świeżych ryb. Kolory lodów uzyskuje się za pomocą naturalnych barwników spożywczych, co stanowi dla zwierząt dodatkową stymulację wizualną. Czasami na deser podawane są galaretki o smaku krylu lub planktonu. Taki pływający przysmak to nie tylko chłodna przekąska, ale też tzw. enrichment – forma urozmaicenia wybiegu, która zmusza zwierzęta do kombinowania i zdobywania pokarmu poprzez zabawę.

Prawdziwymi smakoszami okazują się jednak niedźwiedzie brunatne. Ich opiekunowie wykazują się wręcz artystyczną fantazją. Menu niedźwiedzic wzbogacane jest o mrożone kompoty owocowe, zamrożone jogurty oraz musy jabłkowo-gruszkowo-marchewkowe. Co ciekawe, charaktery poszczególnych osobników determinują sposób konsumpcji.

Z kolei w Małpiarni lodowe wyzwanie przyjmują m.in. mangaby rudoczelne. W ich diecie królują mrożone warzywa. Małpy z wielką ciekawością przenoszą bryły lodu w różne miejsca wybiegu, co chwilę zabawnie sprawdzając, jak mróz chłodzi im łapy. Rozpracowanie takiego smakołyku zajmuje im często nawet kilka godzin. Lody uwielbiają także szympansy, co widać na powyższym zdjęciu.
Koszmar arktycznych wędrowców
Podczas gdy jedne zwierzęta traktują lód jako rozrywkę, dla innych chłód to kwestia zdrowia i komfortu biologicznego. Najbardziej poszkodowane przez wrocławskie upały są gatunki przystosowane ewolucyjnie do surowego, mroźnego klimatu. Pantery śnieżne (irbisy), manule oraz renifery w letnie dni przechodzą w tryb maksymalnego oszczędzania energii.

Pochodzące z wysokich partii Himalajów pantery śnieżne w ciągu dnia praktycznie znikają z oczu zwiedzających. Kryją się w najgłębszych, zacienionych zakamarkach wybiegów, czekając na zbawienny wieczór. Młode irbisy chętnie korzystają z zamontowanej niedawno kaskady wodnej, czasami pozwalając sobie na harce i moczenie łap. Ich rodzice ostentacyjnie unikają słońca i wody – jak większość dzikich kotów.
Choć są i takie, które lubią wodne brykanie…

Podobnie zachowują się puszyste manule, żbiki oraz renifery, które we wrocławskim zoo mają swoje siedlisko w starszej części ogrodu. Jeśli chcemy zobaczyć te drapieżniki w pełnej aktywności, musimy wrócić do zoo późną jesienią lub zimą.

Wodne szaleństwa i błotne SPA
Nie wszystkie wielkie koty uciekają jednak przed wodą. Wyjątkiem bezsprzecznie są tygrysy sumatrzańskie, które uwielbiają letnie kąpiele. Regularnie można zaobserwować je baraszkujące w głębokim basenie na swoim wybiegu – dla nich woda to naturalny żywioł i najlepszy sposób na upalne popołudnie. Z uśmiechem z kąpieli korzysta także takin złoty, rzadki ssak kopytny, którego widok pluskającego się w wodzie potrafi rozczulić każdego gościa ogrodu.

Zgoła odmienną strategię pielęgnacyjno-chłodzącą wybierają gruboskórne olbrzymy. Słonie i nosorożce z niecierpliwością wyczekują momentu, w którym opiekunowie wyciągają potężne węże. Strumienie wody dają im nie tylko upragnioną ulgę, ale i zbawienny masaż. Po prysznicu przychodzi czas na drugą część rytuału: błoto. Nosorożce i świnie rzeczne uwielbiają taplać się w błotnych sadzawkach. Zaschnięta skorupa chroni ich wrażliwą skórę przed natrętnymi owadami oraz piekącym słońcem, pełniąc rolę ekologicznego kremu z filtrem ochronnym.

Słoneczni turyści z Madagaskaru
Żeby jednak obraz letniego zoo był pełny, należy spojrzeć na tych, dla których wrocławski lipiec to zaledwie „przyjemne ciepło”. Kangury, choć doskonale przyzwyczajone do australijskiej spiekoty, rozsądnie dawkują czas spędzony w pełnym słońcu, wybierając odpoczynek pod specjalnie przygotowanymi zadaszeniami. Prawdziwymi królami plażowania są jednak lemury katta.
Te sympatyczne, pasiaste ssaki z Madagaskaru zdają się kompletnie ignorować alerty pogodowe. Gdy inne zwierzęta walczą o każdy centymetr cienia, lemury siadają w charakterystycznej pozycji: prostują kręgosłupy, szeroko rozkładają przednie łapy i wystawiają brzuchy oraz pyszczki wprost ku słońcu. Wyglądają wtedy jak turyści na śródziemnomorskiej plaży, bezczelnie chłonąc każdy promień gorąca. Podobnie zresztą zachowują się lwy, które z dumną wyższością obserwują rozgrzany ogród ze szczytu swojej ulubionej górki na wybiegu, celebrując afrykańskie korzenie.
Wizyta we wrocławskim zoo podczas fali gorąca uświadamia jedno: natura wyposażyła zwierzęta w niesamowite mechanizmy adaptacyjne, ale bez zaangażowania, pasji i lodowych wiadra dostarczanych regularnie przez opiekunów, przetrwanie miejskiego lata byłoby o wiele trudniejsze.

[MATERIAŁ PARTNERSKI ZOO WROCŁAW]
