Przez lata kod QR kojarzył nam się głównie z menu w restauracji lub biletem parkingowym. Jednak cztery studentki z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu udowodniły, że w czarno-białej szachownicy pikseli może kryć się coś znacznie cenniejszego. To bezpieczeństwo i szansa na uratowanie ludzkiego życia.
Tam, gdzie liczy się każda sekunda, a stres często odbiera głos poszkodowanym, pojawia się nowa energia młodej nauki. ResQCode to projekt, który wyrósł z autentycznej troski o drugiego człowieka i chęci wypełnienia luki w systemie ratownictwa.
Koncepcja Oliwii Terkiewicz, Zuzanny Wróbel, Olivii Zołotar i Kingi Wiśniewskiej to mobilny most między poszkodowanym a ratownikiem. Udowadnia, że we Wrocławiu – mieście innowacji – technologia ma przede wszystkim ludzką twarz.
– Pomysł projektu powstał podczas zajęć z innowacji i początkowo był traktowany jedynie jako forma zaliczenia przedmiotu. Jednak po otrzymaniu propozycji dalszego rozwijania koncepcji zdecydowałyśmy się kontynuować pracę nad projektem, dostrzegając jego realny potencjał społeczny oraz możliwość wsparcia systemu ratownictwa medycznego – opowiadają autorki ResQCode.
Pasja, która ratuje życie
Jak podkreślają, w nagłych sytuacjach każda sekunda ma znaczenie. Ratownicy medyczni często tracą cenny czas, próbując dostać się na zamknięte osiedla – przez bramy, domofony czy drzwi klatek schodowych.
– Może to oznaczać nawet kilka dodatkowych minut opóźnienia, a przy zatrzymaniu krążenia każda minuta obniża szansę przeżycia pacjenta o około 10%. W Polsce z roku na rok rośnie liczba zamkniętych wspólnot i osiedli mieszkaniowych, dlatego problem staje się coraz bardziej zauważalny. Obecnie nie istnieje jednolity system umożliwiający ratownikom szybki i bezpieczny dostęp do takich miejsc.
To właśnie ten problem stał się punktem wyjścia do stworzenia koncepcji.
– Marzyłyśmy o rozwiązaniu, które nie będzie kolejnym gadżetem, ale realnym wsparciem w chwilach, gdy człowiek czuje się najbardziej bezbronny. Pomysł na ResQCode zrodził się z potrzeby serca i analizy problemów, z jakimi mierzą się służby ratunkowe – opowiadają twórczynie aplikacji.
Ich projekt zakłada opracowanie inteligentnego systemu, który docelowo mógłby integrować zamki elektroniczne i systemy kontroli dostępu z infrastrukturą ratownictwa medycznego.
– Koncepcja opiera się na stworzeniu platformy integracyjnej pomiędzy producentami zamków elektronicznych a systemem wykorzystywanym przez dyspozytorów medycznych. Dzięki temu możliwe byłoby szybkie i kontrolowane przekazywanie dostępu do budynku zespołom ratownictwa medycznego podczas interwencji.
Bezpieczeństwo zakodowane w technologii
W proponowanym rozwiązaniu nie byłaby konieczna wymiana istniejącej infrastruktury ani fizyczna ingerencja w zamki. System miałby wykorzystywać już funkcjonujące smart-locki i systemy kontroli dostępu, integrując je z systemem ratownictwa w sposób bezpieczny i ograniczony wyłącznie do sytuacji wymagających interwencji medycznej.
– W założeniu dyspozytor medyczny po przyjęciu zgłoszenia lokalizowałby adres interwencji, a system automatycznie sprawdzałby, czy dany budynek jest objęty integracją. Następnie generowany byłby jednorazowy i czasowy kod dostępu, który trafiałby bezpośrednio do zespołu ratownictwa medycznego. Kod działałby wyłącznie przez czas trwania interwencji, a każde jego użycie byłoby rejestrowane w systemie. Po zakończeniu działań ratunkowych dostęp wygasałby automatycznie.
Według autorek koncepcji takie rozwiązanie mogłoby w przyszłości skrócić czas wejścia do budynku nawet o kilka minut, ograniczyć konieczność siłowych wejść oraz zmniejszyć stres zespołów ratowniczych.
Partnerem Strategicznym Game Changers Wrocław jest PKO Bank Polski