Dolnośląska Izba Lekarska we Wrocławiu przekazała naszej redakcji najnowsze statystyki. Na Dolnym Śląsku warunkowe lub ograniczone prawo wykonywania zawodu uzyskało 216 lekarzy i 129 stomatologów z Ukrainy oraz 30 lekarzy i 8 stomatologów z Białorusi. Większość z nich pracuje we Wrocławiu i okolicach – to właśnie tu szpitale i przychodnie najchętniej zatrudniają medyków ze Wschodu.
W tym artykule przeczytasz:
- Ilu lekarzy z Ukrainy pracuje we Wrocławiu.
- Jakie wymagania mają lekarze z Białorusi we Wrocławiu.
- Czy we Wrocławiu leczą stomatolodzy z Ukrainy i Białorusi.
383 osoby z warunkowym prawem wykonywania zawodu
Z danych Izby wynika, że łącznie na Dolnym Śląsku pracuje 345 lekarzy i stomatologów z Ukrainy oraz 38 z Białorusi. Do tego należy doliczyć nieznaną dokładnie liczbę osób, które leczą pacjentów wyłącznie na podstawie decyzji Ministerstwa Zdrowia (tzw. numer techniczny). Wrocław jako największy ośrodek medyczny w regionie skupia zdecydowaną większość tych specjalistów.
Jakie warunki trzeba spełnić, żeby leczyć pacjentów we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku
Lekarze spoza Unii Europejskiej korzystają z uproszczonej procedury opisanej w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Kluczowe wymagania to promesa zatrudnienia od podmiotu leczniczego (np. wrocławskiego szpitala czy przychodni), co najmniej trzyletnie doświadczenie zawodowe w ciągu ostatnich pięciu lat, oświadczenie o znajomości języka polskiego oraz dokumenty potwierdzające dyplom i specjalizację.
Do października 2024 roku nie wymagano oficjalnego certyfikatu językowego – teraz potrzebny jest już poziom co najmniej B1, a osoby, które dostały zgodę wcześniej, muszą uzupełnić dokument do 1 maja 2026 roku.
Dla porównania – w Niemczech lekarz spoza UE musi nostryfikować dyplom, zdać państwowy egzamin medyczny, test językowy na poziomie C1 i zazwyczaj odbyć wielomiesięczny staż adaptacyjny. Wymagania są tam znacznie bardziej rygorystyczne.
Śmierć pacjenta w przychodni sprzed dwóch lat wróciła jako fake news
Tragedia 42-letniego Dominika K., który w styczniu 2023 roku zmarł we wrocławskiej przychodni po podaniu kontrastu podczas rezonansu magnetycznego, znów trafiła na pierwsze strony. Część mediów i polityków Konfederacji sugerowała, że przyczyną była bariera językowa – personel rzekomo nie mówił po polsku, a ankieta przed badaniem została źle wypełniona.
Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu stanowczo zdementowała te informacje. Personel posługiwał się językiem polskim, ankietę pacjent wypełnił prawidłowo w obecności lekarza i nie zgłaszał uczuleń. Po podaniu zaledwie 10 mililitrów kontrastu mężczyzna sam uruchomił guzik alarmowy. Ratownicy natychmiast zaczęli reanimację, ale życia nie udało się uratować. Najbardziej prawdopodobną przyczyną była reakcja alergiczna.
Prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej Paweł Wróblewski przywołał ten przypadek, aby zwrócić uwagę na brak pełnej weryfikacji znajomości języka polskiego u zagranicznych medyków. Poseł Konrad Berkowicz napisał na X o „lekarzu Ukraińcu, który nie rozumiał po polsku” i że „brak języka = brak życia”. Wpis zdobył dziesiątki tysięcy wyświetleń, jednak okazał się nieprawdą.
Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci nadal trwa, ale prokuratura już wykluczyła barierę językową jako przyczynę śmierci pacjenta.
Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule.


