Poznaj sekrety wrocławskiej motylarni

Fot. ZOO Wrocław.

Wyobraź sobie miejsce, gdzie lato trwa 365 dni w roku, a nad głowami wirują kolorowe skrzydła wielkości dłoni. W sercu wrocławskiego zoo, w budynku Terrarium, bije tropikalne serce ogrodu – motylarnia.

O kulisach pracy z tymi niezwykłymi owadami, ich krótkim, ale intensywnym życiu oraz o tym, czy motyl potrafi rozpoznać swojego opiekuna, opowiada nam Sylwester Bubel. To pasjonat i opiekun motyli oraz innych bezkręgowców we wrocławskim ogrodzie zoologicznym, w którym pracuje już 17 lat.

– Marek Zoellner: Ma Pan chyba najbezpieczniejszą pracę w zoo? Ile razy dziennie słyszy Pan od zwiedzających: „Też bym chciał tu pracować”?

– Sylwester Bubel: Rzeczywiście, to się zdarza dość często. Dla mnie to przede wszystkim pasja. W ogrodzie zoologicznym pracuję od wielu lat, ale już wcześniej interesowałem się bezkręgowcami.

Motylarnia ZOO Wrocław
Fot. ZOO Wrocław.

Kiedy wchodzimy do motylarni, uderza nas fala ciepła. Jakie warunki musicie tam utrzymywać, żeby te egzotyczne gatunki czuły się jak w domu?

– To jest temperatura około 26-28 stopni Celsjusza. Choć dla zwiedzających ta temperatura odczuwalna bywa dużo wyższa – zwłaszcza jak wejdzie się tuż po „pryskaniu”. Gdy jest gorąco i w powietrzu unosi się mnóstwo wody, wilgotność skacze do góry, a to jest dokładnie to, czego motyle potrzebują.

Motylarnia ZOO Wrocław
Fot. ZOO Wrocław.

Ile tych kolorowych mieszkańców lata tu codziennie nad naszymi głowami?

– To zależy, ale zazwyczaj od kilkunastu do kilkudziesięciu gatunków jednocześnie. Powiedzmy, że średnio jest ich od 20 do 30 różnych rodzajów.

A co ląduje w ich „restauracyjnym” menu?

– Przede wszystkim owoce: pomarańcze i banany. Co ciekawe, dla ludzkiego oka te owoce po 1-2 dniach nie wyglądają już najlepiej, ale dla motyli są wtedy najsmaczniejsze. Leżąc dłużej, stają się bardziej pożywne i po prostu lepsze dla owadów.

Motylarnia ZOO Wrocław
Fot. ZOO Wrocław.

Który z mieszkańców jest największą gwiazdą, takim „królem” motylarni?

– Bez wątpienia największe Atlasy. To są potężne ćmy, nawet wielkości dwóch rozłożonych rąk. Robią niesamowite wrażenie.

Pracuje Pan z nimi od lat. Czy motyle mają jakąś formę inteligencji? Rozpoznają Pana, kiedy wchodzi Pan do Motylarni?

– Nie, nie bardzo (śmiech). To jest raczej taki piękny, kolorowy akcent. Nie traktują opiekuna jako kogoś znajomego, po prostu latają i zdobią przestrzeń.

Motylarnia ZOO Wrocław
Fot. ZOO Wrocław.

A zdarza się, że jakiś motyl „ucieknie” na gapę na plecach zwiedzającego?

– Zdarza się i zawsze zwracamy na to uwagę, prosimy o uważność. Niektórzy goście sami przynoszą je z powrotem. Czasem ktoś nas woła, bo na terenie Terrarium zobaczył, że motyl lata przy innej ekspozycji. Ktoś go mógł na przykład wynieść na plecaku albo na kurtce. Prosimy, aby odwiedzający Motylarnię przed wyjściem sprawdzali, czy któryś się nie „zaplątał”.

– I my dołączamy się do tego apelu, bo sprawa jest delikatna. Motyle rzeczywiście żyją tylko jeden dzień?

– Niektóre faktycznie żyją bardzo krótko. Są takie, które nastawiają się wyłącznie na przedłużenie gatunku. One nie mają nawet trąbek, i w efekcie w ogóle nie jedzą. Te żyją najkrócej, do dwóch dni. Ale te, które dokarmiamy, te z trąbkami, dożywają nawet dwóch tygodni. To u nich taki maksymalny wiek. W każdym razie spotkania z nimi to dość niepowtarzalna okazja i warto cieszyć się każdą chwilą.

Motylarnia ZOO Wrocław
Fot. ZOO Wrocław.
Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.