Poznaj kulisy pracy z najgroźniejszymi drapieżnikami we wrocławskim zoo

Fot. ZOO Wrocław.

Lew Togo zjada dziennie 5 kg wołowiny, podczas gdy najmniejsi przedstawiciele kociej rodziny z wrocławskiego zoo ustępują rozmiarami nawet domowym futrzakom. Choć różnią się wielkością i pochodzeniem, wykazują niemal identyczne instynkty – od miłości do kartonowych pudeł po wrażliwość na zapach kocimiętki. Jednocześnie opiekunów większych gatunków obowiązują rygorystyczne zasady bezpieczeństwa, a kontakt bezpośredni kończy się, gdy maluchy przestają być oseskami.

W tym artykule przeczytasz:
  • Co łączy potężne lwy i tygrysy z Wrocławia z kanapowymi kotami.
  • Jak wyglądają rygorystyczne procedury w pracy z najgroźniejszymi drapieżnikami.
  • W jaki sposób wrocławskie zoo i Fundacja DODO ratują dzikie gatunki na świecie.

We wrocławskim ogrodzie zoologicznym mieszka imponująca kocia ferajna. Mamy tu aż 6 tygrysów sumatrzańskich (cała rodzina z czwórką niesfornych dzieci), dumną lwią trójkę, tajemnicze pantery śnieżne i mgliste, a także mniejsze, ale równie fascynujące gatunki: manule, rysie, żbiki i malutkie kotki rude.

Kotek rudy (Fot. ZOO Wrocław)
Król jest tylko jeden

W kociej hierarchii pod względem wielkości bezsprzecznie króluje lew Togo – to on jest największym przedstawicielem kotowatych we wrocławskim ogrodzie zoologicznym. Na drugim biegunie znajdują się bracia Ruby i Rusty, czyli kotki rude. Są tak niewielkie, że przy potężnych lwach wyglądają jak kocie miniaturki, choć sprawnością i zwinnością mogłyby zawstydzić niejednego sprintera.

Fot. ZOO Wrocław.
Co łączy wielkie drapieżniki z domowymi kotami?

Mimo że to groźne drapieżniki, ich zachowania często przypominają te, które znamy z naszych kanap.

Kochają kartony. Wielkie pudło to dla lwa czy tygrysa najlepsza zabawka na świecie. Uwielbiają też zapachy – kocimiętkę, walerianę, a nawet perfumy. To dla nich doskonała stymulacja (tzw. enrichment). Poza tym śpią na potęgę. Podobnie jak domowe mruczki, dzikie koty większość dnia poświęcają na regenerację sił. I oczywiście mają swoje humory. Manule to prawdziwi pustelnicy – skryci i niezależni, podczas gdy kotki rude to wulkany energii. Ożywiają się przede wszystkim w porze karmienia.

Manul Kubi (Fot. ZOO Wrocław)
Kocia karta dań

Głównie najwyższej jakości wołowinę, czasem urozmaiconą drobiem lub królikiem. Posiłki serwowane są zazwyczaj rano, jeszcze przed pojawieniem się pierwszych gości, jednak opiekunowie regularnie umieszczają pokarm na wybiegach również w ciągu dnia.

Taka forma karmienia mobilizuje zwierzęta do naturalnej aktywności i poszukiwań, a uzupełnieniem tego rytmu są karmienia pokazowe realizowane zgodnie z harmonogramem. W zoo nigdy nie podaje się im natomiast żywej karmy.

Fot. ZOO Wrocław.
Podwyższone ryzyko i rygorystyczne procedury

W zoo nie ma mowy o przycinaniu pazurków czy czyszczeniu uszu. Zwierzęta ścierają pazury naturalnie. Mimo że z kotami domowymi łączy je wiele wspólnych cech, ich opiekunów obowiązują ściśle określone zasady.

Opiekunowie wchodzą bezpośrednio tylko do wybiegów najmniejszych gatunków, takich jak kotki rude, żbiki i manule. Pozostałe, jak pantery mgliste czy rysie mogą podrapać lub… nawet zabić (w przypadku lwów, tygrysów i panter śnieżnych). Bezpieczeństwo zawsze stawiane jest na pierwszym miejscu.

Fot. ZOO Wrocław.

Przy tygrysach czy lwach obowiązują rygorystyczne zasady:

  • Zasada dwóch osób: Nigdy nie sprząta się ani nie karmi drapieżników w pojedynkę.
  • Podwójne sprawdzenie: Każda kłódka i każda zasuwa jest sprawdzana dwa razy przez dwóch różnych pracowników. Komunikaty o otwarciu przepustów wygłasza się głośno i wyraźnie.
  • Bezpieczny dystans: W nowoczesnych pawilonach, jak wrocławska lwiarnia, opiekunów od zwierząt oddzielają co najmniej podwójne zabezpieczenia. Kontakt bezpośredni z wielkimi kotami kończy się, gdy maluchy przestają być oseskami.
Fot. ZOO Wrocław.
Tajemnicze skróty przy wybiegach

Obecność egzotycznych kotów we wrocławskim zoo to nie tylko ekspozycja ich piękna, ale przede wszystkim walka o przetrwanie gatunków, których los w naturze wisi na włosku. 

Umieszczone przy wybiegach symbole statusu zagrożenia, takie jak CR (krytycznie zagrożony) w przypadku tygrysa sumatrzańskiego czy VU (narażony) przy panterach i lwach, stanowią realny miernik kryzysu bioróżnorodności. Szczególnie alarmująca jest sytuacja tygrysów sumatrzańskich, których światowa populacja skurczyła się do zaledwie 400 osobników. 

Fot. ZOO Wrocław.

Nawet gatunki sklasyfikowane jako NT (bliskie zagrożenia), jak kotek rudy, czy LC (najmniejszej troski), do których należą rysie i żbiki, wymagają nieustannego monitoringu i ochrony czynnej ze względu na postępującą degradację ich siedlisk.

Działalność ogrodu, wspólnie z Fundacją ZOO Wrocław – DODO, wykracza daleko poza granice miasta, niosąc realną pomoc w najbardziej zapalnych punktach świata. Finansowanie patroli antykłusowniczych na Sumatrze pozwala chronić jedną trzecią światowej populacji tygrysa, skutecznie usuwając wnyki i zapobiegając nielegalnemu handlowi. 

Fot. ZOO Wrocław.

W wysokich górach Azji wsparcie dla programu ochrony irbisów łączy ekologię z pomocą socjalną – lokalna ludność otrzymuje alternatywne źródło dochodu poprzez wytwarzanie rękodzieła, co eliminuje konieczność kłusownictwa. Podobny model ochrony, oparty na monitoringu korytarzy ekologicznych, realizowany jest na Borneo dla panter mglistych. 

Fot. ZOO Wrocław.

Aktywne wsparcie dotyczy również polskiej przyrody, czego najlepszym dowodem jest udział wrocławskich rysi w programie reintrodukcji, dzięki któremu osobniki urodzone w zoo zasilają dzikie populacje w lasach północno-zachodniej Polski.

Fot. ZOO Wrocław.
Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.