Pociąg pancerny lub skład sztabowy – tak od początku o przedmiocie swoich poszukiwań mówi Piotr Koper. Cały świat od dekady rozpisuje się jednak o „złotym pociągu”, co go mocno irytuje. Eksplorator, o którym bardzo głośno było 10 lat temu, znów kopie. Tym razem nie na słynnym 65. kilometrze, lecz kilka kilometrów dalej. Jak twierdzi, ma nowe dowody. W rozmowie z Wrocławskimi Faktami komentuje też wykorzystywanie rozwiązań AI w takich poszukiwaniach. – Sztuczna inteligencja tunelu za mnie nie wykopie – zaznacza Koper.
Po dekadzie od słynnych prac na 65. kilometrze, Piotr Koper przeniósł ciężar swoich poszukiwań. To 61. kilometr linii kolejowej Wrocław-Wałbrzych, w okolicach Zamku Książ. Eksplorator twierdzi, że dzięki zaawansowanym badaniom geofizycznym i odwiertom rdzeniowym zlokalizował tam podziemny tunel o długości około 1200 metrów.
– Mamy konkretne wyniki. Przeprowadziliśmy trzy rodzaje badań fizycznych oraz odwierty. One dokładnie pokazują, że jesteśmy w tunelu, w sztolni, w czymś, co jest puste, a częściowo zasypane – mówi Piotr Koper w rozmowie z Wrocławskimi Faktami.
Najmocniejszym dowodem mają być wyniki z głębokości 11 metrów, gdzie pod warstwą twardej skały natrafiono na żwir i glinę. Taki układ geologiczny ma wskazywać na sztuczny zasyp wykonany przez człowieka. Czy tak jest w rzeczywistości i czy może się tam kryć legendarny „złoty pociąg”?
– Ja nigdy nie użyłem nazwy „złoty pociąg”. Media to tak podkręciły. Od początku mówiłem, że to będzie pociąg pancerny albo samochody i proszę o tym pamiętać – podkreśla Piotr Koper.
„Tunel to nie jest igła w stogu siana”
Zaznacza też, że wcale nie wrócił do poszukiwań, bo nigdy ich nie zaprzestał. Tłumaczy, że informacje o jego pracach pojawiły się szerzej w przestrzeni medialnej, bo sam tego chciał. Miała to być między innymi reakcja na informacje o poszukiwaniach równolegle prowadzonych przez inną ekipę.
– Cały czas nad tym pracowałem. Teraz zrobiło się o tym głośniej, ponieważ musiałem zareagować na działania konkurencji. Podjąłem reakcję, żeby sytuacja była jasna i czytelna; żeby było wiadomo, kto, kiedy i gdzie dokonał zgłoszenia. Na 65. kilometr już nie wrócę. Nie mam takiej możliwości, to jest po prostu za drogie. Jest tam pięciu różnych właścicieli terenu, a z jednym z nich w ogóle nie można się porozumieć – nie odbiera telefonów i listów. Do tego dochodzi teren kolejowy oraz linia średniego napięcia. Nie dostanę tam innego pozwolenia niż na wykop do 6 metrów, co już przerabiałem. Musiałem przenieść się gdzie indziej. Tunel to nie jest igła w stogu siana – on ma swój początek, koniec i połączenia. Dlatego zacząłem prace w nowym miejscu – tłumaczy Piotr Koper.
Co to za konkurencja? Mowa o innym eksploratorze, który powiadomił służby o swoim odkryciu. Według tego zgłoszenia pod ziemią znajduje się zamaskowany tunel skrywający trzy wagony towarowe.
Jak tymczasem wygląda harmonogram prac na 61. kilometrze? Koper, który przed 10 laty działał wspólnie z Andreasem Richterem, nie chce wiele zdradzić. Mówi tylko, że obecnie dopełnia formalności, które pozwolą działać legalnie.
– Składamy pisma wszędzie tam, gdzie wymaga tego litera prawa i czekamy na odpowiedzi. Jeśli robi się coś po raz pierwszy lub drugi, trzeba być precyzyjnym. Wspierają mnie przyjaciele: Michel z Francji oraz Aleksander z Austrii. Oni finansują badania, bo sam nie byłbym w stanie udźwignąć wszystkich kosztów – relacjonuje eksplorator.
Sztuczna inteligencja pomoże znaleźć legendarny pociąg?
Od czasu, gdy świat usłyszał o poszukiwaniach w rejonach Wałbrzycha, minęła już niemal dekada. W ciągu tych dziesięciu lat technologia wykonała ogromny skok, wprowadzając do powszechnego użytku narzędzia, które wówczas wydawałyby się futurystyczną wizją. Dziś poszukiwacze mają do dyspozycji między innymi zaawansowane modele językowe i rozwiązania AI ułatwiające analizę danych.
Mimo cyfrowej rewolucji, praca w terenie wciąż rządzi się jednak swoimi twardymi prawami:
– Sztuczna inteligencja nie wywierci za mnie otworów. Owszem, bierzemy ją pod uwagę, może pomóc w analizie i korelacji różnych wyników badań, ale nic za mnie nie zrobi. Pytamy o pewne rzeczy ChatGPT, natomiast ostatecznie i tak niezbędny jest doświadczony geofizyk – kwituje Koper.
Od CNN po chińską telewizję – gdy legenda staje się newsem dnia
W 2015 roku Wałbrzych stał się jednym z najbardziej medialnych miast na świecie. Informacja o odkryciu „złotego pociągu” lotem błyskawicy obiegła glob, trafiając na czołówki największych serwisów informacyjnych – od amerykańskiego CNN i brytyjskiego BBC, po katarską Al-Jazeerę.
Skala zainteresowania była bezprecedensowa: do miasta zjechały setki dziennikarzy, a na nasypach kolejowych można było spotkać ekipy chińskiej telewizji państwowej, które relacjonowały postępy prac na żywo dla milionów widzów w Azji. Przez kilka miesięcy fraza „Gold Train” była jednym z najczęściej wyszukiwanych haseł w Internecie, zamieniając lokalną tajemnicę w globalny fenomen popkulturowy.
Pociągu nie odnaleziono do dzisiaj.


