Polityczna gra o Wrocław. To oni mogą powalczyć o miasto

Fot. Urząd Miejski Wrocławia.

Choć do wyborów samorządowych jeszcze sporo czasu, we Wrocławiu już zaczynają się pierwsze polityczne przymiarki i spekulacje. Jeżeli nie zmienią się przepisy, to obecny prezydent Jacek Sutryk, nie będzie mógł ponownie ubiegać się o urząd. To otwiera zupełnie nowy rozdział i rozpoczyna wyścig, w którym nie ma oczywistego faworyta. W kuluarach pojawiają się także pierwsze nazwiska potencjalnych kandydatów.

W tym artykule przeczytasz:
  • W którym roku mają się odbyć wybory samorządowe.
  • Dlaczego na ten moment Jacek Sutryk nie będzie mógł walczyć o reelekcję.
  • Kto potencjalnie mógłby wystartować po władzę we wrocławskim ratuszu.

Najbliższe wybory samorządowe zaplanowano dopiero na  2029 rok, ale już teraz wszystko na to wskazuje, że polityczna rzeczywistość we Wrocławiu będzie niezwykle ciekawa, a wyścig o fotel gospodarza miasta może być zarówno bardzo zacięty, jak i zaskakujący.

Szykuje się nowe rozdanie we Wrocławiu

Po pierwsze, jeśli przepisy nie zmienią się przed 2029 rokiem, wielu samorządowców, w tym prezydent Wrocławia Jacek Sutryk,  nie będzie mogło ponownie kandydować.

Fot. Urząd Miejski Wrocławia.

W Sejmie jest projekt ustawy autorstwa PSL, który znosi wprowadzoną przez rząd PiS w 2018 r. zasadę, że wójtem, burmistrzem, czy prezydentem gminy można być tylko przez dwie kadencje. Nie wiadomo jednak, czy ustawa uzyska wymaganą większość w parlamencie, a na końcu jeszcze  musi ją podpisać prezydent Karol Nawrocki.

Kwestia przepisów to jedno, ale drugą kluczową sprawą są problemy Jacka Sutryka. Pod koniec 2025 roku do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko 29 osobom, w tym właśnie przeciwko prezydentowi Wrocławia ws. Collegium Humanum. Jackowi Sutrykowi przedstawiono w sumie cztery zarzuty.

Jeden z nich dotyczy wręczenia korzyści majątkowej byłemu rektorowi uczelni w zamian za dyplom studiów podyplomowych „Executive Master of Business” bez ich faktycznego ukończenia. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Sam prezydent nie zgadza się z zarzutami, wielokrotnie przekonywał, że dyplomu nie kupił, a studia skończył i zapowiada, że będzie swoich racji bronić w sądzie.

Sądowy przebieg tej sprawy, może znacząco zmienić polityczny układ sił w stolicy Dolnego Śląska.

„Michał Jaros wciąż aspiruje do stanowiska prezydenta Wrocławia”

Wrocław to miasto od lat uznawane za bastion Koalicji Obywatelskiej. Partia współrządzi stolicą Dolnego Śląska od  2018 r., czyli od momentu, kiedy prezydentem został Jacek Sutryk, wspierany wtedy przez PO (dzisiaj KO), Lewicę i obóz byłego prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Zresztą to Rafał Dutkiewicz namaścił Sutryka na swojego następcę.

W ostatnich wyborach samorządowych Koalicja Obywatelska ostatecznie również poparła Sutryka, ale startować chciał szef dolnośląskich struktur KO poseł Michał Jaros, dziś wiceminister rozwoju i technologii. Jaros stworzył nawet „Koalicję dla Wrocławia”, ale ostatecznie wycofał się ze startu, kiedy z partyjnej centrali nie dostał zielonego światła.

Fot. michaljaros.pl.

Dziś po podwójnym zwycięstwie w partyjnych wyborach – obronił stanowisko w dolnośląskich strukturach oraz został także szefem powiatu wrocławskiego [więcej przeczytasz tutaj: Wrze w KO. Jaros bierze wszystko], wydaje się, że na ten moment Jaros jest faworytem do startu w wyborach na prezydenta Wrocławia, jako kandydat Koalicji Obywatelskiej.

– Wszyscy wiedzą, że celem Michała jest tak naprawdę Wrocław. On od dawna marzy o tym, aby zostać prezydentem miasta i już wiele poświęcił, aby zrealizować ten cel. Gdyby nie zrezygnował dwa lata temu, to on rządziłby teraz w ratuszu, nie Jacek Sutryk. Niepotrzebnie posłuchał Warszawy – mówi nam jeden z działaczy KO.

Do ewentualnego startu Michała Jarosa odnosi się w rozmowie z Wrocławskimi Faktami Bogdan Zdrojewski, europoseł KO i były wieloletni prezydent Wrocławia.

– Michał Jaros w ostatnich wyborach samorządowych wstępnie był kandydatem na prezydenta Wrocławia, ale się wycofał, po tym, jak nie uzyskał zgody na start przeciwko Jackowi Sutrykowi. Dlatego dzisiaj Michał Jaros będzie wymieniany jako jeden z kandydatów Koalicji Obywatelskiej w wyborach na prezydenta Wrocławia, tym bardziej, że do tej pory nie oznajmił, że zrezygnował ze swoich ambicji – mówi Wrocławskim Faktom Bogdan Zdrojewski.

I już wyznacza zadania dla osoby, która przejęłaby władzę po Jacku Sutryku

– Ja na wybory patrzę się przez pryzmat interesu samego Wrocławia. Miastu potrzebny jest nowy tlen, nowa energia, bardzo szerokie podejście do problemów, których nie udaje się rozwiązać Jackowi Sutrykowi. Wyzwań można wymienić naprawdę sporo i tak są to: chociażby szacunek wobec pracy urbanistów i planów miejscowych, usztywniony układ komunikacyjny, kłopoty ze znalezieniem właściciela dla Śląska Wrocław, czy problemy z gospodarowaniem odpadów. Jestem za jak najszybszym przystąpieniem do debaty o mieście. Wrocław był kiedyś niekwestionowanym liderem, a teraz inne miasta nam uciekają. Czas wrócić na ścieżkę przyspieszonego rozwoju – przekonuje polityk KO.

Kolejny były wieloletni prezydent Wroclawia, Rafał Dutkiewicz, uważa, że ewentualny start Michała Jarosa w wyborach na prezydenta stolicy Dolnego Śląska będzie zależał także od tego, jak sobie poradzi z aktualną sytuacją polityczną.

– Nikt nie ma wątpliwości, że Michał Jaros wciąż aspiruje do stanowiska prezydenta Wrocławia. Wygrał ostatnio wybory wewnętrzne w Koalicji Obywatelskiej i ma lepszy okres, ale wiele będzie zależało od tego, jak ułoży sobie współpracę z radą miejską, mówiąc wprost, czy będzie umiał podporządkować sobie klub, który nie jest jednolity. Słyszę na salonach, że delikatne aspiracje do startu zgłosił także Grzegorz Schetyna – mówi Wrocławskim Faktom Rafał Dutkiewicz.

– Mam sporo sympatii do Michała Jarosa oraz dawny sentyment do Grzegorza Schetyny, ale moim zdaniem we Wrocławiu powinno dokonać się nowe otwarcie. W tym momencie jednak nie widzę takiej osoby, nie widzę takiego challengera, który będzie w stanie oczyścić miasto ze złogów i brudów, które się silnie nawarstwiły przez ostatnie lata zarówno w ratuszu jak i w radzie miejskiej. Przydałby się silny reset i osoba, która nie będzie miała wewnętrznych – partyjnych zobowiązań. Do 2027 roku uwaga będzie jednak skupiona na wyborach parlamentarnych. Od ich wyniku będzie potem zależała rozgrywka o samorządy – dodaje Rafał Dutkiewicz.

PiS bierze pod uwagę dwa scenariusze

Nowe otwarcie we Wrocławiu będzie chciało też wykorzystać Prawo i Sprawiedliwość, które od lat bezskutecznie walczy o przejęcie władzy w mieście. Dwa razy próbowała posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka i przy pierwszym starcie jej dobry wynik doprowadził do drugiej tury, w której jednak musiała uznać wyższość Rafała Dutkiewicza.

W ostatnich wyborach partia postawiła na Łukasza Kasztelowicza, byłego prezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, dziś miejskiego radnego.

Jak pytamy w partii, kto mógłby powalczyć o Wrocław najczęściej wymienane jest nazwisko posła Pawła Hreniaka, byłego wojewody dolnośląskiego i szefa wrocławskich struktur PiS-u.

Fot. Paweł Hreniak/Facebook.

On sam ostatnio na naszych łamach wypowiadał się na temat planów partii dotyczących wyborów na prezydenta Wrocławia.

– Bierzemy pod uwagę dwa scenariusze, jeżeli chodzi o przyszłe wybory prezydenckie we Wrocławiu. Jeden scenariusz jest taki, że to może być kandydat Prawa i Sprawiedliwości, bezpośrednio wywożący się z naszej partii. Drugim i na dzień dzisiejszy według mnie lepszym pomysłem jest szerokie porozumienie tych podmiotów, które chcą zerwać z patowładzą rządzącą Wrocławiem od lat 90. Trzeba przewietrzyć władzę Wrocławia, stworzyć nową jakość i wystawić kandydata szerszego. Jesteśmy cały czas otwarci na rozmowy z działaczami osiedlowymi, z innymi organizacjami, nawet partiami, które chcą faktycznie dokonać realnych zmian – mówił w rozmowie z Wrocławskimi Faktami Paweł Hreniak.

Cała rozmowa tutaj: Były wojewoda: Sutryk to zły prezydent, którego trzeba jak najszybciej odwołać.

W grze pozostaje także miejski radny Andrzej Kilijanek, od dawna blisko współpracujący z posłanką Mirosławą Stachowiak-Różecką, który już w poprzednich wyborach dawał do zrozumienia, że jest gotowy na podjęcie tego wyzwania.

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że nie ma miłości pomiędzy prezesem PiS w okręgu wrocławskim Paweł Hreniakiem, a  Andrzejem Kilijankiem.

Fot. Facebook/Andrzej Kilijanek.

W rozmowie z Wrocławskimi Faktami, Paweł Hreniak pytany  o to, czy to szerokie porozumienie dopuszcza współpracę z Konfederacją, odpowiedział, że „jeżeli chodzi o kwestie samorządowe, tak”.

Konfederacja i Braun nie muszą liczyć na PiS

Konfederacja jednak wcale nie musi czekać na porozumienie z partią Jarosława Kaczyńskiego. Przekonuje, że partia w naszym regionie rośnie w siłę.

– Start na prezydenta Wrocławia z poparciem Konfederacji – drugiej co do wielkości partii opozycyjnej – jest niewątpliwym wyróżnieniem. Jednak dzisiaj jest zdecydowanie za wcześnie, żeby składać jakiekolwiek wiążące deklaracje w tej sprawie. Z pewnością najbliższe wybory samorządowe będą znacznie trudniejsze dla KO i Lewicy niż poprzednie. Nie będzie już możliwości zrzucania wszystkich niepowodzeń na pandemię czy rząd PiS. Do tego dwukadencyjność, którą – jak sądzę – uda się utrzymać, sprawi, że nie będzie można korzystać z przewagi jaką zawsze ma sprawujący władzę prezydent i przyzwyczajenia wyborców do status quo. Podzielona, obciążona aferami i wewnętrznie skłócona Koalicja Obywatelska nie dostanie kluczy do miasta „na tacy”, tak jak w 2024 roku – tak, na pytanie Wrocławskich Faktów o ponowny start, odpowiada Robert Grzechnik, który w 2024 roku walczył o fotel prezydenta Wrocławia z ramienia Konfederacji.

Robert Grzechnik (arch. prywatne)

I dodaje, że Konfederacja ma jasno nakreślone plany rozwoju Wrocławia.

– Konsekwentnie rośniemy w siłę i zdobywamy doświadczenie. Sądzę, że wybory w 2029 roku mogą bardziej przypominać te z 2014 roku – kiedy naprawdę wszystko było możliwe. Jeżeli nie dojdzie do przedterminowych wyborów we Wrocławiu, przygotowania i poważne rozmowy rozpoczniemy po wyborach parlamentarnych w 2027 roku – dodaje polityk.

Konfederacja może sięgnąć także po innego, bardzo znanego polityka. Wrocławskie Fakty informowało niedawno, że Dawid Jackiewicz były wiceprezydent Wrocławia i były polityk Prawa i Sprawiedliwości, który był między innymi posłem, europosłem i ministrem skarbu, został ekspertem Konfederacji ds. energetyki.

Więcej o sprawie przeczytasz tutaj: Były wiceprezydent Wrocławia wraca do polityki jako ekspert Konfederacji.

Fot. Facebook/Dawid Jackiewicz.

Z informacji Wrocławskich Faktów wynika, że Jackiewiczowi będzie zależało na tym, aby wrócić do wielkiej polityki i znaleźć się na liście Konfederacji w wyborach do Sejmu. Niewykluczone, że będzie chciał także zawalczyć o władzę w samym Wrocławiu.

W ubiegłym roku chciał wystartować w wyborach na prezydenta Polski, ale nie udało mu się jednak prawidłowo zebrać 100 tysięcy podpisów i ostatecznie nie wziął udziału w wyścigu o Pałac Prezydencki.

W partii Grzegorza Brauna jako ewentualna kandydatka na prezydenta Wrocławia jest wymieniana bliska współpracowniczka polityka Marta Czech, przewodniczącą wrocławskiego okręgu, który obejmuje stolicę Dolnego Śląska i powiaty wokół. Jest także rzeczniczką Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.

Lewica postawi na własnego kandydata

Lewica do tej pory w wyborach wspierała Jacka Sutryka, ale dzisiaj deklaruje, że zamierza w 2029 roku wystawić swojego kandydata w wyborach na prezydenta Wrocławia.

– Pracujemy nad tym, aby wskazać jak najlepszego kandydata na prezydenta Wrocławia. Na nazwiska jest jednak za wcześnie. Jesteśmy na etapie wewnętrznej dyskusji w partii – mówił niedawno  w rozmowie z Wrocławskimi Faktami Arkadiusz Sikora, przewodniczący Nowej Lewicy na Dolnym Śląsku.

Więcej o sprawie przeczytasz tutaj: Wojna o Wrocław. Lewica szykuje swojego kandydata na prezydenta miasta.

Bez wątpienia w grze o start w wyborach na prezydenta Wrocławia mocnym nazwiskiem, które Lewica zapewne będzie brała pod uwagę jest ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która pochodzi z Wrocławia. Jest obecnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Lewicy.

Fot. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk karierę polityczną rozpoczynała w Partii Razem. Teraz jest członkiem Nowej Lewicy a posłem została po raz pierwszy w 2019 roku, startując właśnie z Wrocławia. W ostatnich wyborach również uzyskała mandat, ale o reelekcję walczyła już w okręgu obejmującym Gdańsk i Słupsk.

– Agnieszka jest niezwykle pracowita i ambitna. Stawia sobie określone cele i potrafi do nich konsekwnetnie dążyć. Choć buduje sobie coraz silniejszą pozycję w Warszawie, to nie mam wątpliwości, że realna władza w takim mieście, jak Wrocław mogłaby być dla niej kusząca no i fakt, że byłaby pierwszą kobietą na tym stanowisku też nie jest bez znaczenia – mówi nam jeden z polityków Nowej Lewicy.

Bezpartyjni nie odpuszczą Wrocławia

Bezpartyjni Samorządowcy, którzy od lat współrządzą na Dolnym Śląsku, aktualnie z Koalicją Obywatelską, a wcześniej z Prawem i Sprawiedliwością zapewne będą również chcieli ponownie wystawić swojego kandydata w wyborach na prezydenta Wrocławia.

– Na pewno jako Bezpartyjni Samorządowcy będziemy brać aktywny udział w wyborach, bo wybory samorządowe to jest nasze DNA. Tutaj mamy największe sukcesy i mamy bardzo dobry program na poziomie polski lokalnej – mówi Wrocławskim Faktom Bohdan Stawiski, jeden z liderów Bezpartyjnych Samorządowców.

Dwa lata temu kandydatem Bezpartyjnych był Jerzy Michalak, były członek zarządu województwa dolnośląskiego, obecnie prezes Polbusu. Michalak ubiegał się też już o urząd prezydenta Wrocławia w 2018 r., ale bez większych sukcesów.

Kolejnym nazwiskiem, jakie Bezpartyjni Samorządowcy będą brali pod uwagę, jest wicemarszałek województwa Michał Rado, który od miesięcy jest budowany przez środowisko BS na lidera tej formacji.

Fot. UMWD.

– Nie trzeba być bardzo spostrzegawczym, żeby zauważyć, że Bezpartyjni bardzo mocno stawiają na Rado, wykorzystują wszystkie zasoby, aby go budować. Chcą, żeby został marszałkiem województwa lub zawalczył właśnie o Wrocław. Stolica regionu jednak według mnie nie będzie dla nich do zdobycia, co pokazywały dotychczasowe wyniki wyborów – mówi nam jeden z polityków reprezentujących koalicję rządzącą na Dolnym Śląsku.

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.