Były premier Mateusz Morawiecki ostatnio niespodziewanie pozytywynie odniósł się do projektu ustawy autorstwa PSL, który znosi zasadę dwukadecyjności w samorządach. Jak wynika z informacji Wrocławskich Faktów zaskoczył tą wypowiedzią nawet swoich zwolenników. – Decyzja została wiele lat temu podjęta, teraz są ważniejsze rzeczy, którymi powinien zająć się PiS – mówi jeden z posłów PiS.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości w 2018 roku wprowadził zmiany w samorządach, które ograniczyły liczbę kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch, wydłużając jednocześnie kadencję do pięciu lat.
Reforma ta obowiązuje od kadencji 2018-2023, co oznacza, że politycy, którzy zostali ponownie wybrani w 2024 roku, nie będą mogli ubiegać się o reelekcję w 2029 roku.
Morawiecki: uważam, że ludzie powinni wybierać
Zmian w przepisach domagają się nie tylko samorządowcy, ale także Polskie Stronnictwo Ludowe. W Sejmie jest projekt ustawy autorstwa Ludowców, który znosi zasadę dwukadecyjności. Nie wiadomo jednak, czy ustawa uzyska wymaganą większość w parlamencie, bo jednomyślności w tej kwestii nie ma w samej koalicji rządzącej.
Ostatnio niespodziewanie postulaty PSL-u poparł sam Mateusz Morawiecki, który premierem był od 2017 roku.
– Ja chyba w 2018 roku i 2019 roku nie byłem posłem i nie głosowałem w sprawie dwukadencyjności i też uważam, że tam są wątpliwości konstytucyjne, a po drugie, też uważam, że tutaj ludzie powinni wybierać. Czasami jest tak, że ludzie chcą wybrać nowego włodarza, więc tutaj nie ma między nami jakiejś ogromnej różnicy – stwierdził Mateusz Morawiecki w trakcie debaty z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem podczas Europejskiego Forum Rolniczego 2026.
Co ciekawe, z informacji Wrocławskich Faktów wynika, że słowa Mateusza Morawieckiego zaskoczyły nawet jego zwolenników w partii.
PiS twardo przy dwukadencyjności
– Dziś temat ten nie jest przedmiotem dyskusji w naszej partii. Decyzja została wiele lat temu podjęta, teraz są ważniejsze rzeczy, którymi powinien zająć się PiS. Nie ukrywam, że byłem nieco zaskoczony, kiedy usłyszałem wypowiedź Mateusza Morawieckiego ws. dwukadencyjności – mówi nam jeden z parlamentarzystów należących do frakcji byłego premiera.
Wszystko na to wskazuje, że PiS zdania w tej kwestii nie zmieni i wbrew opinii samego Mateusza Morawieckiego, nie zagłosuje za zasadą dwukadencyjności.
– Patrząc na sytuację w Wałbrzychu, czy Wrocławiu uważam, że dwukadencyjność jest rozwiązaniem sanacyjnym i może pomóc w uzdrowieniu sytuacji w tych miastach – tak sprawę w rozmowie z Wrocławskimi Faktami komentuje poseł PiS z okręgu wałbrzyskiego Grzegorz Macko.
Takich głosów jest więcej
– Swojego zdania nie zmieniam. Uważam, że dwukadencyjność w samorządach powinna być utrzymana – dodaje Marcin Gwóźdź, kolejny parlamentarzysta PiS.

Samorządowcy chcą zmian. Oto ich argumenty
Zgromadzenie Ogólne Związku Miast Polskich przyjęło w czerwcu 2025 roku stanowisko w którym domaga się zniesienia dwukadencyjności w samorządach. Samorządowcy podkreślają, że to rozwiązanie jest niezgodne z Konstytucją.
– Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, aby ten dyskryminujący i, w naszej opinii, niekonstytucyjny przepis ograniczający liczbę kadencji dotyczył wyłącznie jednej grupy osób wybieranych w wyborach bezpośrednich: wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Nie dotyczy on bowiem między innymi posłów, senatorów, radnych. Chcemy podkreślić, że rady gmin, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast dotyczy procedura odwołania w drodze referendum. Wybory w ciągu ostatnich lat pokazują, że mieszkańcy świadomie wybierają swoich włodarzy – czytamy w uzasadnieniu przegłosowanego wówczas stanowiska.
ZMP wskazuje także, że w ostatnich wyborach samorządowych wymieniona została niemal połowa włodarzy gminnych. Natomiast w wyborach parlamentarnych tylko 23 procent posłów.


