fot. Krystyna Pączkowska

Był jednym z pierwszych ruchów letniej ofensywy transferowej Śląska Wrocław. Dlaczego, mimo zainteresowania, nie trafił do Wrocławiu już przed rokiem? Czy sędziowanie w Polsce jest rzeczywiście na tak słabym poziomie? Czy z czeskiego klubu trudno jest wyjechać w świat? O tym wszystkim i nie tylko porozmawialiśmy z pomocnikiem Śląska Wrocław – Petrem Schwarzem.

Jak czujesz się we Wrocławiu? Na pewno masz już jakieś pierwsze wrażenia związane z pobytem w mieście?

Jestem tutaj już trzy miesiące i jesteśmy z żoną bardzo zadowoleni. To piękne miasto, jest piękny rynek, gram na dużym stadionie. Wszystko mi się tutaj podoba.

Już przed początkiem poprzedniego sezonu Śląsk był tobą zainteresowany. Czego wówczas zabrakło do finalizacji tego ruchu?

Rozmawiałem z trenerem Lavicką, ale nie dogadaliśmy się przez kwestie finansowe. Raków chciał dostać za mnie pieniądze, więc Śląsk nie chcąc płacić za piłkarza, który ma rok do końca kontraktu wolał poczekać aż będę wolnym zawodnikiem. Śląsk cały czas był mną zainteresowany i temat transferu wrócił po nowym sezonie.

Kiedy wiedziałeś, że trafisz do Wrocławia?

Końcówka poprzedniego sezonu to był czas, kiedy nie zaprzątałem sobie głowy transferem. Walczyliśmy o wicemistrzostwo i Puchar Polski i chciałem dokończyć sezon w Rakowie. Dopiero po tym sezonie pojawiły się rozmowy dotyczące transferu do Śląska. Po meczu z Piastem Gliwice zaczęliśmy rozmawiać.

Zastanawiałeś się nad innym kierunkiem, czy liczył się tylko Śląsk?

Miałem bardzo dużo ofert, głównie z Polski, ale jak zobaczyłem zainteresowanie Śląska, to się nie wahałem. Były też jakieś propozycje zza granicy, ale nie byłem nimi zainteresowany. Powiedziałem menedżerom, że chcę zostać w Polsce, bo dobrze się tutaj czuję.

Nowy klub to też nowy trener. Jakbyś porównał Jacka Magierę z Markiem Papszunem?

Obaj są świetnymi trenerzy. Myślę, że trener Magiera to trener-psycholog, który dużo z nami rozmawia. Wszyscy trenerzy mają swoje metody. Nie miałem tutaj problemów z aklimatyzacją. Wszyscy znali moje nazwisko, bo graliśmy przeciwko sobie w poprzednich sezonach. Zagraniczni zawodnicy w Śląsku nie mają problemu z odnalezieniem się w szatni. Jestem wdzięczny drużynie, że mnie tak ciepło przyjęła.

Czujesz, że trafiłeś do mocniejszego zespołu?

Nie chciałbym tak porównywać. Raków przez te lata się zmieniał. Grałem tam trzy sezony, zespół ewoluował. Tutaj jestem na razie tylko 3 miesiące. Graliśmy świetne mecze, ale zdarzały się też bardzo słabe spotkania. Kto jest lepszy? Myślę, że to pokaże sobotni mecz.

To będzie dla ciebie wyjątkowe spotkanie.

Na pewno fajnie, że zobaczę się z chłopakami. Do tego meczu jeszcze jest dużo czasu. Nie rozmawialiśmy z kolegami na ten temat. Jesteśmy w kontakcie z chłopakami z Rakowa, rozmawiamy o tym sezonie, o tym, co już się zdarzyło, ale nie o tym, co będzie.

Masz dalej sentyment do Rakowa i kibiców? Przygotowali dla ciebie kilka specjalnych niespodzianek po twoim transferze do Śląska.

Na pewno to było z ich strony bardzo miłe. Czuję sentyment, jestem ciekaw jak przyjadą do Wrocławia i będą reagować na mnie w innej koszulce.

Porozmawiajmy o twojej pozycji. W Rakowie grałeś w środku pola, ale i na stoperze. W Śląsku czasami musisz grać na pozycji nr „10”, którą Jacek Magiera określa jako „napastnika”.

Cieszę się, że Jacek Magiera mi ufa. Wiele meczów rozpocząłem od początku, w wielu dostałem szansę. Ja wiem, że nie wszystkie mecze były dobre. To nie jest jeszcze poziom, którego ja bym chciał. Myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Co do pozycji – na pewno są różnice. Tak jak mówiłem, każdy trener ma swoje metody i podejście do zawodników. Te systemy nie różnią się bardzo. Niektóre mecze grałem na „10”, niektóre bliżej skrzydła. Nie mam problemu z zagraniem na nowej pozycji. Adaptacja do nowej roli nie sprawia mi problemu.  Te zadania w środku pola są dość podobne.

W ostatnim meczu z Lechem przegraliście 0:4. Ta porażka zdarzyła się w takim niewdzięcznym momencie, bo tuż przed przerwą na kadrę. Jak wyglądają nastroje w drużynie po tak wysokiej przegranej?

Przegraliśmy. Nie wiem, czy Lech był zdecydowanie lepszą drużyną, ale zasłużył na wygraną. Był skuteczny i wykorzystał nasze błędy. Natomiast później był mecz z Lipskiem, wygrany 2:1. Drużyna dobrze zareagowała. Atmosfera jest bardzo dobra i tak naprawdę wszystkie swoje siły koncentrujemy na Rakowie. Nie chcemy rozpamiętywać porażki, tylko wyciągnąć z niej wnioski.

Porozmawiajmy o poziomie. Jakbyś porównał ligę polską do ligi czeskiej?

Atmosfera w Polsce jest co najmniej o dwa poziomy wyższa. Stadiony, kibice – no to jest inna półka. W Czechach są małe stadiony, mało ludzi chodzi na mecze. W Ekstraklasie jest więcej jakości, niż w czeskiej lidze. Mamy dużo Portugalczyków, Hiszpanów – piłkarzy o naprawdę wysokich umiejętnościach. Nie wiem, czy reszta Czechów z Ekstraklasy się ze mną zgodzi. Dla mnie liga polska jest lepsza od czeskiej.

Poziom sędziowania też? W Ekstraklasie często narzekamy na sędziów. Jak to wygląda w Czechach?

Czytałem, że w Ekstraklasie często się narzeka na sędziów, ale w Czechach poziom sędziowania bywa tragiczny. Przynajmniej wtedy, kiedy ja grałem, czyli cztery sezony temu.

W reprezentacji Czech, która rywalizuje w eliminacjach Mistrzostw Świata, gra twój były kolega z Hradec Kralove – Tomas Koubek. Żałujesz, że nie udało się podążyć jego drogą? Gra dziś w Augsburgu i stoi między słupkami czeskiej bramki.

Wyjeżdżając z Czech miałem 27 lat. Nie miałem tego szczęścia, by ktoś mnie kupił wcześniej, jak Tomasa Koubka. Jego kupiła Sparta Praga i z tego klubu było mu zdecydowanie łatwiej wyjechać za granicę. Hradec Kralove to mały klub i te oferty, który się pojawiały, nie były najlepsze. Kiedy pojawiła się oferta z Rakowa chciałem spróbować wyjazdu za granicę.

Czy to prawda, że z małego klubu w Czechach trudno jest wyjechać?

Hradec, tak jak powiedziałem, to malutki klub, który nie chciał sprzedawać zawodników za granicę. Prosty przykład. Grałem w lidze, kiedy w Slavii Praga grał Antonin Barak. To klub, który jest obserwowany przez wielu skautów. Zdecydowanie łatwiej jest wyjechać grając w Sparcie, Slavii, czy Viktorii. Dziś Barak gra we Włoszech.

Mówisz o Slavii, Sparcie, czy Viktorii. To kluby regularnie grające w Europie. Czego brakuje polskim klubom, by regularnie grać w europejskich pucharach?

Sam sobie zadaję to pytanie. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak jest. W Polsce jest wszystko: stadiony, dobra liga, ale na końcu nie ma tych regularnych występów w Europie.

Poza klubami w ostatnim czasie w siłę rośnie reprezentacja Czech. Czy spodziewaliście się, że Jaroslav Silhavy zbuduje tak silną reprezentację?

To trener, który lubi znanych sobie zawodników. W reprezentacji gra wielu piłkarzy, których zna jeszcze z czasów Slavii Praga. Atutem naszej reprezentacji jest siła i kolektyw. Mamy mądrego trenera. Półfinał EURO 2020 był w zasięgu, ale taka jest piłka nożna. Wygraliśmy z Holandią, a przegraliśmy z Danią, która była świetnie przygotowana. Nasza reprezentacja wciąż się rozwija. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.

 

 

Margaret wystąpi we Wrocławiu [GDZIE, KIEDY?]

Poprzedni artykuł

Powrót króla? Andrej Urlep trenerem koszykarskiego Śląska

Następny artykuł

Możesz także polubić

Komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.