30-letni motocyklista, uciekając przed dolnośląską drogówką, zamienił drogi publiczne w tor przeszkód, popełniając dziesiątki wykroczeń. Po kolizji i porzuceniu maszyny próbował przechytrzyć mundurowych, ukrywając się pod naczepą ciężarówki. Przekroczenie prędkości nie było jedynym powodem.
- Jak wyglądał policyjny pościg za motocyklistą na jednej z podwrocławskich tras.
- Dlaczego mężczyzna nie zatrzymał się do kontroli i co wykazało policyjne badanie.
- Jakie konsekwencje grożą teraz zatrzymanemu motocykliście.
Jak relacjonują mundurowi, wszystko zaczęło się od rutynowej obserwacji na trasie. Funkcjonariusze z Wrocławia dostrzegli motocykl z podejrzanie podgiętą tablicą rejestracyjną.
Próba zatrzymania pojazdu do kontroli nie powiodła się. Kierowca jednośladu zignorował sygnały świetlne i dźwiękowe, pędząc przed siebie i stwarzając realne zagrożenie dla życia postronnych osób. Agresywna jazda zakończyła się na jednym z rond, gdzie mężczyzna, próbując przejechać przez jego środek, stracił panowanie nad maszyną i wylądował w rowie.
– Na tym jednak nie zakończył swojej ucieczki. Porzucił uszkodzony pojazd i kontynuował ją pieszo. Chcąc za wszelką cenę uniknąć spotkania z policjantami, przeskoczył przez ogrodzenie, by dostać się na teren pobliskich magazynów, gdzie ukrył się pod… naczepą zaparkowanego pojazdu ciężarowego – informuje mł. asp. Karolina Walczak z KPP w Oleśnicy.

Kryjówka okazała się jednak nieskuteczna – policjanci z Wrocławia i Dobroszyc błyskawicznie namierzyli mężczyznę.

Powód jego zachowania wyjaśnił się tuż po zatrzymaniu. Wstępne badania wykazały, że 30-latek prowadził pod wpływem środków odurzających, a w trakcie pościgu próbował pozbyć się pojemnika z narkotykami. Dodatkowo wyszło na jaw, że mężczyzna w ogóle nie posiadał uprawnień do kierowania motocyklem, a stan techniczny jego pojazdu pozostawiał wiele do życzenia.
Teraz uciekinier może spędzić w więzieniu nawet 5 lat.


