Na lotnisku Wrocław-Strachowice doszło do dwóch incydentów z udziałem pasażerów. Obaj żartowali o posiadaniu materiałów wybuchowych w bagażu. Funkcjonariusze Straży Granicznej natychmiast zareagowali.
Pierwszy zdarzył się w niedzielę. 46-letni Polak, lecący do Oslo, powiedział pracownikowi obsługi, że ma bombę w walizce. Twierdził później, że to żart. Specjaliści sprawdzili bagaż. Nie znaleźli zagrożenia. Mężczyzna dostał mandat. Kapitan samolotu usunął go z listy pasażerów.
Tego samego dnia podobny incydent miał miejsce. 76-letni Polak, udający się do Aten, oświadczył, że ma bombę w bagażu. Funkcjonariusze przeprowadzili kontrolę. Wynik był negatywny. Mężczyzna tłumaczył się żartem. Otrzymał mandat. Nie poleciał dalej decyzją kapitana.


