Ostatnia mila kluczowa w dotarciu do pracy na Dolnym Śląsku

Fot. Polbus-PKS.

Nawet 100 kilometrów i więcej muszą teraz pokonywać na Dolnym Śląsku kierowcy firm transportujących pracowników do ich zakładów produkcyjnych. Eksperci przekonują, że mimo rozwiniętej infrastruktury transportowej, problemem pozostaje tak zwana ostatnia mila. Zwłaszcza, że sami pracownicy oczekują benefitów mobilnościowych. Widać to bardzo w przypadku zakładów zlokalizowanych poza głównymi miastami województwa dolnośląskiego i funkcjonującymi zmianowo.

W tym artykule przeczytasz:
  • Dla ilu procent ludzi transport zorganizowany podnosi atrakcyjność pracy.
  • Jak dużo pracowników oczekuje benefitów mobilnościowych.
  • Co jest najważniejsze przy zapewnieniu pracownikom transportu do pracy.
Elastyczny system przewozów

Raport Monitora Rynku Pracy pokazuje, że 20 procent osób nie wybierze pracodawcy bez wsparcia w dojazdach, a dla 39 procent zorganizowany transport znacząco podnosi atrakcyjność firmy. Elastyczny system przewozów może więc ograniczać rotację i poprawiać stabilność zespołów.

– W wielu projektach problem nie polega na tym, że inwestorzy nie widzą znaczenia transportu pracowników, ale na tym, że kwestia „ostatniej mili” pojawia się zbyt późno. O lokalizacji zakładów często decydują zespoły odpowiedzialne za logistykę towarów, podczas gdy za zatrudnienie, układanie grafików i organizację pracy odpowiadają zupełnie inne, często powoływane dopiero po podjęciu decyzji inwestycyjnej – podkreśla Paweł Czastor, wiceprezes TIAS Career, firmy odpowiadającej za skuteczne zarządzanie zasobami ludzkimi.

Coraz ważniejsza staje się także jakość podróży. Badania Minds & Roses dla Bolt Business wskazują, że koszty dojazdów realnie obciążają pracowników, a oczekiwania wobec pracodawców rosną. Ponad połowa Polaków dojeżdża samochodem, poświęcając na to co najmniej 30 minut dziennie i średnio 137 złotych miesięcznie.

Fot. Mat. prasowe.
Oczekiwanie benefitów mobilnościowych

Jednocześnie blisko 40 procent pracowników oczekuje benefitów mobilnościowych, które oferuje dziś mniej niż 10 procent firm. Gorsze warunki dojazdu zwiększają skłonność do zmiany pracy, absencję i obniżają satysfakcję z pracy.

– Tymczasem sprawny dowóz pracowników to złożona operacja, która wymaga współpracy HR, produkcji i profesjonalnego operatora transportowego, zdolnego działać w trybie 24/7, z rezerwą pojazdów i procedurami reagowania. Ci, którzy myślą o tym na etapie planowania, eliminują jedno z największych ryzyk dla stabilności produkcji – uzupełnia Paweł Czastor.

Transport pracowniczy coraz rzadziej bywa traktowany wyłącznie jako benefit HR – dziś ma realne znaczenie operacyjne i finansowe. System działający 24/7, przewidywalny i dopasowany do cyklu produkcji pozwala firmom planować zmiany w oparciu o potrzeby biznesu, a nie ograniczenia komunikacyjne. To złożona logistyka wymagająca pracy na danych HR, rezerwowej floty i stałej koordynacji, dlatego wiele organizacji uznaje dojazdy za element infrastruktury krytycznej i powierza je wyspecjalizowanym partnerom.

Kluczowy hub logistyczno-pracowniczy

Skala tego wyzwania jest świetnie widoczna na Dolnym Śląsku, który jest jednym z kluczowych hubów produkcyjno-logistycznych w Europie. Mimo rozwiniętej infrastruktury transportowej problemem pozostaje „ostatnia mila”, zwłaszcza w przypadku zakładów zlokalizowanych poza miastami i pracujących zmianowo.

Doświadczenie w tej kwestii ma Polbus-PKS, który realizuje zaawansowane projekty transportu pracowniczego, obsługując około 80 kursów dziennie i dowożąc blisko 18 tys. pracowników dla firm z sektora przemysłowego, technologicznego i motoryzacyjnego.

– Z naszego doświadczenia wynika, że transport pracowniczy coraz częściej staje się elementem strategii rekrutacyjnej, a nie wyłącznie logistycznym dodatkiem. Dzięki dobrze zaplanowanemu dowozowi firmy są w stanie sięgnąć po talenty z miejscowości oddalonych nawet o 80 czy 100 kilometrów od zakładu, realnie poszerzając swój rynek pracy – wyjaśnia Jerzy Michalak, Prezes Polbus-PKS, spółki która od ponad 20 lat obsługuje międzynarodowych inwestorów.

Coraz częściej kwestie transportu pracowników pojawiają się dziś bardzo wcześnie w procesie decyzyjnym i są prowadzone jeszcze przed uruchomieniem produkcji czy rekrutacji masowej.

Fot. Facebook.com/Jerzy Michalak.
Miejsce nadaje rytm produkcji

A przewoźnicy muszą obsłużyć lokalizacje oddalone nawet o ponad 100 kilometrów, planując trasy w oparciu o miejsce zamieszkania pracowników i rytm produkcji. Jeśli na danej trasie jedzie kilkadziesiąt osób, trzeba podstawić autokar, zaś przy mniejszym zapotrzebowaniu busy.

– Inwestorzy coraz rzadziej pytają ogólnie o dostępność transportu. Interesuje ich konkret, czyli czy jesteśmy w stanie uruchomić przewozy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, przez cały rok, także w systemie pracy ciągłej. Chcą wiedzieć, ilu pracowników możemy dowieźć na konkretną zmianę i z jakiej odległości – zaznacza Jerzy Michalak.

Według ekspertów kluczowe jest to, że pracownik ma realną możliwość dotarcia do zakładu na konkretną godzinę i zmianę, w zależności od przyjętego przez firmę systemu pracy i niezależnie od dnia tygodnia.

Dobrze zorganizowany system dojazdów usuwa jedną z kluczowych barier zatrudnienia, czyli dostęp do pracy na wczesne i nocne zmiany, bo realnie wpływa na ciągłość operacyjną. To właśnie takie rozwiązania coraz częściej decydują o atrakcyjności naszego regionu i konkurencyjności lokalizacji na terenie Aglomeracji Wrocławskiej oraz całego województwa dolnośląskiego dla zagranicznych inwestorów.

Fot. Polbus-PKS Wrocław.
Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.