Osiedla przyszłości

Fot. UM Wrocławia.

Kurz po ostatnim posiedzeniu Komisji Osiedli, Bezpieczeństwa i Partycypacji Społecznej, dotyczącym reformy granic Osiedli opadł, mogę zatem na chłodno przedstawić swoje zdanie na ten temat. Zacznijmy od podstaw, czyli diagnozy stanu faktycznego. We Wrocławiu mamy łącznie 48 jednostek pomocniczych – Osiedli. Podział ma charakter historyczny i z drobnymi korektami trwa z grubsza 35 lat – pisze Robert Suligowski, radny Rady Miejskiej Wrocławia z klubu Koalicji Obywatelskiej.

Jednostki są kompletnie różnorodne i nie ma w zastosowanym podziale logiki. Mamy właściwie wyodrębnione wioski jak (tu przykładowo) Bieńkowice, Pawłowice, Pracze Odrzańskie czy Świniary. Mamy zgrupowania wsi jak
Jerzmanowo-Jarnołtów-Strachowice-Osiniec. Mamy Osiedla małe takie jak Kuźniki, Żerniki czy Muchobór Mały. Mamy osiedla średnie jak Powstańców Śląskich czy Borek. Mamy wreszcie osiedla potężne jak Leśnica. W której znajdziemy przysiółki jak Mokrą czy Żar, wsie wielkości Pawłowic jak Marszowice, Ratyń, zabudowę kamieniczną starej Leśnicy, nowoczesne blokowisko Stabłowic (już dziś ludniejszych od Maślic), wkomponowane w okalającą zabudowę jednorodzinną, podobnie kilkutysięczne Złotniki czy szybko (ale w urbanistycznym porządku) rozwijające się Nowe Żerniki. Albo kilkudziesięciotysięczny Ołbin.

Niejednorodności Osiedli stoi na przeciw zasada równoważności. Tyle samo waży zatem opinia 600 osobowych Bieńkowic co kilkudziesięciotysięcznej Leśnicy. Co gorsza traktowane są podobnie w kwestii finansów. Przez to na leśniczanina, ołbinianina, czy maśliczanina przypada nawet kilkadziesiąt razy mniej środków budżetowych niż na pawłowiczanina, praczanina czy bieńkowiczanina. Czy to w postaci nakładów inwestycyjnych na Osiedlu, czy środków na zadania społeczne. I tę niesprawiedliwość trzeba czym prędzej zakończyć.

Ale nie o pieniądze tylko tu chodzi. Jest też kwestia uwagi urzędu i czasu jaki urząd poświęca poszczególnym miejscom w mieście. Weźmy coroczne spotkania Prezydenta z Osiedlami. Albo czas jaki jednostki miejskie na nie poświęcają. Bieńkowice z kilkoma ulicami na krzyż. Leśnica, która ma ich ponad 250. Nierównomierność, która stanowi bazę nierówności gospodarczych, społecznych, infrastrukturalnych.

Co zatem dalej? Dążenie do możliwego ujednolicenia struktury podziału na jednostki pomocnicze. Można zrobić następujące kroki:

1) wyodrębnić funkcjonalnie każdy obszar, który tworzy względną wspólnotę. W tym modelu z samego Osiedla Leśnica dają się wyodrębnić przynajmniej 8 mniejszych jednostek. W skali całego Wrocławia będzie to koło setki. Nierówności pozostaną, miejscami się wręcz nawarstwią. Niewspółmiernie wzrosną koszty obsługi administracyjnej. Pojawią się jeszcze większe problemy z kapitałem społecznym.

2) stworzyć porównywalne, średniej wielkości osiedla. Oczywiście trudne przypadki geograficzne pozostawiają wyjątki. Takiej próby podjął się zespół prezydencki i chwała mu za to. W tym modelu obecny urzędowy „silnik” będzie w stanie obsługiwać pracę jednostek pomocniczych, a ich większa równorzędność spowoduje większą sprawiedliwość w redystrybucji dóbr, inwestycji i uwagi urzędu.

3) pójść w duże osiedla, porównywalne do dzisiejszej Leśnicy. Byłoby ich z grubsza 20 – 25. Tu z doświadczenia powiem, że nie jest to model zły. Powoduje on jednak w modelu pracy wolontariackiej obciążenia zbyt duże, gdzie trudno pogodzić pracę zawodową z wykonywaniem mandatu. W tym wypadku, mierząc się z ogromną liczbą spraw na styku z mieszkańcami i różnego rodzaju jednostkami potrzeba jednak pracy na poziomie urzędu, profesjonalnego wsparcia etatowego sekretariatu oraz więcej niż symbolicznych diet dla Radnych. Ten model ma też tę zaletę, że pozwala na dobór ludzi z szerszej potencjalnej puli kandydatów o różnorodnym wykształceniu i doświadczeniu zawodowym. Powołując znów Leśnicę w szczytowym momencie troje inżynierów budownictwa, dwoje prawników z uprawnieniami, informatycy, ekolodzy, socjolodzy, pośredniczka nieruchomości. I wiele innych ważnych w tej pracy specjalizacji. To pozwala na pracę analityczną, merytoryczny udział w procedurach budowlanych, rzeczową dyskusję o urbanistyce, ochronie przyrody czy siatce szkolnej.

4) wreszcie można iść w duże jednostki, podobne do dawnych dzielnic. W mojej ocenie mając na uwadze obecną pozycję ustrojową jednostek pomocniczych byłby to jednak ruch przedwczesny. Sens tworzenia tych jednostek byłby wtedy, gdyby Wrocław uzyskał dla swoich jednostek pozycję ustrojową podobną do warszawskich dzielnic, gdzie są one wyposażone we własne urzędy, strukturę urzędniczą i władczość. Ta profesjonalizacja wiąże się nieuchronnie z upartyjnieniem tych jednostek, a także znacznym wzrostem progu wejścia, trudnym do pokonania dla osób z tłem społecznikowskim.

W mojej ocenie zatem racjonalne są modele 2 i 3, każdy niesie za sobą pewne konsekwencje.

Przeciwnicy reformy podnoszą głośno, że zmiany granic miałyby powodować likwidację „małych ojczyzn”. Jest to nieprawda. Zmiany na poziomie jednostek pomocniczych nie ingerują w struktury społeczne, takie jak wspólnoty szkolne, spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty parafialne, organizacje pozarządowe czy kluby seniora. Te struktury społeczne wraz ze zwyczajowymi nazwami osiedli mieszkaniowych czy osad pozostaną. Czy fakt włączenia osiedla mieszkaniowego Złotniki w struktury jednostki pomocniczej Osiedla Leśnica zlikwidował tożsamość lokalną złotniczan? Nie, ona ma się bardzo dobrze i pięknie kwitnie. Podobnie jak tożsamość Stabłowic i stabłowiczan. Bo to są po prostu dwie odrębne rzeczy: jednostka pomocnicza gminy i samoidentyfikacja z miejscem.

Przeciwnicy reformy podnoszą znów zarzut, że w nowej strukturze podziału mniejsi zostaną zdominowani przez większych. Pojawiają się typowe historie o tłamszeniu, narzucaniu, etc. Nie wiem skąd tak kiepskie zaufanie do kapitału społecznego na Osiedlach. I do sąsiadów. Na Osiedlu administracyjnym Leśnica przedstawiciele 9 osad dogadują się od dziesięcioleci. W tej kadencji sporów wedle podziału geograficznego nie mamy. Szanujemy zdanie radnych z poszczególnych części osiedla, znajdujemy zgodę co do podziału Funduszu Osiedlowego pomiędzy poszczególne osady. Co ciekawe 100% tegorocznego Funduszu dla „starej” Leśnicy przeznaczyliśmy na budowę boiska dla Ratynia i Pustek. Czyli jednych z najmniejszych osad na Osiedlu. Tu warto ponownie wskazać na rażącą niesprawiedliwość obecnej sytuacji: kwota 600.000 złotych przypadająca na tę część Osiedla jest podobna do Pawłowic, gdzie jest ok. 520.000 złotych. Tylko że na „starej” Leśnicy mieszka kilka razy więcej osób.

Wróćmy zatem do finansowej niesprawiedliwości. Przez lata prowadziło to do rażących dysproporcji w budowie kapitału społecznego i inwestycji miejskich. Widać to chociażby po stanie infrastruktury, inwestycjach w centra aktywności lokalnej, liczbie aktywnych grup społecznych i organizacji pozarządowych.

Wrocław jest niemal milionowym Miastem. Tendencja do urbanizacji kolejnych przedmieści będzie rosła wraz z tendencją do migracji wewnętrznych do kilku największych ośrodków aglomeracyjnych w Polsce. Już dziś Wrocław ludnościowo bliski jest do czwartego największego miasta w Niemczech – Kolonii, a wraz z obszarem „małego obwarzanka” jest ludniejszy, niż tzw. Grossraum Köln, czyli małej aglomeracji kolońskiej. Tak dużym obszarem nie sposób efektywnie zarządzać, mając z jednej strony model sołecki – jednostek odpowiadających ludnościowo wsi, a jednocześnie model powiatowy, gdzie liczba mieszkańców jak Leśnicy czy Ołbina jest porównywalna z liczbą mieszkańców Bolesławca. Te jednostki mają kompletnie nieporównywalne zadania i wyzwania, kapitał społeczny i obciążenie pracą. Nie wolno stosować do nich zasady równorzędności jednostek. Co więcej, Wrocław będzie dalej rósł jako atrakcyjny ośrodek gospodarczy, akademicki i kulturalny. Rozwijać będą się nowe obszary Miasta, a wraz z tym rozwojem powstawać będą nowe potrzeby infrastrukturalne, które wychodzić będą poza granice dzisiejszych jednostek. Widzialny i słyszalny dziś w miejskiej tkance trend do tzw. NIMBY – Not in My Backyeard – nie na moim podwórku nie może przenieść się na jednostki pomocnicze, które z definicji konsensualnie powinny wypracowywać rozwiązania dla większej części Miasta, a nie skupiać się na interesach jednej ulicy czy podwórka.

Jest jeszcze kwestia, która pozostaje mało poruszana, a która wymaga nazwania. Otóż mamy we Wrocławiu nie tylko niejednorodną strukturę morfologiczną Osiedli, ale również osiedla różnych prędkości. Dziś trwa walka polityczna wokół reformy, natomiast sprowadzając sprawę do zwykłych ludzkich bolączek, to nie od dziś wiadomo, że wiele Osiedli, szczególnie mniejszych, skarży się na małe zaangażowanie radnych osiedlowych. To często sytuację, gdzie w radzie osiedla pracuje 1 – 3 radnych, którzy heroicznie próbują ogarnąć administrację i sprawozdawczość Osiedla, organizację i rozliczenie zadań społecznych, pracę chóru i klubu seniora, przygotowują sesje rady osiedla, uchwały i drżą o quorum na sesji. Celowo pomijane są tu poszczególne nazwy. Post nie ma służyć stygmatyzacji nikogo, a diagnozie. Podobnie widać to na przykładzie opiniowania projektów przedkładanych przez Miasto. Czy to zagadnienia z zakresu planowania przestrzennego, sprzedaży alkoholu, porządku publicznego, transportu czy zieleni. Wiele Osiedli nie odpowiada na takie zapytania. A to główna funkcja pomocniczości Osiedla – wsparcie Miasta w podejmowaniu strategicznych decyzji. Jednym z czynników wpływających na tę sytuację są dysproporcje w kapitale społecznym. Mamy wręcz Osiedla, na których od lat nie przeprowadza się wyborów, ponieważ nie zgłasza się wystarczająca liczba chętnych. Albo frekwencja jest bliska 2%. I tu pojawia się pytanie o mandat społeczny takiej Rady Osiedla. Są to wszystko zagadnienia ważkie w decyzji o podziale administracyjnym Miasta.

Reasumując – reforma administracyjna Osiedli, która dopełnia wcześniejsze zmiany, tj. fundusz osiedlowy, poprawę obsługi (managerowie Osiedli), wprowadzaną właśnie cyfryzację, zwiększenie środków budżetowych oraz na działania społeczne, jest konieczna. Konieczna przez wzgląd na ergonomikę i rozwój Miasta. Konieczna przez wzgląd na sprawność administracji i potrzebę Miasta posiadania sprawnych osiedlowych partnerów, z którymi można przedyskutować różne, czasem trudne zmiany, osiągnąć kompromis i wspólnie je wdrożyć. Konieczne wreszcie przez wzgląd na sprawiedliwość społeczną i równomierną dystrybucję środków i zaangażowania Urzędu.

Pokaż komentarze (0) Ukryj komentarze (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.