W prosektorium na terenie Wrocławia rodzina żegnająca bliskiego natknęła się na obcego człowieka w trumnie. Służby szybko wkroczyły do akcji, a sprawa trafiła do prokuratury – donosi RMF FM.
W tym artykule przeczytasz:
- Jak rodzina we Wrocławiu odkryła obcego w trumnie.
- Dlaczego policja we Wrocławiu wezwała prokuraturę po pomyłce.
- Co zrobił zakład pogrzebowy we Wrocławiu po incydencie.
Dramatyczne chwile podczas pożegnania
Rodzina 67-letniego pana Roberta przygotowywała się do ostatniego pożegnania w prosektorium. Gdy otwarto trumnę, zamiast bliskiego ujrzeli zwłoki nieznanego mężczyzny. Szok sparaliżował wszystkich – rozległy się krzyki, płacz i histeryczne piski. Matka zmarłego zemdlała na miejscu, a córka nie potrafiła opanować emocji. Cała scena zamieniła się w prawdziwy chaos, przerywając ceremonię i wywołując falę rozpaczy wśród krewnych.
Interwencja mundurowych i odnalezienie zwłok
Natychmiast wezwano policję z Wrocławia. Funkcjonariusze zjawili się błyskawicznie i włączyli się w poszukiwania właściwego ciała. Przeszukiwano pomieszczenia prosektorium, sprawdzano dokumentację i magazynowane zwłoki. Po około 40 minutach napiętej akcji udało się odnaleźć ciało 67-latka. Rzecznik wrocławskiej policji potwierdził, że mundurowi koordynowali całą operację, zapewniając porządek i wsparcie dla zrozpaczonej rodziny.
Milczenie firmy i śledztwo prokuratorskie
Zakład pogrzebowy odpowiedzialny za przygotowania unika szczegółowych wyjaśnień. Jego przedstawiciele ograniczyli się do stwierdzenia, że sytuacja została opanowana, a rodzina potwierdziła tożsamość zmarłego. Zapowiedziano spotkanie po weekendzie, gdy bliscy wrócą do równowagi po uroczystościach. Policja jednak nie pozostawiła sprawy bez konsekwencji – zawiadomiono prokuraturę. Śledczy przejmą dochodzenie, by ustalić przyczyny pomyłki, przeanalizować procedury i wyciągnąć wnioski na przyszłość.