W wigilijne popołudnie Oława stała się sceną zdarzenia, które wyglądało jak niebezpieczna wersja świątecznej opowieści. Mężczyzna stojący na drabinie przy kominie przypominał Mikołaja, tyle że zamiast prezentów niósł ze sobą… ryzyko tragedii. Alkohol, zła decyzja i chwila nieuwagi sprawiły, że każdy jego ruch mógł zakończyć się upadkiem z wysokości czwartego piętra.
Zgłoszenie wpłynęło około godziny 12:00 i natychmiast postawiło służby w stan gotowości. Na miejscu mundurowi zobaczyli 35-latka wyraźnie pobudzonego, wychylającego się poza obręcze drabiny. Sytuacja była skrajnie niebezpieczna, a czas działał na niekorzyść.
Policjanci, zachowując spokój, rozpoczęli rozmowę, która okazała się kluczowa. Dzięki doświadczeniu i opanowaniu funkcjonariuszy „Mikołaj” zrezygnował z ryzykownych popisów. Zszedł na dach sąsiedniego budynku, a następnie przez okno dostał się do mieszkania.
To jednak nie był koniec emocji. Chwilę później mężczyzna znów próbował wyjść na dach, tym razem inną drogą. Policjanci zareagowali błyskawicznie, obezwładniając go i zapobiegając tragedii. Podczas dalszych czynności w mieszkaniu uwagę funkcjonariuszy zwrócił zapach marihuany. Przeszukanie ujawniło amfetaminę, marihuanę i mefedron. Łącznie zabezpieczono narkotyki, z których można było przygotować ponad 1300 porcji handlowych.
Badanie wykazało, że 35-latek miał blisko 2 promile alkoholu w organizmie. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Dodatkowo został ukarany mandatem za niebezpieczną wspinaczkę i stwarzanie zagrożenia. Ten wigilijny dzień mógł skończyć się dramatem. Zamiast tego zakończył się uratowanym życiem i „prezentem” dla bezpieczeństwa – wyeliminowaniem z obiegu znacznej ilości narkotyków.