Po piątkowym meczu z Wisłą Kraków, Śląsk Wrocław wciąż pozostaje bez zwycięstwa w 2021 roku. Na zmrożonej murawie Stadionu Wrocław, która bardziej niż boisko przypominała mokradła, podopieczni Vitezslava Lavicki podzielili się punktami z „Białą Gwiazdą”. Rezultat 1:1 nie oddaje jednak przebiegu tego starcia, które relacjonowaliśmy na żywo w serwisie społecznościowym naszego portalu.

Wrocławianie, choć prowadzili w tym meczu, powinni dziękować Opatrzności, że przynajmniej jeden punkt pozostał w stolicy Dolnego Śląska. Bramka, którą po zamieszaniu w polu karnym, w 23 minucie meczu zdobył Mathieu Scalet, to jedyny pozytyw piątkowego meczu. Zaledwie siedem minut później szczęście po raz pierwszy opuściło wrocławian. Piłka uderzona sprzed pola karnego przez Yaw Yeboaha odbiła się od nogi Israela Puerto i kompletnie zmyliła sposobiącego się do interwencji Matusa Putnocky’ego.

Słowacki bramkarz miał tego wieczoru mnóstwo pracy. Piłka raz po raz dośrodkowywana była w obręb pola karnego wrocławian i tylko niefrasobliwości Felicio Brown Forbesa Śląsk mógł zawdzięczać remis. Kostarykanin stał się zresztą antybohaterem meczu po stronie Wisły. W 55 minucie podszedł do rzutu karnego, podyktowanego za rękę w szesnastce Marcela Zylli, ale jego strzał wyczuł Putnocky.

Śląsk, który od 62 minuty grał w „10” – po dwóch żółtych kartkach wyżej wspomnianego Zylli, praktycznie nie był w stanie zagrozić bramce Mateusza Lisa. Nieco ożywienia w szeregi WKS-u wprowadziło wejście na murawę Lubambo Musondy. Zambijczyk próbował wykorzystać swój największy atut, czyli szybkość, jednak w sukurs nie przychodzili mu słabo dysponowani partnerzy.

Oprócz Putnocky’ego, który obronił rzut karny, warto wyróżnić trzech piłkarzy Śląska. Pierwszym z nich jest Mathieu Scalet. Abstrahując od zdobytej bramki, Francuz wyglądał bardzo pewnie w środku pola i jako jedyny starał się przeciwstawić liderowi Wisły – Georgiemu Zhukovovi. O nowej jakości w środku pola Śląska mówi komentator piątkowego meczu. Po niemrawych występach w wykonaniu Macieja Pałaszewskiego, Śląsk potrzebował impulsu w tej strefie boiska. Scalet wyglądał dobrze – widać, że to piłkarz o dobrej technice i zmyśle gry kombinacyjnej, czego o wielu piłkarzach Śląska nie można powiedzieć. Wrocławianie wciąż mają problemy z kreacją gry, jednak po trzech meczach, które oglądaliśmy, Francuz jest jednym z wygranych. Spodziewam się, że zachowa miejsce w składzie – komentował dziennikarz „Wrocławskich Faktów” Filip Macuda.

W defensywie brylował Mariusz Pawelec, który zastępował zawieszonego za żółte kartki Marka Tamasa. Absencja Węgra nie była zbytnio widoczna dzięki ofiarnej postawie doświadczonego obrońcy. Na uwagę zasługuje dobra praca w defensywie Roberta Picha, który wielokrotnie wracał i asekurował notorycznie spóźnionych partnerów.

Na tym jednak pozytywy w zespole Śląska się kończą. Pomysł, wizja, a także kultura gry była piątkowego wieczoru zdecydowanie po stronie przyjezdnych. To Wiślacy starali się grać w piłkę, a wrocławianie wielokrotnie jedynie przeszkadzali rywalom. Znowu byliśmy lepi, znowu prowadziliśmy, mieliśmy więcej podań, strzałów. Oczywiście, zabieramy jeden punkt, ale skuteczność nie była najlepsza, dlatego jestem rozczarowany – mówił po meczu trener krakowskiego zespołu Peter Hyballa. Niemiec odmienił grę Wisły, która po wznowieniu rozgrywek może się podobać.

Mniej powodów do optymizmu ma czeski szkoleniowiec wrocławskiej drużyny, który na konferencji prasowej przyznał jednak, że szanuje zdobyty punkt i docenił dobry występ Mathieu Scaleta. Mathieu Scalet wszedł do środka pomocy i pokazał dzisiaj nie tylko waleczność, ale dużo jakości. Dla mnie to były ważne momenty, bo współpraca z Praszelikiem wyglądała dobrze. Nie tylko strzelił bramkę, ale wykonał dużo pracy w budowaniu gry, gdy mieliśmy jednego zawodnika mniej. Był to bardzo dobry występ z jego strony, mam nadzieję, że będzie dalej się tak prezentował – mówił trener Śląska Vitezslav Lavicka.

Sprzymierzeńcem obu ekip zdecydowanie nie były warunki spotkania, co podkreśla komentator piątkowego starcia, a na co dzień dziennikarz „Wrocławskich Faktów” Dariusz Nowakowski: Zacząć należy od tego, że grać tego dnia w piłkę się nie dało. Czy było to bezpieczne? Zobaczmy zdjęcia jak wyglądał bohater tego spotkania Mariusz Pawelec. Nie chcę się wypowiadać na temat poziomu spotkania, szanuję zawodników, którzy wybiegli na murawę. W mojej opinii mecz w takich warunkach w ogóle nie powinien się odbyć. -10 i zmrożona murawa, należy się cieszyć, że nikomu nic się nie stało.

Przed Śląskiem trudny terminarz. Najpierw podopieczni Vitezslava Lavicki pojadą do Poznania, gdzie 21 lutego zmierzą się z mającym swoje problemy, ale silniejszym kadrowo Lechem. Kolejne spotkanie na Stadionie Wrocław, „Wojskowi” rozegrają 28 lutego (niedziela). Rywalem Śląska będzie rewelacja rozgrywek, a w czasie pisania tego tekstu – lider tabeli – Pogoń Szczecin.

  • Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 1:1 (1:1) 23’ Scalet – 30’ Yeboah
  • Śląsk Wrocław: Putnocky – Cotugno, Puerto, Pawelec, Stiglec – Pawłowski (65. Musonda), Praszelik, Pich, Scalet, Zylla – Exposito (73. Piasecki) / Trener: Vitezslav Lavicka
  • Wisła Kraków: Lis – Burliga, Frydrych, Mehremić, Sadlok – Jean Carlos (73. Medved), Plewka, Savić (87. Starzyński), Żukow, Yeboah – Brown Forbes / Trener:Peter Hyballa

Czysta, rum, dąb, łycha – już nie opylą i nie łykną

Poprzedni artykuł

Tramwaj zwany… ogrzewaniem – pomoże osobom w kryzysie bezdomności

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.