Starszy mężczyzna wpadł do komisariatu kolejowego, tryskając krwią z uda. Policjant w 30 sekund zatamował krwotok i nie puścił rany aż do izby przyjęć. 70-latek żyje tylko dzięki jego błyskawicznej reakcji.
Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu na Dworcu Głównym PKP. 70-latek, świeżo po operacji, ledwo dotarł do jednostki.
– Wiedziałem, że jak puszczę – nie będzie szans – przyznaje sierż. szt. Marcin Nowak.
Chwycił apteczkę, wypełnił ranę gazą i uciskał z całych sił. Rozmawiał z poszkodowanym, by nie stracił przytomności, a potem wsiadł z nim do karetki. Lekarze potwierdzili: pęknięta żyła udowa i masywny krwotok – bez interwencji pacjent wykrwawiłby się w kilka minut.
