0

W cyklu #BliżejMiasta rozmawialiśmy o niezwykłych pasjach z różnymi osobami. Tym razem spotykamy się z Jakubem Szustakiem – przedstawicielem stowarzyszenia Chelsea Poland, który w przeszłości pisał artykułu dla Chelsealive.pl, czy Chelseafc.com.pl.

To prawdziwy wrocławski pasjonat futbolu, który każdy weekend spędza na oglądaniu meczu ukochanej drużyn. W naszej rozmowie, którą włączamy także w cykl #BliżejSportu, poruszyliśmy temat pasji, stowarzyszenia Chelsea Poland, a także porozmawialiśmy o bieżącej sytuacji w klubie.

Chelsea Londyn to klub dla Ciebie wyjątkowy… Skąd wzięła się ta pasja do klubu i futbolu zarazem?

W zasadzie od najmłodszych lat interesowałem się piłką nożną. Zaszczepił to we mnie mój ojciec. Nie miałem na początku ulubionej drużyny. Mój kontakt z Chelsea rozpoczął się podczas pierwszej przygody Jose Mourinho z tym klubem. To była taka wyjątkowa chwila. Wtedy zobaczyłem Chelsea w różnych magazynach. Bravo Sport? Pewnie pamiętasz… Pamiętam mecz z Liverpoolem był to rok 2007 wtedy bramkę strzelił Joe Cole. To był pierwszy taki mecz. Potem zacząłem już oglądać mecze regularnie. Musiałem namówić do wykupienia transmisji tatę, aby oglądać Premier League. Moja przygoda zaczęła się od strony ChelseaLondyn.com dzisiaj znanej jako ChelseaLive. Pamiętam początki tej strony, tam szukałem pierwszych informacji. Miałem kontakt ze społecznością kibiców Chelsea. Tam też trafiłem na Chelsea Poland…

Czy miłość na odległość jest możliwa? Ty jesteś tu, a Chelsea gra w Londynie…

…Taka miłość jest możliwa. Każdy ma swoją definicje miłości. Dla mnie ta miłość objawia się emocjami. Tym, że się ekscytuje, widzę reakcje na boisku, piłkarzy, kibiców, trenerów. Sam je odczuwam.

Stresujesz się w dzień meczu, kiedy Chelsea gra swój mecz? Wiem, że specjalnie tak ustawiasz grafik w pracy, aby móc go obejrzeć.

Tak, to prawda. Moje początki oglądania meczów… Wtedy każdy mecz był bardzo emocjonujący. Serce mocniej biło. Teraz gdy jestem doświadczony. Wiele przeżyłem z klubem. Lepszych, gorszych chwil. Patrzę na to wszystko z większym dystansem. Śledzę życie klubu już ponad 15 lat. To większość mojego życia. Potrafię już jednak spojrzeć na to z większym spokojem. Na chłodno staram się wszystko analizować. Kiedyś rzeczywiście bardziej mnie to wszystko porywało. Dziś staram się podchodzić do tego na spokojnie. Koniec końców to tylko gra w piłkę. Nasze życie od tego nie zależy. Szacunek należy się, jednak wszystkim.

Ta pasja nadaje sens twojemu życiu?

Jest na pewno dużo prawdy w tym stwierdzeniu. Każdego dnia poświęcam część tego dnia, na to, żeby dowiedzieć się czegoś o klubie. Przeanalizować sobie statystyki, obejrzeć skrót, czy podyskutować. Obecnie w erze mediów społecznościowych jest to możliwe.

Cała rozmowa do obejrzenia w wersji video

Rozmawiał: Dariusz Nowakowski

Wycinacz katalizatorów – kradł w biały dzień

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.