Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wydało 426 772 złotych na kampanię informacyjną. Chodzi o wolny dzień w Wigilię Bożego Narodzenia. Resortem kieruje Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, a jej decyzja wzbudziła liczne dyskusje w mediach społecznościowych.
W tym artykule przeczytasz:
- Ile wydało ministerstwo na promocję wolnej Wigilii.
- Jakie reakcje w sieci na te wydatki.
- Co mówi ustawa o wolnym 24 grudnia i jej skutki.
Wydatki na kampanię
Ministerstwo przeznaczyło dokładnie 426 772 złotych na działania promujące nowy dzień wolny od pracy w Wigilię. Większość kwoty poszła na emisję spotów radiowych – w RMF FM koszt wyniósł 149 799 złotych, a w Radiu Zet 147 552 złotych.
Dodatkowo 1 476 złotych wydano na produkcję spotu reklamowego, w którym wystąpiła minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Kampania obejmowała również komunikaty prasowe i briefingi, które miały informować pracowników oraz pracodawców o zmianach w prawie pracy.
Kontekst wprowadzenia wolnego dnia
Ustawa z 6 grudnia 2024 roku zmieniła przepisy o dniach wolnych od pracy i wprowadziła 24 grudnia jako dzień ustawowo wolny, począwszy od 2025 roku.
W zamian trzy niedziele przed Świętami Bożego Narodzenia, czyli 7, 14 i 21 grudnia, stały się dniami handlowymi. Zmiana ta miała ułatwić przygotowania do świąt milionom pracowników, szczególnie w sektorze handlu.
Jednak wywołała dyskusje na temat wpływu na gospodarkę i organizację pracy. W 2025 roku ministerstwo zgłosiło wnioski do Państwowej Inspekcji Pracy w sprawie możliwych naruszeń przepisów dotyczących tego dnia wolnego.
Reakcje w mediach społecznościowych
Informacja o wydatkach ministerstwa szybko rozeszła się w internecie, gdzie użytkownicy wyrażają różnorodne opinie na temat ich zasadności.
Krytycy twierdzą, że wiadomość o wolnym dniu była powszechnie znana i nie wymagała dodatkowej promocji. Zwolennicy podkreślają natomiast potrzebę edukacji społeczeństwa na temat nowych przepisów.
– Całe szczęście, że pani minister pokazała się w spotach informujących o wolnej wigilii i wydała na to prawie pół miliona, bo bez tego niektórzy by nie wiedzieli, że mają wolną wigilię i bez sensu przyszli do pracy – napisał Krzysztof Stanowski na platformie X.
– Pierwszy raz będzie wolna wigilia ale ponieważ wprowadziła ją lewicowa minister to i za to zbiera hejt. Wiadomo, monopol na świętowanie ma jedna strona. Tą drugą trzeba z tej świątecznej okazji wyszydzić, nawet jak zrobiła coś dobrego dla setek tysięcy pracowników – napisała Kataryna na platformie X.
Kontrowersje wokół wydatków
Część głosów zarzuca ministerstwu autopromocję za publiczne pieniądze i wskazuje na brak funduszy na inne cele, takie jak praktyki zawodowe dla młodzieży.
Na przykład w Funduszu Pracy zabrakło około 44 mln zł na praktyki dla uczniów szkół branżowych. Politycy opozycji, w tym z Konfederacji i Ruchu Narodowego, krytykują te wydatki, podkreślając inne priorytety budżetowe.
Uważają, że kampania to marnotrawstwo środków, które można było przeznaczyć na realne potrzeby młodych ludzi lub inne programy społeczne.
– Blisko pół miliona złotych z publicznych pieniędzy zostało wydanych na spoty w mediach, w których ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z partii Czarzastego usilnie promuje swoją osobę i chwali się wolną Wigilią – napisał Mr Mistrzowski na platformie X.
Z drugiej strony ministerstwo argumentuje, że celem kampanii było dotarcie do jak największej liczby osób, co miało zapobiec nieporozumieniom w miejscach pracy.
Zwolennicy inicjatywy bronią jej, twierdząc, że wolna Wigilia to realna ulga dla pracowników handlu. Podkreślają również, że edukacja o nowych prawach jest ważna, zwłaszcza w pierwszym roku po wprowadzeniu zmian.
