Wrocławskie wioślarstwo ma nowego króla. Podczas gdy kibice wciąż jeszcze pamiętają srebrny medal Pawła Rańdy z Pekinu, jego syn – Michał – właśnie udowodnił, że gen sukcesu ma się w tej rodzinie doskonale. Na Mistrzostwach Polski we Wrocławiu 22-latek nie tylko zgarnął srebro, ale też „wykręcił” historyczny wynik.
Kiedyś hala WKK przy ul. Czajczej drżała od dopingu dla Pawła Rańdy. Srebrny medal olimpijski, który w 2008 roku zdobył w Pekinie to oczywiście tylko jedno z jego wielu dokonań. Dziesięciokrotny mistrz kraju na ergometrze przyzwyczaił nas do dominacji. Dziś jednak role się odwróciły. „Stary” Rańda kibicuje z trybun, a na wodzie rządzą jego dwaj „mściciele” – czyli synowie.
Rekord Polski i detronizacja weteranów
Michał Rańda (rocznik 2004) wyważa drzwi krajowej elity. Podczas sobotnich XXXV ENEA Mistrzostw Polski na ergometrze wioślarskim, zawodnik Wratislavii Wrocław pokazał, co potrafi, w wielkim stylu:
- Zdobył wicemistrzostwo Polski seniorów, ulegając jedynie Piotrowi Płomińskiemu.
- Pobił rekord Polski młodzieżowców z czasem 5:45,3.
- Zostawił w polu legendy – m.in. 37-letniego Michała Szpakowskiego, mistrza świata i trzykrotnego olimpijczyka.
To sygnał wysłany w świat: Michał nie jest już tylko „synem wicemistrza”. To zawodnik, który konsekwentnie wiosłuje po olimpijskie medale.

Dwumetrowiec z Sępolna
Jeśli szukacie definicji „atlety nowej generacji”, Michał pasuje idealnie. To nie jest sportowiec z przypadku, ale metodycznie budowana maszyna do wygrywania.
- Warunki fizyczne: Prawdziwy gigant. Dwa metry wzrostu dają mu ogromny zasięg ramion – kluczowy atut w wioślarstwie.
- Sukcesy: Mimo młodego wieku, na koncie ma już złoto Mistrzostw Świata młodzieżowców (Kanada 2024) oraz srebro wywalczone w Poznaniu (2025).
- Nowy rozdział – mundur: Michał lada chwila zamieni dres na mundur Wojska Polskiego. Złożył już przysięgę i będzie reprezentował Polskę jako żołnierz-sportowiec, co w dzisiejszym sporcie zawodowym jest fundamentem stabilizacji.
- Lokalny patriota: Chłopak z Sępolna, który we Wrocławiu czuje się najlepiej, ale ambicje ma globalne.
Sztafeta pokoleń trwa
Wydawało się, że Paweł Rańda zawiesił poprzeczkę niebotycznie wysoko. Tymczasem w jego ślady idzie nie tylko Michał. W sobotę na ergometr wsiadł także młodszy z braci – Jan (rocznik 2008). To pokazuje, że „klan Rańdów” może zdominować polskie tory regatowe na kolejne dekady.
Choć do historycznego rekordu Macieja Siejkowskiego (5:37,0) jeszcze trochę brakuje, Michał Rańda udowadnia, że we Wrocławiu znów mamy „wioślarską gorączkę”.
Nie pytajcie już Michała o tatę. Zapytajcie go o Paryż, Los Angeles i kolejne rekordy. On właśnie przestał być nadzieją, a stał się faktem.



