Wrocław zdecydował o podziale niemal 15 milionów złotych przeznaczonych na miejskie dotacje konserwatorskie. Radni przyjęli uchwałę dotyczącą finansowania prac planowanych na 2026 rok, a wsparcie trafi do właścicieli 29 zabytkowych obiektów. Co istotne, wśród beneficjentów dominują kamienice oraz inne budynki mieszkalne.
- Co brano pod uwagę przy wyborze budynków, które mogą otrzymać pieniądze na remont.
- Ile obiektów znajduje się w Gminnej Ewidencji Zabytków.
- Które budynki już otrzymały miejskie dotacje na remonty.

Jasne zasady i większy dostęp do programu
Rada Miejska zatwierdziła listę projektów opracowaną na podstawie precyzyjnych kryteriów punktowych. Pod uwagę brano między innymi stan techniczny zabytku, jego wartość historyczną, artystyczną lub naukową, a także dostępność dla mieszkańców.
Wnioski przeanalizowała specjalna komisja, której przewodniczyła dyrektor Wydziału Architektury i Zabytków. W jej skład weszli również Architekt Miasta, pełnomocnik Prezydenta ds. Ochrony Dziedzictwa Kulturowego oraz radni.
– W porównaniu do poprzedniej edycji, dopuszczone zostały także obiekty z Gminnej Ewidencji Zabytków, a nie jak dotychczas, tylko wpisane do Rejestru Zabytków. Liczba potencjalnych adresatów programu wzrosła około dziesięciokrotnie, co oczywiście przełożyło się także na liczbę złożonych wniosków. Ale taki był cel. Wśród obiektów z GEZ nie brakuje zabytków o dużej wartości – mówi Magdalena Wankowska, dyrektor Wydziału Architektury i Zabytków.
Dzięki tej zmianie znacznie więcej właścicieli mogło ubiegać się o wsparcie, a program zyskał bardziej otwarty charakter. W efekcie liczba zgłoszeń wyraźnie wzrosła.

Wnioskodawcy uczą się zasad
Rozszerzenie programu przyniosło aż 177 wniosków. Równocześnie pojawiły się wyraźne różnice w ich jakości. Niektórzy zgłaszali obiekty, które nie spełniały definicji zabytku, inni starali się o środki na inwestycje nieobjęte programem. Przykładowo, montaż windy czy podłączenie do sieci ciepłowniczej nie kwalifikują się jako prace konserwatorskie, natomiast remont dachu lub elewacji już tak. W wielu przypadkach konieczne okazało się uzupełnianie dokumentacji.
Ostatecznie spośród wybranych 29 obiektów aż 20 znajduje się w Gminnej Ewidencji Zabytków. Jeszcze rok wcześniej nie miałyby szans na dofinansowanie. Co więcej, aż 19 z nich to budynki mieszkalne.
– Poszerzenie formuły to krok w dobrym kierunku. Niczego nie ujmując obiektom z rejestru, ich właściciele mogą pozyskiwać dotacje z innych źródeł. Te z gminnej ewidencji to często obiekty zarządzane przez wspólnoty mieszkaniowe. One w zasadzie nie mają innych możliwości sięgnięcia po środki zewnętrzne. Jeśli jest to podzielona na zaledwie kilka mieszkań dawna willa, koszt remontu części wspólnych budynku, takich jak dach czy elewacja, może być bardzo wysoki w przeliczeniu na pojedynczego członka wspólnoty. A przecież taki dom to też zabytek, budujący tożsamość Wrocławia – zauważa radny Sławomir Czerwiński, członek komisji.

Wsparcie także poza centrum
Nowe zasady otworzyły drogę do wsparcia dla obiektów położonych poza ścisłym centrum miasta. W tych rejonach zabytki wpisane do rejestru występują rzadziej, dlatego wcześniejsze ograniczenia wykluczały wiele wartościowych miejsc. Teraz sytuacja się zmienia.
Miasto konsekwentnie rozszerza działania na rzecz ochrony dziedzictwa, obejmując również mniej znane, ale istotne dla lokalnych społeczności budynki. W rezultacie na liście dotowanych znalazły się między innymi dawne wille z Borka i Karłowic. Dodatkowo wsparcie uzyskały wspólnoty zarządzające niewielkimi kamienicami przy Placu Piłsudskiego na Karłowicach.
Takie podejście nie tylko chroni architektoniczne dziedzictwo, lecz także wzmacnia tożsamość poszczególnych osiedli. Dzięki temu Wrocław dba nie tylko o najbardziej rozpoznawalne zabytki, ale również o te, które na co dzień współtworzą charakter miasta.


